PO-PSL przyznają nieoficjalnie: "Chodziło o uciszenie jazgotu"

Chodziło o to, by "uciszyć jazgot" wokół koalicji; ale o kompromis między PO a PSL w sprawie sądów będzie trudno - mówią nieoficjalnie politycy PO i PSL po koalicyjnym spotkaniu z premierem. Na spotkaniu była też mowa o memorandum ws. gazociągu, deregulacji i uboju rytualnym.

Do poniedziałkowego wieczornego spotkania koalicjantów z premierem Donaldem Tuskiem doszło po tym, jak w piątek trzech posłów PSL zagłosowało za wnioskiem Solidarnej Polski o odwołanie ministra transportu Sławomira Nowaka. Tusk zapowiedział wówczas, że chce się spotkać z prezesem PSL Januszem Piechocińskim, by dowiedzieć się, czy Stronnictwo "gwarantuje większość w koalicji".

Reklama

Politycy PO i PSL rozmawiali w poniedziałek o współpracy w koalicji, dyscyplinie głosowań, a także reformie sądów.

"Chodziło o to, by uciszyć jazgot, który jest wokół koalicji. Między PO i PSL dawno nie było tak niedobrego klimatu, ale na szczęście spotkanie spełniło swoją rolę. Od wczoraj dominują wypowiedzi na temat zgody w koalicji" - powiedział PAP prominentny polityk PSL.

Według relacji uczestników politycy obu partii zgodzili się, że wizerunkowi koalicji szkodzi spór dotyczący reformy małych sądów rejonowych autorstwa ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina, przeciwko której protestuje PSL.

"Będzie problem podczas głosowania nad obywatelskim projektem ustawy ws. sądów w Sejmie. Nie będzie dobrze wyglądało, jeśli PSL zagłosuje +za+, a PO +przeciw+. Z przebiegu dyskusji wynikało, że Tusk stoi po stronie Gowina i popiera jego reformę" - podkreślił w rozmowie z PAP uczestnik spotkania z PO.

Z informacji PAP wynika, że o potrzebie znalezienia kompromisu w sprawie reformy sądów mówił w zeszłym tygodniu na posiedzeniu rządu Donald Tusk. "Premier podkreślał, że powinniśmy się w tej sprawie dogadać" - powiedział PAP jeden z ministrów Platformy. "Tusk wypomniał, że mamy złe stosunki z Gowinem, co nie jest prawdą" - dodał polityk z władz PSL.

Zdaniem innego polityka Stronnictwa w sprawie sądów obie strony - zarówno Gowin, jak i PSL - "się zapędziły". "Teraz nie ma już odwrotu. My będziemy przepychać ustawę w Sejmie, Platforma będzie przeciw, więc wszystko będzie zależało od prezydenta. W końcu dostaje za coś pieniądze. Niech się tym martwi" - podkreślił.

"Ludowcy wiedzą, że przyszłość tej ustawy i tak nie będzie różowa, bo nawet jeśli przejdzie przez parlament, to jest mało prawdopodobne, aby podpisał ją prezydent. Umówiliśmy się na kolejne spotkanie w niedługim czasie, być może uda nam się zbliżyć stanowiska. Będziemy rozmawiali o tym, co można zrobić w związku z zapowiadaną inicjatywą Bronisława Komorowskiego" - powiedział PAP jeden z uczestników spotkania z PO.

Bronisław Komorowski zapowiedział w ubiegłym tygodniu, że złoży inicjatywę ustawodawczą dotyczącą likwidowania i powoływania sądów. Jednocześnie dodał, że liczy, iż koalicjanci wypracują porozumienie w tej sprawie.

Z rozmów PAP z uczestnikami spotkania wynika, że ludowcy ostro zaprotestowali przeciwko sytuacji, w której o planach istotnych refom dowiadują się z mediów. "Byli oburzeni wypowiedzią Jarosława Gowina o zmianie struktury sądownictwa w Polsce z trzystopniowej na dwustopniową. Dogadaliśmy się, że kluczowe zmiany będziemy ustalać wspólnie, niezależnie od koalicyjnego podziału resortów" - poinformował jeden z uczestników spotkania.

W rozmowach poruszono też temat memorandum, podpisanego przez EuRoPol Gaz i Gazprom, dotyczącego oceny możliwości realizacji drugiej nitki gazociągu Jamał-Europa. W piątek, gdy pojawiła się ta wiadomość, Tusk mówił, że nic o tym nie wie.

"Piechociński podtrzymywał, że przed wyjazdem do Petersburga nie wiedział o planowanym memorandum" - relacjonował uczestnik spotkania z Platformy.

Z kolei politycy PSL przyznają nieoficjalnie, że Janusz Piechociński popełnił błąd, wypowiadając się na temat memorandum dot. gazociągu. "W sprawie memorandum Janusz chlapnął. Wyszedł brak doświadczenia. Nie powinien się na ten temat wypowiadać i zostawić to ministrowi skarbu Mikołajowi Budzanowskiemu. A tak ma problem, a Pawlak tylko się cieszy" - powiedział PAP jeden z ludowców.

"Z wypowiedzi Tuska i Piechocińskiego odniosłem wrażenie, że budowa drugiej nitki nie jest w interesie rządu, ale firm, które mogą na tym zyskać" - dodał polityk PO.

Kolejnym istotnym tematem spotkania była sprawa trzech posłów Stronnictwa, którzy w zagłosowali za odwołaniem Nowaka.

"Tusk stanowczo poruszył kwestie głosowania ws. wotum dla Nowaka i domagał się od koalicjanta jasnej deklaracji, że podobna sytuacja się nie powtórzy oraz wyciągnięcia konsekwencji wobec posłów PSL, którzy się wyłamali. Piechociński zapewnił Tuska, że więcej się to nie powtórzy i przeprosił szefa rządu za zachowanie polityków PSL" - zaznaczył w rozmowie z PAP prominentny polityk PO.

"Cieszymy się, że zarówno Piechociński, jak i Bury na wczorajszym spotkaniu jednoznacznie potępili ich zachowanie" - powiedział PAP inny rozmówca z władz PO.

Według relacji uczestników spotkania politycy obu partii zapewnili, że chcą, by koalicja PO-PSL nadal trwała. Jak dodają, poruszono na nim też inne tematy, co do których PO i PSL się różnią.

Wśród nich - zaznaczył rozmówca PAP - wykorzystanie środków z unijnej perspektywy budżetowej z wykorzystaniem budżetu krajowego czy sprawa uboju rytualnego, która - zdaniem polityków PSL - "wymaga pilnego rozstrzygnięcia".

Rozmowa dotyczyła też poprawek złożonych przez PSL do kolejnego projektu resortu sprawiedliwości - deregulacji zawodów. "Ludowcy złożyli kilkadziesiąt poprawek do tego projektu. Ale na spotkaniu stwierdzili, iż reforma godzi bardziej w nasz (Platformy), niż w ich elektorat, dlatego tą kwestią nie zajmowaliśmy się szczególnie długo" - podkreślił polityk PO.

"Jest kilka tematów do rozmów koalicyjnych" - podkreślił. Jak zaznaczył, politycy ustalili, że odbędą się kolejne spotkania PO i PSL w dużym gronie, do czego nie dochodziło od pięciu miesięcy. "Wracamy do tego zwyczaju, by sie spotykać" - dodał.

W spotkaniu, które odbyło się w kancelarii premiera, oprócz Tuska i Piechocińskiego wzięli udział m.in.: marszałkowie Sejmu i Senatu Ewa Kopacz i Bogdan Borusewicz, wiceszef PO Grzegorz Schetyna, szef klubu Platformy Rafał Grupiński, szef Rady Naczelnej PSL Jarosław Kalinowski, przewodniczący klubu PSL Jan Bury, minister pracy, wiceprezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz i marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik.

PSL od początku krytykowało reformę Gowina polegającą na tym, że od stycznia - na mocy rozporządzenia szefa resortu sprawiedliwości - 79 najmniejszych sądów rejonowych o limicie etatów do dziewięciu sędziów włącznie zostało zniesionych i stało się wydziałami zamiejscowymi większych jednostek. Głównym celem zmian - wskazywał resort sprawiedliwości - jest doprowadzenie do bardziej zrównoważonego obciążenia sędziów pracą.

Politycy PSL wsparli obywatelski projekt, który zakłada przywrócenie wcześniejszej struktury sądów rejonowych, co oznaczałoby zniesienie reformy Gowina. Ludowcy zapowiadali dotychczas, że chcą rozmawiać z opozycją na temat obywatelskiego projektu.

Premier Tusk mówił w ubiegłym tygodniu, że źle się dzieje, gdy jedna z partii koalicyjnych ma inny pogląd, niż przyjął rząd. Szef rządu podkreślał, że reforma sądów jest konieczna, a minister sprawiedliwości ma w tej sprawie jego wsparcie.

Dowiedz się więcej na temat: Spotkanie odbyło się w Kancelarii Premiera

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy