Ryszard Kukliński

Środa, 11 lutego 2004 (13:07)

11 lutego zmał w USA płk Ryszard Kukliński, oficer, który w 1981 r. uprzedził Amerykanów o stanie wojennym w Polsce i przekazał im plany tej operacji oraz inne tajemnice Układu Warszawskiego.

Zdjęcie

Ryszard Kukliński miał 74 lata, fot. Paweł Mazur (Strona Miasta) /Archiwum
Ryszard Kukliński miał 74 lata, fot. Paweł Mazur (Strona Miasta)
/Archiwum
Ryszard Kukliński urodził się w 1930 roku. Amerykanie mówią, że był ich najcenniejszym szpiegiem w komunistycznej części Europy. Jak twierdził, agentem CIA został z pobudek antykomunistycznych i w poczuciu zagrożenia. Obawiał się, że w przypadku wojny atomowej Polska padnie ofiarą ataku jądrowego Zachodu, gdy będą przez nią przechodzić gigantyczne siły tzw. II rzutu strategicznego Armii Czerwonej.

- Z dokumentów, jakie przekazałem CIA, a które opublikowane są w świeżo wydanej w USA książce Benjamina Weisera "Tajne życie", wcale nie wynika, że późną jesienią 1981 r. groziła nam interwencja Armii Czerwonej - powiedział pułkownik Ryszard Kukliński w ostatniej rozmowie telefonicznej ze swoim... czytaj więcej

Żołnierzem został w 1947 roku. Pracował w Sztabie Generalnym Ludowego Wojska Polskiego, był szefem Oddziału Planowania Strategicznego i polskim oficerem łącznikowym w Sztabie Głównym Armii Radzieckiej.

Reklama

W 1970 roku, podczas misji wojskowej w Wietnamie, został zwerbowany przez amerykański wywiad. Przekazał CIA wiele szczegółowych i strategicznych planów ZSRR, Układu Warszawskiego i Polski. Ujawnił Amerykanom np. zamiary przeprowadzenia interwencji wojskowej ZSRR w Polsce po wydarzeniach sierpniowych 1980 i powstaniu "Solidarności".

W 1981 roku uciekł do USA wraz z rodziną przy pomocy amerykańskich służb wywiadowczych. W 1984 roku skazany przez sąd PRL na karę śmierci za zdradę. Wyrok został uchylony w 1995 roku, a śledztwo wobec Kuklińskiego umorzono ostatecznie 11 września 1997 roku.

Pułkownik mówił wówczas RMF:

Sześć lat temu Kukliński przyjechał do Polski, witany jako bohater narodowy, choć znaczna część społeczeństwa nadal nie akceptuje jego postępowania.

Bohater czy zdrajca?

- Płk Kukliński był w dobrej formie i nie wykluczał przyjazdu do Polski na promocję książki Benjamina Weisera "Tajne życie". Liczył, że doczeka się po niej uznania w Polsce - powiedział reprezentant prasowy Ryszarda Kuklińskiego w Polsce dr Jerzy Bukowski, relacjonując swą ostatnią rozmowę telefoniczną z Kuklińskim. - Wierzył, że po opublikowaniu w Polsce książki i zawartych w niej dokumentów jego rola zostanie ostatecznie wyjaśniona i doczeka się uznania ze strony Polaków. Liczył się z możliwością przyjazdu do Polski na promocję książki - dodał.

- Przykro mi, że zmarł. Był kiedyś moim przyjacielem. Nie chciałbym go po śmierci oceniać. Nie chcę o nim mówić ani źle, ani dobrze - powiedział gen. Czesław Kiszczak.

- Jego tragedią było to, że nazywano go zdrajcą, że przyrównywano go do tych, którzy wysłali polskie wojsko, by strzelało do polskich robotników, czy dowodzili wojskiem w czasie "Praskiej Wiosny". On sam nigdy nie dążył do władzy, chciał służyć Polsce najlepiej, jak potrafił. Był spolegliwym współpracownikiem USA - powiedział były szef Radia Wolna Europa Zdzisław Najder, podobnie jak Kukliński skazany w Polsce na karę śmierci za szpiegostwo.

Zdjęcie

fot. /Telewizja Polsat
fot.
/Telewizja Polsat
- Uważam, że Kukliński przede wszystkim osłabiał Układ Warszawski, a nie żywotne interesy narodu polskiego - ocenia historyk IPN dr Antoni Dudek. - Ale mam świadomość, że gdyby wówczas doszło do wybuchu wojny, to być może informacje Kuklińskiego spowodowałyby śmierć polskich żołnierzy. Tego nie potrafię ocenić, bo nie wiem, jakie dokładnie informacje przekazywał - dodał. Jego zdaniem, "nie można Kuklińskiego uważać za zwykłego szpiega, bo to jest uproszczenie, które absolutnie trzeba odrzucić".

- Odeszła osoba ważna dla Polski, która z różnych powodów nie odgrywała takiej roli w sprawach Polski, jaką mogła i powinna odgrywać - powiedział przewodniczący KPN Leszek Moczulski. - Jestem pełen wielkiego uznania dla działalności pułkownika Kuklińskiego - podkreślił.

- To wallenrodyczna postać. Dla jednych był zdrajcą, dla innych bohaterem. Dla mnie, raczej bohaterem. Ja podzielałem także i wówczas podobny system wartości, uważałem, że to państwo powinno się zmienić, oderwać się od swojego wielkiego brata, powinno żeglować raczej samodzielnie i w drugą stronę, a nie na wschód - powiedział historyk, prof. Andrzej Paczkowski.

Zdjęcie

/ 
Były prezydent Lech Wałęsa przyznał, że Kukliński miał swój wkład w utorowanie Polsce drogi do NATO. - Kukliński i wielu innych tak, tylko nie są to postawy do naśladowania w dzisiejszych czasach, dlatego zawsze mówiłem ciszej nad tą trumną, ciszej nad tą postacią. Kiedy zaczyna się czas pracy, kiedy Polska jest tak pluralistyczna, to zachęcanie innych do takich działań, do szpiegowania, nie jest dobre - tłumaczył.

- Był dla nas niezwykle ważnym źródłem informacji, w latach 70. dostarczył bezcenne dane o strategii i celach wojsk ZSRR i sowieckich bazach wojskowych. Chociaż codziennie ryzykował życiem, nigdy nie prosił o żadne wynagrodzenie, nie był tym w ogóle zainteresowany - powiedział były ambasador USA w Polsce, Richard Davis. - Wiedziałem, że to znakomite źródło, ale nie znałem wtedy jego tożsamości. Poznałem go osobiście dopiero w 1993 r., gdy był już w USA. Starał się wtedy o anulowanie swego wyroku śmierci. Dziwiłem się, że nastąpiło to dopiero za rządów byłego komunisty, prezydenta Kwaśniewskiego.

- To postać wybitna i bohaterska. Powinien mieć swoją ulicę w Krakowie - uważa krakowski radny, były prezydent miasta Józef Lassota. Zapowiedział złożenie inicjatywy w tej sprawie do Rady Miasta Krakowa.

Zdjęcie

/INTERIA.PL/RMF/PAP
/INTERIA.PL/RMF/PAP
- Nie ma wątpliwości, że współpraca Kuklińskiego z wywiadem amerykańskim była jednym z decydujących momentów, który przesądził o tym, że Polska odzyskała niepodległość - powiedział Antoni Macierewicz. - Należy mu się godne miejsce w panteonie polskich bohaterów - ocenił.

Jego zdaniem "na skutek paszkwilanckiego działania środowisk komunistycznych, nigdy do końca nie oddano mu honoru, nie uczczono jego wielkości i poświęcenia. Pamięć o nim była przez cały czas brukana przez zarzuty ludzi, którzy mu do pięt nie dorastali.

INTERIA.PL/RMF/PAP
Więcej na temat:r | USA | 1981 | ZSRR | książki | Kukliński | Ryszard Kukliński