Sejm: Lepper wykluczony z obrad i ukarany finansowo

Wicemarszałek Sejmu Donald Tusk wykluczył dzisiaj z obrad Sejmu szefa Samoobrony Andrzeja Leppera, który przez 2 miesiące będzie dostawał tylko połowę poselskiego uposażenia. Tusk uznał, że Lepper uniemożliwia obrady Izby podczas debaty o polityce rolnej rządu. Samoobrona domagała się kolejnej przerwy do czasu przybycia do Sejmu na debatę przedstawicieli m.in. resortów finansów i gospodarki. Zdaniem wicepremiera i szefa PSL Jarosława Kalinowskiego posłom Samoobrony "tak naprawdę nie chodzi o sprawy rolnictwa, o rozwiązywanie problemów, tylko o emocje i zwracanie na siebie uwagi". Lepper zapowiedział, że Samoobrona nie poprze informacji rządu o rolnictwie.

Borowski: przez dwa miesiące Lepper dostanie połowę uposażenia

Reklama

Prezydium Sejmu postanowiło ukarać szefa Samoobrony Andrzeja Leppera, pozbawiając go przez dwa miesiące połowy uposażenia - poinformował marszałek Marek Borowski. Uposażenie poselskie wynosi 8,9 tys. zł.

- Prezydium Sejmu wykorzystując nowe przepisy regulaminowe postanowiło ukarać Andrzeja Leppera karą finansową utraty połowy uposażenia przez dwa miesiące - powiedział Borowski dziennikarzom.

Jak podkreślił, "biorąc pod uwagę fakt, że mamy do czynienia z wykluczeniem kara jest stosunkowo niska". Borowski podkreślił, że w przypadku wykluczenia można zastosować taką karę przez 6 miesięcy. - Ale bierzemy pod uwagę, że jest to pierwsza tego rodzaju kara i mamy nadzieję, że spowoduje ona otrzeźwienie - dodał marszałek.

Lepper: Samoobrona nie poprze informacji rządu o rolnictwie

- Samoobrona na pewno nie poprze informacji rządu o polityce rolnej - oświadczył podczas dzisiejszej debaty w Sejmie Andrzej Lepper. Wicepremierowi, liderowi PSL Jarosławowi Kalinowskiemu (PSL) radził opuszczenie koalicji z SLD.

- Pan skorzysta z naszej rady i opuści tę koalicję, to zepsute SLD - zwracał się Lepper do Kalinowskiego. Radził mu też: - Niech pan, jak jedzie do Brukseli, nie robi się dobrym Jarusiem, tylko twardym przedstawicielem stanu chłopskiego.

Lepper zapewnił, że wtedy Samoobrona będzie go popierać. Domagał się też, by Kalinowski podpisał dokument, że gwarantuje, iż Polska wchodząc do UE więcej dostanie niż będzie płacić. Od razu stwierdził jednak: - Pan tego oczywiście nie zrobi.

Lepper zażądał, by prezydent Aleksander Kwaśniewski, premier Leszek Miller i Kalinowski podpisali się pod dokumentem, że jeżeli w Polsce po wejściu do UE nie będzie dużo lepiej niż teraz to, "godzą się do końca swoich dni pracować w obozach pracy, w kamieniołomach". - Wtedy - mówił - Samoobrona będzie zachęcać do głosowania za wejściem do UE.

Po raz kolejny zarzucił rządzącym, że ich jedynym celem są "stołki w Brukseli".

Posłowie Samoobrony, którzy wczoraj na warszawskim Żeraniu wysypali importowane zboże z wagonów na tory, zapowiadali, że dziś przywiozą je do Sejmu. Marszałek Marek Borowski zapewnił natomiast, że żadnego wysypywania zboża w Sejmie nie będzie.

Samoobrona chciała, by debata była transmitowana przez telewizję, a - jak powiedział Lepper - transmisja w telewizyjnej Dwójce dziś już się skończyła. Prowadzący obrady wicemarszałek Sejmu Donald Tusk (PO) uznał, że wniosek Leppera dotyczy odroczenia posiedzenia i zapowiedział, że zostanie on przegłosowany po przerwie potrzebnej na zebranie kworum.

Kalinowski: Samoobronie nie chodzi o rolnictwo

- Trzeba zapytać społeczeństwo, o co tak na prawdę chodzi. Czy o ratowanie sytuacji gospodarczej, ratowanie sytuacji naszego rolnictwa, czy o realizację celów politycznych pana przewodniczącego Leppera. Mnie chodzi o ratowanie Polski i poprawę sytuacji naszego rolnictwa - powiedział Kalinowski dziennikarzom w trakcie jednej z dzisiejszych przerw w obradach Sejmu.

Dodał, że nie będzie komentował "kolejnych pomówień, oszczerstw, kłamstw, które są domeną tych posłów, którym tak na prawdę nie leży na sercu nasze rolnictwo, tylko budzenie strachów i emocji i budowanie na tym kapitału politycznego".

Według Wojciecha Mojzesowicza (Samoobrona), posłowie jego klubu "mają zakaz wjazdu na teren Sejmu". - To jest zakaz dla posłów Samoobrony - powiedział Mojzesowicz z sejmowej mównicy. Szef biura informacyjnego Sejmu Stanisław Kostrzewa poinformował, że dzisiaj taki zakaz obowiązuje wszystkich posłów. - Pani poseł Samoobrony nie może wjechać na teren Sejmu - powiedział Mojzesowicz w czasie sejmowych głosowań. - Rzeczywiście, szef Kancelarii Sejmu wydał takie polecenie - odpowiedział mu prowadzący obrady marszałek Marek Borowski. Komendant Straży Marszałkowskiej Ryszard Szymczyk powiedział, że Straż nie jest dzisiaj szczególnie zmobilizowana. - Nie ma żadnych zmian zasad wchodzenia i poruszania się po Sejmie.

Wszyscy, którzy codziennie mogą wchodzić do Sejmu, mogą też dzisiaj - powiedział Szymczyk. Dodał, że nie ma zakazu wnoszenia ziarna do Sejmu, "ale jest problem, w jakiej ilości". Szymczyk zapewnił, że "jeśli to będzie mały woreczek, taki, jak z cukrem (w poprzedniej kadencji takie woreczki rozdawał w Sejmie Gabriel Janowski - przyp. PAP), to nie ma problemu, ale jeśli będzie to wagon", to straż "spróbuje się sprzeciwić". Policja zablokowała większość ulic prowadzących do Sejmu.

W ostatnim dniu trzydniowego posiedzenia Sejm zajmie się także m.in. projektem zmian w ustawie o systemie oświaty, oraz - w pierwszym czytaniu - projektem ordynacji wyborczej do rad gmin, rad powiatów i sejmików województw autorstwa posłów Ligi Polskich Rodzin. Autorzy projektu proponują wprowadzenie systemu większościowego w wyborach do rad gmin, powiatów i sejmików województw.

Kalinowski: dochody rolników spadły w ciągu 4 lat o 40 proc.

Kryzys w rolnictwie nakłada się na spadek realnych dochodów na wsi - uważa wicepremier i minister rolnictwa Jarosław Kalinowski. Wicepremier zapewniał jednak w Sejmie, że rząd robi wszystko, aby poprawić tę sytuację.

- Już wcześniej było wiadomo, że w roku 2002 sytuacja w rolnictwie będzie niezwykle trudna. W ciągu czterech lat dochody rolników spadły o 40 proc. - powiedział Kalinowski.

- Gdybyśmy mieli być płatnikiem netto po wejściu do Unii, to znaczy, że nie powinniśmy wchodzić (do UE) - podkreślił. W jego ocenie, musi być zagwarantowane, że "ten strumień pieniędzy wreszcie się odwróci w naszą stronę".

Policja gotowa na przyjazd rolników z Samoobrony

Wzmocnione patrole na rogatkach Warszawy oraz m.in. przed głównymi resortami, Kancelariami Premiera i Prezydenta - tak warszawska policja przygotowała się do planowanego na dzisiaj protestu Samoobrony.

Związkowcy z Samoobrony zapowiedzieli, że dzisiaj wysypią w Warszawie zboże. Z tego powodu policja wystawiła dodatkowe posterunki na trasach wlotowych do stolicy oraz przed głównymi gmachami administracji publicznej.

- Ma to na celu uniemożliwienie łamania prawa - powiedział rzecznik prasowy komendanta głównego policji Paweł Biedziak.

Samoobrona: będziemy używać własnych urządzeń nagłaśniających

Posłowie Samoobrony będą dochodzić prawa do głosu w Sejmie poprzez używanie własnych urządzeń nagłaśniających - grozi szef Samoobrony Andrzej Lepper w piśmie do marszałka Sejmu Marka Borowskiego. Lepper argumentuje, że "w Sejmie łamany jest notorycznie regulamin Sejmu". Polega to - jego zdaniem - na tym, że prowadzący obrady marszałek i wicemarszałkowie odbierają głos posłom Samoobrony oraz ignorują ich wnioski formalne.

"Z upoważnienia klubu parlamentarnego Samoobrona RP informuję pana marszałka, że prawa posłów Samoobrony do głosu dochodzić będziemy przez używanie własnych urządzeń nagłaśniających" - czytamy w przekazanym dzisiaj piśmie Leppera do marszałka Sejmu.

Jest już śledztwo w sprawie wysypywania zboża przez Samoobronę

Stołeczna prokuratura wszczęła już śledztwo w sprawie wysypania wczoraj zboża na Żeraniu przez posłów i działaczy Samoobrony. - Zostało wszczęte dochodzenie; obecnie prokurator zapoznaje się ze zgromadzonymi materiałami - powiedziała dzisiaj dziennikarzowi PAP p.o. szefowa Prokuratury Rejonowej Warszawa-Praga Północ Małgorzata Ziółkowska-Siwczyk. Poinformowała, że doniesienie o przestępstwie złożył przewoźnik zboża. Posłom Samoobrony zarzucono zniszczenie cudzego mienia. Policjanci, którzy wczoraj rozpędzili demonstrację, przekazali prokuraturze całą dokumentację wydarzeń na torach, wraz z kasetami video. Na ich podstawie prokurator będzie wiedział, którego posła ewentualnie oskarżyć. Żaden z posłów nie dostał wczoraj mandatu ani upomnienia. - Niszczenie cudzej własności to przestępstwo, które podlega kodeksowi karnemu, dlatego nie karzemy posłów mandatami - tłumaczył wczoraj Adam Jasiński z Komendy Stołecznej Policji w Warszawie. Za niszczenie cudzego mienia grozi od czterech miesięcy do pięciu lat więzienia.

Podstawą śledztwa jest artykuł kodeksu karnego, przewidujący karę do 5 lat więzienia dla tego, kto "cudzą rzecz niszczy, uszkadza lub czyni niezdatną do użytku". Andrzej Lepper odgrażał się, że zawiadomi prokuraturę o naruszeniu nietykalności posłów przez policję interweniującą na torach. Według prok. Ziółkowskiej-Siwczyk, takie zawiadomienie dotychczas nie wpłynęło.

RMF/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje