SLD: Zmienić służbę zdrowia, odwołać Arłukowicza

Sojusz Lewicy Demokratycznej krytykuje służbę zdrowia pod rządami PO-PSL. Partia przygotowuje dokument, który ma podsumować zmiany w polskiej służbie zdrowia, jakie zaszły w ciągu ostatnich 15 lat. Taki raport miałby zostać zaprezentowany w kwietniu.

Szef SLD Leszek Miller powiedział, że najwyższy czas na rozmowę na temat jakości naszej służby zdrowia, bo potrzebne są zmiany.

Reklama

- Nie chodzi tu o kolejną rewolucję, ale o umiejętne posłużenie się skalpelem, aby wyciąć rozmaite patologie, które ograniczają efektywność działania służby zdrowia - podkreślił.

Były minister zdrowia za rządów SLD Marek Balicki przedstawił rezultaty badań, z których wynika, że w porównaniu z innymi krajami Unii Europejskiej, w Polsce wydaje się najmniej na służbę zdrowia w przeliczeniu na jednego obywatela. To skutkuje dłuższymi kolejkami do lekarzy, według posiadanych przez niego danych średnio o dziesięć dni.

Urszula Michalska z OPZZ powiedziała, że rząd Platformy i PSL działa na zasadzie pozbywania się problemów, jakimi są zadłużone samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej. Jej zdaniem, wiele samorządów zdecyduje się na ich zamknięcie.

Z kolei Ilona Borchulska z Ogólnopolskiego Związku Pielęgniarek i Położnych zwraca uwagę, że dzisiejsza sytuacja w służbie zdrowia zmusza ludzi do pracowania w tym sektorze ponad siły. Podaje przykład ratowników medycznych, którzy po 12-godzinnym dyżurze przesiadają się za kierownicę karetki.

Zdaniem Ilony Borchulskiej, chorzy w tym systemie nie są bezpieczni. Zagrożony jest pacjent, który jest ratowany - ale także przechodzień, bo może przytrafić się wypadek, który spowoduje zmęczony kierowca karetki.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje