"Sueddeutsche Zeitung" ostro o skandalu z podsłuchami

Niemiecki "Sueddeutsche Zeitung" ostro krytykuje władze kraju za brak zdecydowanej reakcji na działania wywiadowcze amerykańskich służb wobec niemieckich polityków. Postawa Berlina jest upokarzająca - pisze autor komentarza, przytaczając hasło "Ami, go home".

Największy niemiecki dziennik opiniotwórczy w artykule pt. "Upokorzenie. Cierpliwość Berlina jest nie do zniesienia" przypomina w piątek, że hasłem "Ami, go home" posługiwali się dawniej komuniści i pacyfiści, domagając się wycofania amerykańskich żołnierzy z RFN.

Reklama

Byli wśród nich "fanatyczni wrogowie Ameryki", mający bardzo uproszczony obraz świata, w którym Amerykanie byli "tymi złymi" - przyznaje autor komentarza. Większość zachodnioniemieckiego społeczeństwa wyznawała jednak - na szczęście, jak zauważa komentator - bardziej wyważone poglądy, a opinia, że USA są przyjacielem Niemiec nie była li tylko "wyświechtanym sloganem".

Obecnie, po ujawnieniu informacji o inwigilowaniu przez NSA kanclerz Angeli Merkel i innych niemieckich polityków, nawet najwierniejsi przyjaciele Amerykanów tracą cierpliwość - czytamy w "SZ". - Nic i nikt w polityce nie może czuć się bezpieczny przed szpiegami USA - stwierdza autor komentarza. "Cierpliwość niemieckiego rządu jest niemal nie do zniesienia. Nie można jej bronić jako wyrazu spokojnego realizmu. Chodzi też o szacunek państwa prawa do samego siebie" - pisze komentator i powtarza dawne hasło w nowym kontekście - "Ami, go home".

"SZ" krytykuje postawę niemieckich organów bezpieczeństwa, które "skarżą się, że są skazane na współpracę z wywiadem USA". Niemieccy politycy najchętniej przestaliby mówić o NSA; pogodzili się z tym, że Amerykanów nie można powstrzymać - ubolewa niemiecki dziennikarz.

Władze USA muszą zrozumieć, że "nie mogą zachowywać się w Niemczech, jak im się żywnie podoba". To prawda, że Niemcy i USA potrzebują się wzajemnie, chociażby do walki z Państwem Islamskim. "Jednak Amerykanie nie pozwoliliby sobie, by BND (niemiecki wywiad) choćby przez sekundę podsłuchiwał Biały Dom" - czytamy w "SZ".

Niemcy powinny były od początku afery z podsłuchami działać bardziej ofensywnie - są jakby nie było "wystarczająco duże i potężne, by móc sobie na to pozwolić". Błędem było też pozostawienie Edwarda Snowdena Rosji. "Niemcy powinny były zaoferować mu azyl i ochronić go. Było to możliwe, gdyby istniała wola polityczna" - pisze komentator i dodaje: "Może nie jest na to jeszcze za późno?".

Szpiegowanie przez USA jest "upokorzeniem dla Niemiec" - stwierdza komentator. Jego zdaniem niemiecki rząd musi wyciągnąć konsekwencje. Jeśli chodzi o Snowdena, to od dawna nie ma powodu, by brać pod uwagę interesy USA - zaznacza "Sueddeutsche Zeitung".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje