Tragiczny bilans przedświątecznej środy

22 osoby zabite, 233 ranne, 203 wypadki to tragiczny bilans przedświątecznej środy, pierwszego dnia policyjnej akcji "Znicz 2007". Funkcjonariusze apelują o "zdjęcie nogi z gazu" i przypominają, że w dzień Wszystkich Świętych jak co roku tłocznie będzie w rejonach cmentarzy.

- Dane z przedświątecznej środy, dnia wyjazdów, nie napawają nas optymizmem. Są tragiczniejsze niż statystyki z ubiegłego roku; wówczas w ciągu dwóch dni - 31 października i 1 listopada - zginęło 28 osób a 338 zostało rannych - podkreślił Krzysztof Hajdas z wydziału prasowego Komendy Głównej Policji. Jak dodał w tegoroczną środę zatrzymano też 397 nietrzeźwych kierowców.

Reklama

Według Hajdasa najczęstszą przyczyną wypadków była brawura kierowców. - Dlatego apelujemy o zdjęcie nogi z gazu i dostosowanie prędkości do warunków na drogach - podkreślił.

Zaznaczył także, że sam dzień Wszystkich Świętych zaczął się dość spokojnie. - Na razie nie mamy sygnałów o poważniejszych utrudnieniach. W ciągu dnia spodziewamy się jednak, że jak co roku tłocznie będzie w rejonach cmentarzy - dodał.

Zaapelował do kierowców o ostrożności, zwracanie szczególnej uwagi na znaki - w rejonach nekropoli może być zmieniona organizacja ruchu i dostosowywanie się do poleceń wydawanych przez policjantów. Funkcjonariusze będą bowiem w punktach newralgicznych - m.in. na trasach dojazdowych do cmentarzy - by w razie konieczności rozładowywać korki.

- Pamiętajmy też, że trasy krajowe także przechodzą przez małe miejscowości gdzie są cmentarze i mogą być utrudnienia w ruchu - dodał.

Przypomniał, że samochody przy cmentarzach można parkować jedynie w wyznaczonych miejscach - te zaparkowane w sposób niedozwolony lub utrudniające ruch będą odholowywane na koszt właściciela. Zaapelował ponownie by dojeżdżając na cmentarze korzystać w miarę możliwości z komunikacji miejskiej.

Hajdas zaznaczył także, że osoby wybierające się na cmentarze nie powinny zabierać ze sobą dużych kwot pieniędzy, cennych rzeczy czy biżuterii. Tłok mogą bowiem próbować wykorzystać kieszonkowcy.

Policyjna akcja "Znicz" rozpoczęła się właśnie w środę, choć więcej policyjnych patroli było na drogach wjazdowych i wyjazdowych z miast oraz na trasach krajowych już od piątku. Wiele osób zdecydowało się bowiem na wyjazd do swoich rodzin w przedświąteczny weekend. Akcja zakończy się w niedzielę, ale policjanci spodziewają się większego ruchu i powrotów także 2 listopada.

W sumie w te dni na drogach, w okolicach cmentarzy i kościołów oraz na dworcach na bezpieczeństwem Polaków czuwa ponad 10 tys. policjantów. Wspiera ich m.in. Żandarmeria Wojskowa.

Funkcjonariusze sprawdzają przede wszystkim prędkość z jaką jadą kierowcy i ich trzeźwość. Kontrolują też stan techniczny aut i sposób przewożenia dzieci. - Jesteśmy na drogach po to by pomagać kierowcom bezpiecznie dotrzeć do celu ale na naszą pobłażliwość nie mogą liczyć ci, którzy łamią przepisy drogowe - dodał Hajdas.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje