Turcja: Wyrok dla zabójców demonstranta za niski. Wybuchły protesty

Wyrok 10 lat więzienia otrzymali w środę dwaj tureccy policjanci oskarżeni o śmiertelne pobicie 19-letniego uczestnika antyrządowych protestów w 2013 roku, Alego Ismaila Korkmaza. Po wyroku przed budynkiem sądu wybuchły protesty; policja użyła gazu łzawiącego.

Wyroku w tej sprawie bardzo oczekiwano; proces ośmiu oskarżonych trwał od lutego przed sądem w Kayseri w środkowej Turcji. Werdykt wzbudził furię krewnych chłopca i ich prawników, którzy oczekiwali znacznie surowszych kar - relacjonuje anglojęzyczny dziennik "Hurriyet Daily News".

Reklama

Karę 10 lat i 10 miesięcy więzienia otrzymał policjant, dla którego prokurator żądał dożywocia za morderstwo z premedytacją.  Wypowiadając się ze szpitala w Ankarze oskarżony oświadczył, że w ogóle nie było go na miejscu zdarzenia, dodając: "Zabójcami są ci, którzy sprowokowali młodych, by się zabijali".

Drugi z policjantów i zarazem dwóch głównych oskarżonych otrzymał karę 10 lat. Prokurator żądał dla niego 16 lat więzienia za umyślne spowodowanie zabójstwa.

Sąd odrzucił zarzuty morderstwa z premedytacją. Według mediów tureckich obaj policjanci będą mogli skorzystać z warunkowego zwolnienia. Dzięki temu, a także przy uwzględnieniu czasu spędzonego w areszcie, będą mogli wyjść na wolność już za kilka lat.

Współoskarżonych było czterech cywilów, którzy pomagali policjantom oraz dwóch innych funkcjonariuszy. Trzej cywile otrzymali kary po sześć lat i osiem miesięcy więzienia; jeden został zwolniony dzięki zmniejszeniu mu wyroku. Inni dwaj policjanci zostali uniewinnieni.

Wyroki przyjęte zostały z niedowierzaniem przez publiczność w sądzie, wielu ludzi krzyczało, że gniew matek dosięgnie zabójców. Przed budynkiem, gdzie zebrało się około tysiąca ludzi, wybuchły protesty. Policja odpowiedziała gazem łzawiącym i salwami z armatek wodnych.

- Nie spodziewałam się tego. Ludziom, którzy zabijają 19-letniego młodzieńca nie powinno okazywać się miłosierdzia - powiedziała matka chłopca, Emel Korkmaz. Adwokat rodziny Korkmaza oświadczył, że wyrok wydano "pod naciskiem (prezydenta Recepa Tayyipa) Erdogana".

Skrytykował werdykt również szef Stambulskiego Stowarzyszenia Adwokatów Umit Kocasakal, określając go jako "wielką ranę dla sprawiedliwości". Oceniając, że według sądu nie było umyślnego morderstwa, dodał: "jeśli czterech lub pięciu ludzi bije jednego drewnianymi pałkami, to określa się to jako umyślne morderstwo".

Kurdyjska Ludowa Partia Demokratyczna (HDP) również obarczyła szefa państwa odpowiedzialnością za wyrok, twierdząc, że przygotował on obronę oskarżonych.

2 czerwca 2013 roku Korkmaz został pobity przez grupę osób, gdy próbował uciec przed policją podczas demonstracji przeciwko Erdoganowi, wówczas premierowi. Protesty odbywały się w mieście Eskisehir, na północnym zachodzie Turcji. Na nagraniach z monitoringu widać, jak ośmiu mężczyzn bije leżącego na ziemi 19-latka kijami bejsbolowymi i pałkami. Student doznał wylewu krwi do mózgu, zapadł w śpiączkę i 10 lipca zmarł.

Demonstracje w Eskisehir odbywały się na fali protestów przeciwko budowie w rejonie stambulskiego parku Gezi centrum handlowego i meczetu, co wymagało wycinki drzew. Szybko protesty te przerodziły się w ogólnokrajowe demonstracje przeciwko polityce Erdogana. Sprawa zabójstwa Korkmaza to jedno z niewielu postępowań sądowych przeciwko tureckim siłom bezpieczeństwa po protestach. Według stowarzyszenia tureckich lekarzy podczas demonstracji zginęło sześć osób, a ponad 8 tys. zostało rannych. Zatrzymano kilka tysięcy ludzi. 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje