USA: Armia dementuje doniesienia nt. zarzutów dla Bergdahla

Rzecznik armii USA oświadczył we wtorek, że w śledztwie dotyczącym sierżanta Bowe'a Bergdahla nie podjęto jeszcze żadnych działań ani decyzji. Wcześniej NBC podała, że żołnierz, zwolniony po pięciu latach przez talibów w Afganistanie, usłyszy zarzut dezercji.

Rzecznik US Army generał Ronald Lewis w oświadczeniu nazwał medialne doniesienia "ewidentnie fałszywymi". Dodał, że "śledztwo trwa", a dowódca sił bojowych armii USA gen. Mark Milley zdecyduje o "właściwych krokach - od zaniechania dalszych działań do sądu wojennego".

Reklama

Z kolei rzecznik Pentagonu John Kirby zaznaczył, że gen. Milley nie znajduje się pod żadną presją czasową w tej sprawie.

Telewizja NBC, powołując się na przedstawicieli amerykańskich władz, informowała wcześniej, że zarzuty dezercji wobec Bergdahla mają być przedstawione w ciągu tygodnia. Uwolnienie Amerykanina w 2014 roku w ramach wymiany więźniów, po pięciu latach w niewoli u talibów, wywołało w USA kontrowersje.

Bergdahl zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach z wysuniętej placówki bojowej w prowincji Paktika w Afganistanie w czerwcu 2009 roku. Źródła telewizji NBC twierdziły, że opuścił on posterunek, aby uniknąć niebezpiecznej służby i istotnych obowiązków, co stanowi podstawę oskarżenia go o dezercję na mocy kodeksu wojskowego (UCMJ).

Według jednego z wysokich rangą przedstawicieli władz USA zarzut jest poważny, ponieważ Bergdahl najwyraźniej opuścił stanowisko "w sercu strefy walk, narażając na niebezpieczeństwo życie innych żołnierzy".

NBC informowała, że nie ma raczej dowodów, by żołnierz zszedł ze służby z zamiarem, że już nie wróci. Najpewniej został następnie schwytany przez członków siatki Hakkaniego.

W maju 2014 roku został wymieniony na pięciu przetrzymywanych w Guantanamo talibów wysokiej rangi, którym umożliwiono wyjazd do Kataru.

Zwolnienie Amerykanina wywołało kontrowersje. Republikanie zarzucili administracji prowadzenie negocjacji z terrorystami i oskarżyli prezydenta Baracka Obamę o złamanie prawa, gdyż nie skonsultował decyzji o wymianie więźniów z Kongresem. Ponadto niektórzy spośród służących z Bergdahlem żołnierzy oskarżyli go o dezercję; twierdzili, że podczas jego poszukiwań życie straciło kilku amerykańskich żołnierzy.

Źródła telewizji NBC informowały, że choć Bergdahl może zostać skazany na więzienie, to prawdopodobnie zaliczonych zostanie mu pięć lat, które spędził w niewoli. Grozi mu też przepadek żołdu i różnych dodatków na łączną kwotę 300 tys. dolarów należnych za czas pobytu w niewoli. Bergdahl zostanie też najpewniej zdegradowany co najmniej do stopnia starszego szeregowego, który miał w chwili zaginięcia w Afganistanie; podczas pobytu w niewoli został dwukrotnie awansowany. 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy