Władze miasteczka chcą wprowadzić zakaz całowania się

Władze podchicagowskiego miasteczka Deerfield planują ponownie przywrócić strefę, gdzie obowiązuje zakaz całowania się. Rok temu zniknął specjalny znak, który o tym informował, teraz ma szansę powrócić na swoje miejsce.

Słynny znak informujący o zakazie całowania stanął na stacji podmiejskiej kolejki w Deerfield 35 lat temu. Był to rodzaju humoru, ale też miał za zadanie usprawnić ruch wysiadających i wsiadających do pociągu pasażerów, z których część przesiadała się następnie do samochodów. Z tego powodu ta mała metropolia znana była na całym świecie. Znak pokazywał całujących się kobietę i mężczyznę przekreślonych czerwoną kreską. Został zlikwidowany przed rokiem, teraz ma szanse powrócić. Burmistrz Deerfield argumentuje to tym, że z miasteczka wkrótce wyprowadzą się koszykarze Chicago Bulls którzy mają tu bazę treningową. Według niego, miejscowości potrzebny jest w takiej sytuacji inny charakterystyczny symbol. W promocji ma również pomóc jedna z firm z Nowego Jorku produkująca damską konfekcję. Chce ona kupić licencję i wyprodukować serię koszulek z logo znaku.

Dowiedz się więcej na temat: zakazy | całowanie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy