Wybuchy w Jemenie. Co najmniej 28 zabitych

W podwójnym zamachu bombowym, do którego doszło w środę w stolicy Jemenu, Sanie, zginęło co najmniej 28 osób, a kilkadziesiąt osób jest rannych. Do zamachu przyznał się jemeński odłam Państwa Islamskiego.

Najpierw zamachowiec samobójca zdetonował ładunek wybuchowy w uczęszczanym zarówno przez szyitów, jak i sunnitów meczecie podczas wieczornych modłów. Nieco później, gdy zaczęto wynosić rannych, przed meczetem eksplodował samochód pułapka. Są obawy, że ostateczna liczba ofiar śmiertelnych okaże się większa. 

Reklama

Jemeńskie ugrupowanie sprzymierzone z IS poinformowało na portalach społecznościowych, że dokonało tego zamachu w akcie zemsty na szyickich rebeliantach Huti, którzy kontrolują Sanę.   

Huti przejęli kontrolę nad Saną rok temu. Walczą o obalenie prezydenta Abd ar-Raba Mansura Al-Hadiego, który schronił się w Arabii Saudyjskiej.

Od 26 marca tych szyickich rebeliantów atakuje lotnictwo koalicji państw arabskich pod wodzą Arabii Saudyjskiej. Konflikt w Jemenie pochłonął już ponad 4,5 tys. ofiar śmiertelnych.

Dowiedz się więcej na temat: Państwo Islamskie | Jemen | zamachy | Sana

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje