"Za sześć noc Wielkanoc..."

Palmy, pisanki, śmigus dyngus - to elementy, z którymi każdy kojarzy Święta Wielkanocne. Ale czy znamy ich symbolikę, czy pamiętamy skąd się wywodzą, jak powstają i co zostało do dziś z dawnej ludowej obrzędowości? Pozwoliła nam to zrozumieć Małgorzata Oleszkiewicz z Muzeum Etnograficznego w Krakowie.

Święta wielkanocne zostały ustanowione w okresie wiosennym, w pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca i mieszczą się w całym cyklu obrzędów wiosennych zawierających się pomiędzy wiosennym zrównaniem dnia z nocą, a letnim przesileniem słonecznym. Jest to okres odradzania się, odżywania przyrody po zimowej martwocie.

Reklama

W związku z tym, wszelkiego rodzaju obrzędy, zabiegi magiczne i zwyczaje koncentrowały się jeszcze od czasów przedchrześcijańskich na pobudzaniu przyrody, zwierząt, ludzi do ponownego odrodzenia, do nabycia nowych sił witalnych, do płodności i rozwoju.

I dlatego we wszelkich obrzędach możemy zauważyć bardzo dużą rolę jaką odgrywały żywioły takie jak ogień i woda. Woda, która jest nośnikiem płodności, ma moc ożywiającą i ogień, który z jednej strony jest żywiołem niebezpiecznym, a z drugiej koniecznym do życia i rozwoju.

Dużą rolę w tym cyklu wiosennym odgrywały również rośliny i jajka, które pojawiają się już od wczesnowiosennych obrzędów poprzez cały cykl wielkanocny aż do Zielonych Świątek. Posłuchaj Małgorzaty Oleszkiewicz z Muzeum Etnograficznego:

"Za sześć noc - wielkanoc"

Wielki Tydzień otwiera Niedziela Palmowa ustanowiona na pamiątkę uroczystego wjazdu Jezusa do Jerozolimy. W ten dzień w Polsce i w innych krajach europejskich to wydarzenie jest przypominane i odgrywane. W Chrystusa na osiołku wcielał się żywy człowiek, a czasami była to duża figura ciągniona na platformie z kółkami podczas uroczystej procesji. Ten zwyczaj, który był jeszcze znany w Polsce w XVIII wieku, przerodził się tak jak wiele innych zwyczajów w zabawę nieprzystającą Kościołowi, w związku z tym, został zakazany. Wznowiono go w latach 60. XX w. we wsi Tokarnia, niedaleko Myślenic i do dzisiaj odbywa się tam takie "obwożenie" figury Chrystusa na osiołku, wokół kościoła podczas uroczystej procesji.

Ale niedziele palmowa to przede wszystkim palmy, które u nas w Polsce przygotowywało się od dawien dawna, żeby później poświęcić je w kościele. Obecnie najbardziej popularne są palmy wileńskie, ozdabiane, a właściwie już w całości wykonywane z suchych kwiatków.

W Polsce możemy zaobserwować dużą różnorodność palm, chociaż są pewne elementy, które je łączą. Pojawiają się w nich gałązki wierzby z baziami, gałązki trzciny wodnej, czasami znaleźć można pałki tataraku - są to wszystko rośliny wodne, które w tych palmach są najważniejsze. W palmach znajdowały się także rośliny, które związane były z symboliką wiecznie odradzającego się życia, czyli wszelkiego rodzaju rośliny zielone: barwinek, bukszpan, jodła, sosna. Następnie rośliny, które posiadały właściwości apotropeiczne, czyli odstraszania, odpędzania złych mocy, takie jak: rośliny kłujące, wilcze łyko, oset. I właściwie zawsze palmy mają przynajmniej jeden z patyków leszczynowy. Leszczyna, nazywana "ludowym piorunochronem", uważana była za roślinę, która ma własności związane z życiem, płodnością, ale też i właściwości ochronne.

Palmą po poświęceniu, po wyjściu z kościoła, często się uderzano, mówiąc: "nie ja biję, palma bije, palma bije nie zabije, za sześć noc wielkanoc, za sześć dzień wielkidzień". To uderzanie miało na celu przekazanie tych wszystkich sił, mocy zawartych w palmie, wzmocnionych jeszcze w kościele przez poświęcenie. Potem te palmy wnoszono do domu, zatykano za obraz i przez cały rok przechowywano, ponieważ palma służyła w bardzo wielu okolicznościach, np. połykano bazie - początki tej praktyki sięgają dawnych lat. Pierwsze wzmianki mamy u Mikołaja Reja, który wyśmiewając tego typu praktyki pisał, że "kto bagniątka w niedzielę palmową nie połknął i lipowego Chrystusa do kościoła nie zaprowadził, ten już zbawienia nie otrzymał". Bazie dosypywano także do ziarna siewnego, a palmami uderzano krowy przy pierwszym wypasie. To wszystko było możliwe przy małych palmach, w tej chwili obserwujemy szereg konkursów ogłaszanych na wielkie palmy. Kiedyś takie konkursy odbywały się w Łysych na Kurpiach, w małopolskiej Lipnicy Murowanej, w Rabce. Teraz ta moda się rozprzestrzeniła.

Kolejną popularną praktyką było rozbieranie palmy, z której robiono krzyżyki, które następnie zatykano w polach albo wieszano w domu. Na obrzeżach Krakowa takie krzyżyki można było spotkać jeszcze dwa lata temu. Posłuchaj:

Niedziela palmowa związana jest z jeszcze jednym zwyczajem - pojawianiem się różnych dziwnych postaci - chłopców kilkuletnich albo nastoletnich przepasanych powrósłami ze słomy, niejednokrotnie ubranych w kożuchy obrócone włosiem na zewnątrz. Są to postacie przebierańców związanych z obrzędowością wiosenną. Na ich głowach są wysokie stożkowate czapy, z dużą ilością kolorowych, bibułkowych wstążek, które im opadają na twarz, czasem mają domalowane sadzą wąsy, w rękach trzymają koszyki i długie laski zakończone młotkami, albo po prostu młotki na długich kijach. Można takie postacie zobaczyć niedaleko Krakowa, np. w Zielonkach, Bibicach, Tomaszowicach, Modlnicy. Od samego rana w niedzielę palmową odwiedzają oni domy wygłaszając tzw. oracje, a nazywają się puchery albo pucheroki. Te oracje to są często zabawne wierszyki. A młotki służą im do wystukiwania rytmu. Za wszystko otrzymują jajka albo drobne datki. Zwyczaj ten pochodzi z czasów, kiedy w kościołach ustawiano chłopców, studentów oraz uczniów szkół parafialnych, którzy wygłaszali właśnie oracje - czyli wiersze mówiące o nadchodzących świętach wielkanocnych, dodając do tego zabawne wierszyki, aby rozbawić ludzi i dostać za to datki. I jak to było z wieloma zwyczajami, które przybierają nazbyt ludyczny charakter - władze kościelne w 1780 roku wydały edykt zabraniający tych praktyk. Posłuchaj:

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje