Zamach w Manchesterze. Państwo Islamskie przyznało się do ataku

Państwo Islamskie (IS) przyznało się we wtorek do przeprowadzenia dzień wcześniej w Manchesterze ataku bombowego, jednak amerykański wywiad nie zdołał jeszcze potwierdzić, czy IS w istocie stało za zamachem - powiedział dyrektor Wywiadu Narodowego USA Dan Coats. Brytyjska policja podała z kolei, że aresztowano 23-letniego mężczyznę, który zdaniem śledczych ma związek z poniedziałkowym zamachem. Poinformowano także, że zamachu dokonał 22-letni Salman Abedi.


Reklama

22-letni Brytyjczyk libijskiego pochodzenia Salman Abedi został zidentyfikowany jako sprawca poniedziałkowego zamachu terrorystycznego w Manchesterze - poinformowała brytyjska policja. Wcześniej tożsamość terrorysty została upubliczniona przez amerykańskie media.

Nazwisko Abediego podał dziennikarzom komisarz policji metropolitalnej w Manchesterze Ian Hopkins, ale jak dodał, "formalna identyfikacja przez koronera jeszcze się nie zakończyła".

Jako pierwsze informację o tożsamości zamachowca podały amerykańskie media - agencja PA i telewizja CBS - powołując się na źródła w amerykańskim wywiadzie. 

Według serwisu internetowego dziennika "Daily Telegraph", Abedi urodził się w Manchesterze w 1994 roku w rodzinie libijskich uchodźców, którzy uciekli do Wielkiej Brytanii przed reżimem płk. Muammara Kadafiego.

Z kolei serwis Politico poinformował, że 23-letni mężczyzna, który został aresztowany we wtorek rano, to najprawdopodobniej brat zamachowcy.

Jednocześnie serwis zwrócił uwagę na frustrację anonimowych przedstawicieli europejskich służb, zirytowanych tym, że informacje o sprawcy poniedziałkowego zamachu zostały upublicznione przez amerykańskich funkcjonariuszy, wbrew wyraźnej prośbie ze strony brytyjskiego rządu.

IS: Jeden z żołnierzy kalifatu podłożył bombę

"IS ogłosiło, że jest odpowiedzialne za atak w Manchesterze, ale oni przyznają się do niemal każdego ataku. Jak dotąd nie potwierdziliśmy związku (między sprawcą zamachu a IS)" - wyjaśnił dyrektor Wywiadu Narodowego USA Dan Coats podczas wtorkowego przesłuchania przed senacką komisją sił zbrojnych. 

Państwo Islamskie (IS) przyznało się we wtorek do przeprowadzenia dzień wcześniej w Manchesterze, w północno-zachodniej Anglii, zamachu bombowego. Oświadczenie w tej sprawie opublikowała powiązana z dżihadystami agencja propagandowa Amak.

Zamach przeprowadzono za pomocą bomby podłożonej na miejscu koncertu - podano.

"Jeden z żołnierzy kalifatu podłożył bombę na zgromadzeniu krzyżowców w mieście Manchester" - napisano w oświadczeniu.

We wtorek rano policja podała, że ataku dokonał najpewniej jeden zamachowiec, który zdetonował ładunek i zginął w wybuchu. "Na tym etapie wierzymy, że atak z ubiegłej nocy został przeprowadzony przez jednego mężczyznę" - powiedział komendant policji metropolitalnej w Manchesterze Ian Hopkins.

"Priorytetem jest ustalenie, czy działał sam czy też był częścią jakiejś siatki" - podkreślił. 

W południowej części Manchesteru aresztowano z kolei 23-letniego mężczyznę, który zdaniem śledczych ma związek z poniedziałkowym zamachem.

Jeden ze świadków relacjonował w rozmowie z Press Association, że ubrany w czarną kurtkę i jeansy mężczyzna został dość łatwo zatrzymany na ulicy przez policjantów, którzy wyskoczyli z nieoznakowanego czarnego policyjnego vana. Jeden z ekspertów ds. bezpieczeństwa telewizji Sky News sugerował, że łatwość, z jaką dokonano aresztowania, wskazywałaby na to, że 23-latek mógł znajdować się pod stałą obserwacją policji.

Szczegóły tożsamości zatrzymanego nie zostały przekazane opinii publicznej.

Uzbrojeni oficerowie i służby antyterrorystyczne dokonały także w ciągu dnia nalotów na dwa miejsca w południowym Manchesterze. Podczas przeszukania domu w dzielnicy Fallowfield policja przeprowadziła kontrolowaną eksplozję podejrzanego pakunku; na miejscu pozostają m.in. saperzy i straż pożarna. Z kolei drugi dom, w Whaley Range, został odgrodzony szerokim policyjnym kordonem.

Wcześniej w ciągu dnia zatrzymano jeszcze jednego mężczyznę w pobliżu centrum handlowego Arndale; jego sprawa nie jest jednak związana z poniedziałkowym zamachem.

Atak tuż po koncercie

Z poniedziałku na wtorek, tuż po koncercie gwiazdy pop Ariany Grande, w Manchester Arenie wybuchła bomba. W wyniku eksplozji zginęły 22 osoby, a 59 jest rannych. Wśród zaginionych są m.in. Polacy.

"Nie ma wątpliwości, że mieszkańcy Manchesteru i Wielkiej Brytanii padli ofiarą bezwzględnego ataku terrorystycznego", który jest "jednym z najgorszych ataków terrorystycznych, jakich doświadczyliśmy" - powiedziała Theresa May, szefowa brytyjskiego rządu przed siedzibą swej kancelarii na Downing Street w Londynie, po zakończeniu godzinnego posiedzenia sztabu kryzysowego COBRA.

Do zdarzenia doszło ok. 22.35 czasu lokalnego (23.35 czasu polskiego). Według policji eksplozja nastąpiła w łączniku między liczącą 21 tys. miejsc Manchester Arena a stacją kolejową tuż po koncercie. W pierwszych relacjach świadkowie mówili o "głośnym huku" i "wybuchu".

Policja uruchomiła specjalny numer infolinii dla osób, które obawiają się o zdrowie swoich najbliższych: (44) 0161 856 9400.

Dowiedz się więcej na temat: Państwo Islamskie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje