Znany publicysta stanie przed sądem

B. redaktor naczelny "Rzeczpospolitej" Paweł Lisicki i b. dziennikarz tej gazety Piotr Kubiak mają zeznawać w maju przed Sądem Okręgowym w Gdańsku jako pozwani w procesie, jakie za artykuły o tzw. aferze sopockiej wytoczył im prezydent Sopotu Jacek Karnowski.

Przed gdańskim sądem odbyła się w środę kolejna rozprawa w tym procesie.

Reklama

Na 13 maja sąd wyznaczył rozprawę, na której odbędą się przesłuchania obu stron - prezydenta Sopotu jako powoda oraz pozwanych - Pawła Lisickiego (obecnie redaktor naczelny tygodnika "Do Rzeczy" - przyp. red.) i Piotra Kubiaka. Będzie to najprawdopodobniej ostatnia rozprawa w tym procesie, który trwa od listopada 2011 roku.

Pełnomocnik pozwanych Michał Majkowski podtrzymał w środę swój wniosek, aby do sprawy wnieść w formie dowodów akta spraw związanych ze śledztwem ws. afery sopockiej prowadzonym przez Prokuraturę Apelacyjną w Szczecinie oraz z toczącego się obecnie przed Sądem Rejonowym w Sopocie procesem karnym przeciwko Karnowskiemu. Gdański sąd zobowiązał adwokata, aby w ciągu miesiąca wymienił, jakie konkretnie dokumenty miałyby być znalezione w aktach obu spraw.

Karnowski wytoczył "Rzeczpospolitej" proces za cykl kilkudziesięciu artykułów opisujących tzw. aferę sopocką; dziennik ujawnił ją w lipcu 2008 r.

Zdaniem prezydenta Sopotu, dziennik podawał na jego temat nieprawdziwe i nierzetelne informacje, nie zamieszczając ani razu sprostowania z jego strony. Pozwanymi w tej sprawie są b. redaktor naczelny "Rz" Paweł Lisicki oraz b. dziennikarz gazety Piotr Kubiak. Karnowski żąda od nich przeprosin i zapłaty po 250 tys. zł zadośćuczynienia.

12 września 2014 r. Przed Sądem Rejonowym w Sopocie rozpoczął się proces Karnowskiego, oskarżonego o przyjęcie dwóch łapówek oraz poświadczenie nieprawdy. To jedyne zarzuty z "afery sopockiej", które trafiły do aktu oskarżenia.

Zdaniem prokuratury, samorządowiec skorzystał z łapówek w postaci napraw aut wartych w sumie ponad 17 tys. zł od sopockiego dilera samochodowego oraz prac ziemnych o wartości ok. 2 tys. zł od miejscowego przedsiębiorcy budowlanego. Prezydent ma też zarzut złożenia fałszywego oświadczenia w związku z przetargiem na auta dla Urzędu Miejskiego w Sopocie.

Karnowski nie przyznaje się do tych zarzutów. Twierdzi, że prokuratura od początku działała w jego sprawie w sposób tendencyjny i nieobiektywny.

Oprócz Karnowskiego, na ławie oskarżonych zasiadają także diler samochodowy Włodzimierz Groblewski (zgodził się na ujawnienie swoich danych osobowych - przyp. red.) oraz właściciel firmy budowlanej Marian D.

Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku zajmowała się śledztwem ws. Karnowskiego od lipca 2008 r. Na początku oskarżyła go o osiem czynów, w tym siedem natury korupcyjnej. Najpoważniejszy zarzut związany był z zawiadomieniem złożonym przez przedsiębiorcę Sławomira Julkego. Twierdził on, że w marcu 2008 r. Karnowski zażądał od niego łapówki w postaci dwóch mieszkań. Zdaniem biznesmena, który planował przebudować strych kamienicy w Sopocie, prezydent chciał dostać lokale jako zapłatę za pomoc w uzyskaniu od swoich urzędników koniecznych pozwoleń na przebudowę. Jako dowód Julke dostarczył śledczym kopię nagrania rozmowy z Karnowskim. Dyktafon, na którym znajdował się oryginał, został przez biznesmena zniszczony.

W toku sprawy w sumie pięć korupcyjnych zarzutów zostało umorzonych przez samych śledczych lub sądy, które nie dopatrywały się przestępstwa w działaniach prezydenta Sopotu. Ostatnie z pięciu umorzeń miało miejsce pod koniec 2013 r. - szczecińska prokuratura apelacyjna umorzyła wówczas wątek związany z rzekomą korupcyjną propozycją, jaką Karnowski miał złożyć Julkemu. Śledczy uznali, że zgromadzone dowody, w tym kopia nagrania, nie pozwoliły na stwierdzenie, że doszło do przestępstwa. 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje