Przejdź do głównej części strony

Nawigacja

Górne menu

Chwalebna zdrada: Rarańcza 1918

Autor informacji: Piotr Galik

Wieczorem 15 lutego kapitan Górecki dokonał "aresztowania" generała Zielińskiego, nie tyle z obawy, że będzie próbował udaremnić akcję, co raczej z troski o niego, aby dać lubianemu "staremu" alibi wobec władz austriackich. Pluton piechoty z 2 pp otoczył sztab i zatrzymał dowódcę PKP oraz kilku oficerów sztabowych. Generał Zieliński odniósł się do "rebelii" ze zrozumieniem, a nawet sympatią i bez wahania udzielił spiskowcom wskazówek, pomocnych przy realizacji ich planów. Ci z kolei postanowili "porwać" przełożonego na drugą stronę frontu i tam ponownie oddać mu komendę nad całością polskich oddziałów. Austriacy dość szybko zorientowali się, że Polacy coś szykują... Nie wykluczając bezpośredniego donosu od informatorów (co sugerował w swojej późniejszej relacji Józef Haller) można przypuszczać, że czujność ich obudziło nagłe zerwanie łączności telefonicznej z oddziałami polskimi. Stało się tak na skutek samowoli żołnierzy, którzy bez rozkazu obalili słupy telefoniczne i zerwali przewody.

Niespodziewana "awaria" zwróciła uwagę na odcinek przyfrontowy i wkrótce okazało się, że Polacy wykonują niezaplanowane przemarsze. Aby im zapobiec sztab 7 armii wydał rozkazy alarmowe wszystkim swoim czterem dywizjom, które rozpoczęły poszukiwania "karpatczyków". Tymczasem do linii frontu zbliżała się idąca na czele legionistów kompania szturmowa por. Aleksandra Stawarza. Zadanie tego doborowego oddziału polegało na zaskakującym ataku i unieszkodliwieniu baterii austriackich dział, które mogłyby skutecznie ostrzelać Polaków. Tylną straż stanowiła kompania techniczna (saperska), która miała uszkodzić tory kolejowe Sadogóra-Czerniowce. Tak się jednak nie stało, co przyniosło fatalne skutki już wkrótce. Marsz głównego zgrupowania (około 1900 ludzi) przebiegał bez przeszkód aż do wsi Mamajowce. Tam nastąpiło niespodziewane zetknięcie z patrolem austro-węgierskim. Próba zatrzymania Polaków zakończyła się rozbrojeniem patrolu. Stacjonujący w okolicy sąsiedniej Starej Żuczki kawalerzyści węgierscy nie podjęli żadnych działań, choć zapewne już orientowali się w sytuacji. Kolejny incydent nastąpił w chwili, gdy legioniści dotarli do toru kolejowego. Tam zastał ich jadący samochodem austriacki generał Schilling. Po chwili został zatrzymany i rozbrojony. Marsz brygady trwał nadal.

Po opuszczeniu Starej Żuczki, w pobliżu miejscowości Rarańcza, Polacy zostali zatrzymani przez żołnierzy jednego z najdzielniejszych c.k. regimentów, chorwackiego 53 pp. Niepokojące odgłosy zwróciły uwagę porucznika, Mieczysława Boruty-Spiechowicza. Młody, zapalczywy oficer poderwał swoich podkomendnych do nagłego ataku. Po latach tak wspominał ów incydent: "Pamiętam: gdy szliśmy marszem ubezpieczonym w nocy, w kompletnej ciszy, nagle poczułem, że coś się dzieje. Wyskoczyłem na drugą stronę na czoło kompanii, patrzę: Austriacy na drodze! Więc zakomenderowałem: >W rękę broń!< Usłyszałem okrzyki: >Halt! Halt!< Gdyby Austriacy zaczęli strzelać, roznieśliby nas w proch. Ale ich dowódca wdał się z nami w rozmowę, mówiąc, że ma rozkaz nas zatrzymać. Ja mu na to, że ja również mam rozkaz iść naprzód, ale ponieważ widziałem, że z dyskusji nic dobrego nie wyniknie, niewiele myśląc rąbnąłem mu ze sztajera w łeb. Wywiązała się strzelanina, Brygada rozbiła oddział austriacki, przedarła się nawet przez odwody". Pokonani w trwającym zaledwie kwadrans nocnym boju Chorwaci (w sile trzech batalionów) wycofali się, pozostawiając 2. i 3. pp wolną drogę ku bliskiej już linii frontu. Podążające za piechurami wozy taborowe nie zdołały jednak dołączyć do sił głównych. Drogę ku swoim zagrodził im austriacki pociąg pancerny, który zablokował przejazd kolejowy i rozpoczął ostrzał skupionych na małej przestrzeni taborów. Mimo parokrotnych prób przebicia się, pozostali przy życiu żołnierze polscy złożyli rankiem broń i zostali ujęci. W czasie, gdy trwała walka przy torze kolejowym, oba polskie pułki piechoty starły się z austro-węgierską załogą wsi Rarańcza, a po odepchnięciu przeciwnika obeszły zabudowania i w dwóch kolumnach pokonały ostatnie 5 kilometrów, dzielące tę miejscowość od okopów frontowych.

Nad ranem około 1600 "karpatczyków" przekroczyło zasieki z drutu kolczastego i weszło do opuszczonych przez Rosjan rowów strzeleckich "po drugiej stronie", a następnie ruszyło na wschód wzdłuż Dniestru do miejscowości Soroki. Tam 6 marca 1918 roku doszło do radosnego spotkania z II Korpusem Polskim i połączenia obu bratnich formacji, które do niedawna pozostawały po przeciwnych stronach frontu... Jednak nie wszystkim legionistom dopisało szczęście. W nocnych walkach poległo 16 żołnierzy, kilkunastu zostało rannych. Artylerzyści, którzy dopiero o godzinie 2 w nocy z 15 na 16 lutego osiągnęli Sadogórę, zostali tam zatrzymani i rozbrojeni. W ciągu 16 lutego ujęto blisko 900 osób (wśród nich trzy sanitariuszki). Już po trzech dniach Polski Korpus Posiłkowy został oficjalnie rozwiązany, a blisko 3900 byłych jego żołnierzy osadzono w kilku obozach na terenie Węgier. Śledztwo poprzedzające proces trwało cztery miesiące. Wobec szeroko zakrojonej akcji protestacyjnej w Galicji oraz pod wpływem nacisków parlamentarzystów polskich w Wiedniu akt oskarżenia objął jedynie 89 oficerów oraz 26 podoficerów i szeregowców. Podczas wielodniowej rozprawy sądowej Polacy podkreślali zgodnie, że do drastycznych kroków zmusiła ich antypolska polityka Austro-Węgier. Proces ciągnął się aż do 28 września 1918 roku, kiedy to cesarz Karol nakazał umorzyć postępowanie sądowe wobec legionistów zanim zapadły wyroki. Niewiele tygodni później cesarstwo i królestwo habsburskie rozpadło się, a Polska rozpoczęła walkę o niepodległość i granice. W opinii państw Ententy była już jednak jednoznacznie postrzegana jako państwo sprzymierzone, należące do zwycięskiej koalicji. Stało się to możliwe dzięki odwadze i determinacji żołnierzy Żelaznej Brygady, którzy w wydali pod Rarańczą "prywatną wojnę" mocarstwom centralnym i wykazali, że Polska stanęła ostatecznie po słusznej, czyli zwycięskiej stronie światowego konfliktu. Bywa i tak, że zdrada okazuje się czynem godnym pochwały, a ślepa wierność - zasługuje na potępienie. Ale nikt uczciwy nie twierdzi, że polityka to sprawa lekka, łatwa i przyjemna...

ródło informacji: Odkrywca

więcej o:
żołnierze,
polityka,
brygada,
odcinek,
Czerniowce,
sztab,
Niemcy,
oddziały,
PKP,
generał,
niepodległość,
1917,
broń,
zdrady,
zdrada

Oceń artykuł:

zobacz ranking »
  • tak 59%
  • nie 41%
Ocen: 45
Zamknij

Dodatki

Warto przeczytać

 


Informacje dodatkowe