Nikt nam nie wmówi, że czarne jest czarne

Pan Prezes Jacek Kurski udzielił wywiadu dzisiejszej "Rzeczpospolitej". Powiedział w nim, że nie istnieje pełny obiektywizm mediów - należałoby z tego rozumieć, że nie ma co rozdzierać szat nad treścią programów informacyjnych i publicystycznych w TVP.

Mam na ten temat inne zdanie, kto ciekaw, niech przeczyta tekst sprzed tygodnia (http://fakty.interia.pl/opinie/graczyk/news-opowiesci-z-ksiezyca,nId,2451787). Taki jest pogląd Jacka Kurskiego na media w ogóle. Wolałbym, żeby na stołku prezesa TVP siedział ktoś mniej cyniczny, ale dobrze, nie można mieć wszystkiego.  

Reklama

Pan Prezes tę ogólną opinię uzupełnia uwagą, że w Polsce prywatne telewizje Polsat i TVN są wybitnie nieobiektywne, co zmusza TVP do postawy prorządowej, jak rozumiem, ze szkodą dla obiektywności. Ale - powiada Pan Prezes - trzeba oceniać cały rynek telewizyjny, a nie tylko TVP. W tym sensie - ocenia - mamy jakąś równowagę: jedni ciągną w jedną stronę, inni w drugą i jakoś się to bilansuje, każdy widz, oglądając jednych i drugich, może sobie wyrobić opinię o rzeczywistości. Gdyby tak nawet było, jak mówi Pan Prezes (tzn. że Polsat i TVN są równie, albo bardziej stronnicze) i tak byłoby to rozumowanie kuriozalne: kłamstwo plus kłamstwo równa się prawda. No nie, jest jednak inaczej: kłamstwo plus kłamstwa równa się dwa kłamstwa. Zresztą, to nieprawda, że wskazane tu dwie telewizje prywatne są równie zakłamane jak obecna TVP. Mogę to łatwo udowodnić, gdyby ktoś koniecznie potrzebował dowodu, ale zostawmy to na razie. 

Najciekawsze w wywodzie Pana Prezesa jest co innego. Pan Prezes, cynicznie zgadzając się na brak obiektywizmu telewizji, którą kieruje, czyni przedziwne w tym kontekście rozróżnienie na: nieobiektywne i propagandowe. Powiada: owszem TVP jest nieobiektywna, bo musi taka być z powodów wyżej wskazanych, ale TVP nie uprawia propagandy. Bardzo ciekawe.  

Poczytajmy, by zgłębić tę myśl Pana Prezesa: "Zobowiązuję swoich dziennikarzy, żeby starali się robić informację maksymalnie rzetelną i obiektywną. Nie zawsze wszystko wychodzi, natomiast zdecydowanie odradzam dziennikarzom TVP, zwłaszcza tym, którzy mogliby mieć takie inklinacje, robienia propagandy. Bo propaganda, która żywi się fikcją, jest oderwana od faktów, prawdy i realiów staje się kontrskuteczną antypropagandą. Nie sądzę, żeby większość naszych odbiorców miała takie poczucie". 

Jeśli ostatnia konstatacja Pana Prezesa jest prawdziwa, to nie zaliczam się do większości. Nie szkodzi, nie pierwszy raz i - mam nadzieję - nie ostatni. Spróbujmy jednak zestawić opinię Pana Prezesa, utrzymującego że TVP, chociaż nieobiektywna, nie uprawia propagandy z - jak mówią medioznawcy - zawartością treści flagowego programu tej telewizji z nie dalej jak wczoraj, 18 października 2017. Co tam mamy? 

Jako pierwsza informacja we wczorajszych "Wiadomościach" pojawiła się sprawa prywatyzacji warszawskich kamienic. Też jestem zdania, że to był proceder bardzo często złodziejski, ale to jest - mimo wszystko - moja opinia. Niechby i prawdziwa, niechby i jedynie słuszna w obliczu faktów, ale ciągle tylko opinia, nie fakt. Faktem jest prywatyzacja, przymiotnik "złodziejska" jest oceną tego faktu. Informacji nie miesza się z komentarzem - to jest naczelna zasada, której uczą studentów na pierwszym roku dziennikarstwa. Tymczasem pasek zapowiadający ten materiał miał napis: "Złodziejska prywatyzacja obciąża Platformę". Taki wniosek mogą wyciągnąć widzowie, ale trzeba im dać choćby cień szansy na wyciągnięcie wniosku przeciwnego. Otóż o to już zadbali funkcjonariusze Dobrej Zmiany w TVP, aby takiej szansy nie dać. W omawianym materiale znajdziemy wyłącznie informacje obciążające dawny rząd i obecne władze warszawskie oraz wyłącznie chwalące nieprzytomnie PiS, włącznie z jakimś hymnem pokrzywdzonej warszawianki pod adresem Pana Prezesa Kaczyńskiego za to, że dobrał sobie tak wspaniałych ministrów. Gdy zaś chodzi o drugą stronę sporu, to przytacza się jedną jedyną (kilka sekund) wypowiedź Hanny Gronkiewicz z jej wywiadu dla radia TOK FM, w której mówi, że tylko ona jako prezydent zrobiła coś dobrego dla mieszkańców tych kamienic. Brzmi to komicznie, ale też funkcjonariusze Dobrej Zmiany w TVP zadbali, żeby tak zabrzmiało, bowiem uzasadnienie tej opinii zostało usunięte. W wywiadzie w TOK FM było, a w migawce w TVP nie ma. Za to  przed i po tej wypowiedzi prezydent Warszawy mamy cały potok przykładów na nieprawość PO i Pani Prezydent tudzież na prawość Prawa i Sprawiedliwości. Ten materiał to propaganda w czystej postaci. Sadzę, że będzie pokazywany, kiedy już po Dobrej Zmianie w TVP zostanie tylko zła pamięć, ku przestrodze. 

Naturalnie, zdaję sobie sprawę, że przytaczam przykład ryzykowny, bo rzeczywiście ta sprawa obciąża Platformę i rujnuje jej wizerunek. Sam uważam, że doszło w Warszawie do drastycznych nadużyć, że Pani Prezydent odpowiada za to co najmniej w zakresie odpowiedzialności politycznej. Ale nawet w sytuacjach, gdzie racje rozłożone są bardzo nierówno, cywilizowane dziennikarstwo uznaje prawo tych, co mają bardzo mało racji, do przedstawienia swoich argumentów. Analogią może tu być cywilizowane sądownictwo (które nb. polegnie, gdy zostanie upartyjnione przez Pana Ministra Ziobrę, co się właśnie teraz zaczyna).

Podaję więc przykład materiału o prywatyzacji kamienic warszawskich właśnie dlatego, żeby powiedzieć, że dziennikarstwo godne tego miana jest obiektywne do bólu. Tak, niekiedy trzeba sobie zadać ból i dać stronie, o której sądzimy, że nie ma racji, prawo wyłożenia swojego stanowiska. Bez tego nie ma dziennikarstwa. Jest tylko szczucie na jednych i nieprzyzwoite, lizusowskie, chwalstwo innych. Zgadnijcie, których? 

Kolejne informacje we wczorajszych "Wiadomościach" były następujące: "Milionowe inwestycje w polską kulturę", "Polacy są zadowoleni z polityki rządu", "Studenci-ochotnicy założą mundury", "Medale dla bohaterów", "Rachunek za niemieckie zbrodnie", "Ryszard Kowalczyk  1937-2017", "Spotkanie Junker - V4", "Islamiści sieją strach w Europie", "Klęska państwa islamskiego nie skończy wojny?", "Sukces służb w walce z handlarzami ludźmi", "Wymarzony lot do chmur", "Liga Mistrzów w TVP1 od 20:20". Spora część z tych informacji ociekała bezwstydną pro-PiS-owską propagandą. Ta o inwestycjach w kulturę informowała, jak dobrym mecenasem kultury jest obecny rząd. Ta o zadowoleniu Polaków - o fantastycznych wynikach sondażowych PiS, wraz z uzasadnieniem, dlaczego są tak znakomite: tu następowała długa lista zasług i cnót tego rządu, wśród przyczyn zapomniano jakoś wymienić posiadania mediów takich jak TVP. Materiał o ochotniczej służbie wojskowej studentów wychwalał politykę obronną Antoniego Macierewicza, "Medale dla bohaterów" to z kolei pochwała ministra Błaszczaka, który nie zapomina o dzielnych strażakach. "Rachunek za niemieckie zbrodnie" - dowodził, że nawet niemieccy politycy przyznają rację dochodzeniu przez Polskę reparacji za II wojnę światową, naturalnie nie usłyszeliśmy ani pół opinii przeciwnej. "Islamiści sieją strach w Europie" - ten materiał zaczynał się od pokazania niekończących się kolumn imigrantów ciągnących do Europy, a potem był długi wywód o rosnącym zagrożeniu terrorystycznym. Morał z tego materiału jest taki, że imigranci to tyle co muzułmanie, muzułmanie to tyle co islamiści, a islamiści to tyle co terroryści, no i że dzisiejsze zagrożenie terrorystyczne bierze się po prostu stąd, że w 2015 r. wpuszczono do Europy 1,5 miliona imigrantów. Brednie zupełnie piramidalne, ale brednie, których - jak sądzę - Polacy, słabo zorientowani w tej materii, chętnie słuchają. 

Wracając do zawartości treści, z rzeczy ciekawszych pod tym kątem wspomnę jeszcze o materiale o Ryszardzie Kowalczyku, który właśnie umarł, świeć Panie nad jego duszą. Otóż w tym wypadku mieliśmy informację o tym co zrobili w 1972 r. bracia Kowalczykowie i jakie mieli motywy. No zgoda, tak było: wysadzili w powietrze aulę Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Opolu, gdzie miała się odbyć uroczystość ku chwale MO i SB. Tym niemniej czyn był kryminalny (choć motywowany względami politycznymi i moralnymi). To stanowiło jednak pewien problem dla obrońców praw człowieka w latach 70. i później. Ale o tej komplikacji obrazu funkcjonariusze Dobrej Zmiany w TVP już nie wspomnieli. Po co? Lepiej, żeby Polacy mieli w głowie jasny obraz: tu samo dobro, tam samo zło. W końcu przecież chcemy, że partia rządząca dalej pięła się w sondażach, prawda? 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje