Co kto lubi

​Czy chcielibyśmy, aby Polacy liczniej i częściej uczęszczali do teatrów, muzeów, galerii sztuki, filharmonii, opery oraz innych przybytków kultury? Oczywiście! A żeby więcej i częściej pływali w basenach, ćwiczyli w salach gimnastycznych, uczęszczali na siłownie, kręgielnie i do klubów fitness, pracowali nad swoją kondycją fizyczną i zdrowotną? Jak najbardziej! Ale mogą to czynić jedynie po pracy, czyli wieczorami lub w weekendy. Nic dziwnego zatem, że to wówczas owe instytucje pracują najintensywniej.

Skoro chcielibyśmy, aby miały więcej bywalców, zatem także, aby pracowały jeszcze intensywniej. To oznacza, że ich pracownicy - aktorzy, muzycy, śpiewacy i inni artyści, instruktorzy, trenerzy, ratownicy, ale także bileterzy, szatniarze czy porządkowi musieliby poświęcać jeszcze więcej swojego czasu na obsługę coraz liczniej napływających widzów, słuchaczy, zwiedzających, ćwiczących. Czy to nie jest nieludzkie, że owi artyści i inni pracownicy oraz personel pomocniczy nie mają wolnych wieczorów i niedziel, aby móc je spędzić z rodziną, wypocząć, pójść do kina, restauracji, na koncert, lodowisko, basen... Zaraz, zaraz - przecież wtedy personel kin, restauracji, sal koncertowych czy sportowych musiałby jeszcze więcej pracować w wieczory i niedziele! No to może zakażmy w wieczory i niedziele pracy kin, restauracji, muzeów, galerii sztuki, obiektów sportowych i rekreacyjnych...

Reklama

Absurd? A czym różni się zakaz pracy galerii sztuki od zakazu pracy galerii handlowych? W tych ostatnich nie tylko można kupić odzież, żywność czy sprzęt sportowy, ale także książki, nagrania muzyczne, wyroby rzemiosła i projektowania artystycznego oraz inne dobra kultury, a także odwiedzić z rodziną kino, restaurację, kawiarnię.

Czym różni się praca personelu muzeów, teatrów czy parków wodnych od pracy personelu butików czy sklepów z biżuterią artystyczną, że tym drugim chcemy jej w niedziele ulżyć, a tym pierwszym dołożyć? A praca personelu restauracji "na mieście" od pracy personelu restauracji w galerii handlowej, skoro te drugie chcemy zamknąć, a tym pierwszym przysporzyć jeszcze więcej klientów, a zatem pracy w niedziele?

Gdzie chcielibyśmy, aby swój wolny od niedzielnej pracy czas spędzali pracownicy pozamykanych wtedy sklepów, supermarketów i galerii handlowych? Czyż nie w innych czynnych wtedy instytucjach i obiektach? Zatem w skali makrospołecznej bilans pracy, czyli pracujących w niedziele, byłby taki sam.

Chyba, że chcemy generalnie osłabienia wszelkiej aktywności w niedziele, zatem wcale nie pragniemy, aby przybywało wtedy widzów w teatrach, zwiedzających w muzeach, ćwiczących w obiektach sportowych, odwiedzających restauracje i kawiarnie, sale koncertowe oraz inne obiekty kultury, sztuki czy rozwoju duchowego i fizycznego. Czyli pochwalamy i promujemy gnuśność i lenistwo. Ale chyba nie, prawda? 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje