Kilka oczywistości

Niekiedy trzeba przypominać proste i banalne prawdy, których oczywisty sens i znaczenie giną w zgiełku publicznego dyskursu, nazbyt często przekształcającego się w harmider lub – co gorsza – nawałę propagandowych frazesów i sloganów.

Oto przykład. Polityka prowadzona przez jedynowładcę Rosji Władimira Putina jest przejrzysta i klarowna, a jej cele jasne i nieskrywane. Zmierza do zdestabilizowania i zdezintegrowania zachodniego świata, wobec którego Rosja jest słabszym i biedniejszym partnerem (albo wręcz petentem) i rozbicia go na poszczególne państwa, bo wobec każdego z nich osobno byłaby partnerem silniejszym, a może nawet dominującym i mogącym narzucić swoją wolę.

Reklama

Podstawowymi instytucjami integrującymi zachodni świat są Unia Europejska i NATO. Nic dziwnego, że putinowska Rosja robi wszystko, aby te dwie instytucje osłabić i obezwładnić. Niektórzy rosyjscy propagandyści snują prognozy (także zupełnie jawne), że w przypadające na obecny rok stulecie obalenia caratu Rosjanie pokuszą się o obalenie zachodniego ładu i stojących na jego straży instytucji. Nie grożą im, jak czynił to w okresie zimnej wojny Związek Sowiecki, użyciem siły militarnej, z bronią atomową włącznie, lecz oddziałując przy pomocy zróżnicowanych środków należących do arsenału pozwalającego na prowadzenie działań nazywanych wojną hybrydową.

Spośród nich stosowane jest szeroko - nie tylko wobec świata zachodniego, ale i postsowieckiego - wspieranie lokalnych sił politycznych destabilizujących i dezintegrujących funkcjonujący tam system. Niekiedy czynione jest to niemal zupełnie jawnie, na przykład przez udzielanie finansowego wsparcia konkretnym partiom i politykom, a także poprzez preferencyjne dostawy surowców i kontrakty dla związanych z nimi grup interesów.

Szerzona jest także oficjalnie propaganda za pośrednictwem obcojęzycznych kanałów komunikacji z zachodnimi społeczeństwami. Rosyjska propaganda oddziałuje jednak ponadto bardziej wyrafinowanymi i pokątnymi metodami, sącząc do publicznej debaty w zachodnim świecie zakamuflowane kłamstwa, półprawdy i dezinformacje, mające zaszkodzić siłom i osobistościom politycznym pracującym na rzecz zachodniej integracji i kooperacji, a wesprzeć tych, którzy występują i działają przeciw niej.

A tych nie brakuje, bowiem z różnych powodów w zachodnim świecie szerzą się dziś ideologie i doktryny podważające podstawowe założenia, na których się on wspiera. Wielu polityków i obywateli ulega naiwnemu przekonaniu, że będzie im lepiej poza tym światem lub bez tych założeń, więc kontestują je, ku radości i z poparciem Putina.

On bowiem też ich, oczywiście, nie znosi, gdyż na nich zbudowana została wielkość zachodniego świata, z którym Rosja konkurować nie jest w stanie. Łatwo natomiast narzuci swoje warunki i dominację każdemu pojedynczemu państwu, z którym przystąpi do rozgrywki sam na sam. A z Polską na pewno, jeśli ta pod hasłami suwerenności, samostanowienia, wstawania z kolan i przy akompaniamencie podobnych frazesów dopełni samoizolacji wobec zachodniego świata, której obecnie systematycznie dokonuje, wchodząc w zatargi z wszystkimi jego kluczowymi instytucjami i decydentami.

Wszelkie działania zmierzające do zdezintegrowania i rozczłonkowania zachodniego świata na pojedyncze państwa, z których każde będzie słabsze od Rosji, służą więc interesom tejże. Oczywiście, są tacy, którzy służą im z przekonania, gdyż podzielają ideały "ruskiego mira". Cała, znacznie większa reszta robi to z głupoty. A ta jest jedną z najbardziej niedocenianych sił sprawczych ludzkiej historii.

To, że najważniejszym polem bitwy we współczesnej propagandowej i ideologicznej wojnie prowadzonej przez Rosję z zachodnim światem stał się internet, to tylko kwestia dostosowania technologicznego. Niektórzy nazywają to cyberwojną, wielu z nich twierdzi, że ona już trwa, a internetowi hakerzy, hejterzy i trolle są jej żołnierzami, najemnikami i dywersantami.

Janusz A. Majcherek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy