Krzywda i pamięć

​Rozszerzająca się akcja ujawniania przypadków molestowania kobiet w środowiskach show-biznesu (#metoo) budzi zaskoczenie nie tylko wymową - niekiedy szokującą - samych takich aktów czy ich ilością, lecz także charakterystyką grup społeczno-zawodowych, w których miały one ponoć miejsce.

Dotychczas uważano i wielu obserwatorów i komentatorów (a zwłaszcza obserwatorek i komentatorek) sugerowało, że przemoc wobec kobiet to specyfika grup i środowisk konserwatywnych i niskostatusowych, w których funkcjonuje tradycyjny, by nie powiedzieć staroświecki, model relacji interseksualnych, z dominującą pozycją mężczyzny i podrzędną kobiety. Owszem, niekiedy pojawiały się sformułowania, że molestowanie i przemoc zdarzają się we wszystkich środowiskach, ale wyglądało to raczej jak próba uchronienia się od zarzutu piętnowania któregokolwiek z nich, zwłaszcza tych tradycjonalistycznych czy zacofanych. Te o wysokim statusie społecznym, kulturowym i majątkowym - co często oznaczało obyczajowo wyzwolone i miało obejmować także kobiety, ich pozycje i role - wydawały się znacznie mniej podatne na prymitywne pokusy, grubiańskie skłonności oraz ryzyko wykorzystywania i molestowania na tle seksualnym.

Reklama

Już jednak od czasów kontrkulturowej rewolty hippiesowskiej lat 60. wiadomo było, że poszerzające się swobody obyczajowe niekoniecznie służą kobietom, a często otwierają kolejne możliwości męskiej dominacji i wyżywania się. Nieprzypadkowo rodzący się wówczas rock był typowo męską formą ekspresji, dla kobiet (koniecznie młodych) przewidującą role gotowych na wszystko wielbicielek swoich idoli (tzw. gruppies). Większe swobody obyczajowe niekoniecznie oznaczały, że można łatwiej znaleźć zaspokojenie swych żądz i przeróżnych pragnień, bez uciekania się do gwałtu, przemocy czy wymuszania. W środowiskach o wysokiej pozycji społecznej, kulturowej i majątkowej wielu jest mężczyzn zyskujących dzięki niej większe możliwości, a jednocześnie rozbudzających swoje potrzeby w miarę ich zaspokajania. Aspirujące czy początkujące adeptki znajdują się wobec nich w sytuacji niewiele, a może i wcale niekorzystniejszej niż biedne, niewykształcone i pozbawione samodzielności materialnej kobiety i dziewczyny ze środowisk niskostatusowych, skazane na dobrą lub złą wolę swego domowego pana i władcy. Okazało się, że niektórzy panowie i władcy show-biznesu zachowują się nielepiej wobec zależnych od nich młodych debiutantek. Te zaś, co tu kryć, często gotowe są wiele poświęcić by wiele osiągnąć w dziedzinie obiecującej sławę i blichtr. Kariery przez łóżko były od dawna często sugerowaną i sygnalizowaną formą awansu w tych środowiskach. Stosunki w nich panujące okazywały się zaś nierzadko odległe od zewnętrznego pozoru swobody, emancypacji i tolerancji.

Masowość nagłych wynurzeń kobiet skarżących się na niegdysiejsze molestowanie każe jednak mieć na uwadze tzw. syndrom fałszywej pamięci. Znany jest psychologom i zdarzało się im wykrywać, że wystąpił niegdyś podczas swoistej fali ujawniania molestowania doznawanego rzekomo w dzieciństwie przez najbliższych. W niektórych przypadkach były to fałszywe wspomnienia i oskarżenia oparte na sugestii, wywoływanej właśnie owa falą intymnych wynurzeń. Potrzeba także precyzyjniejszego rozumienia pojęć i interpretowania konkretnych sytuacji, by uniknąć przypisywania złych czy podłych intencji mężczyznom całującym koleżanki w policzek czy rękę albo prawiącym im komplementy (niekiedy może niezbyt wyszukane, ale to kwestia braku finezji, a nie norm czy hamulców). To niekoniecznie wstępne fazy molestowania, choć takt i dobre maniery są zawsze pożądane (nawet jeśli nie wszyscy wiedzą co to takiego). Przypadki ewidentne trzeba potępiać, do wątpliwych czy podejrzanych nie dopuszczać. Bez względu na środowisko społeczno-zawodowe, w jakim mają miejsce.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje