​Wjeżdża Leo

To może być przełomowe, a na pewno symboliczne wydarzenie: prywatny czeski przewoźnik Leo Express otrzymał zgodę na uruchomienie transgranicznego połączenia kolejowego Kraków-Praga (przez Katowice), które może ruszyć już w obecnym roku. Jeszcze niedawno wydawało się to niemożliwe, bowiem polscy urzędnicy uparcie domagali się wyliczeń, w jaki sposób i w jakim stopniu komercyjna, a zwłaszcza zagraniczna konkurencja na szlakach kolejowych może zaszkodzić pozycji PKP.

To sugerowało, że interes kolei państwowych będzie uwzględniany jako ważniejszy niż potrzeby i wygody polskiego pasażera. Tym większe zaskoczenie budzą słowa prezesa Urzędu Transportu Kolejowego, który wyraził radość, że mógł wydać pozytywną decyzję na wniosek Leo Express oraz stwierdził, że konkurencja na torach będzie korzystna dla klientów.

Reklama

Należy mieć taką nadzieję. Przykłady połączeń autobusowych i rola odegrana w ich rozwoju przez zagranicznego (choć kamuflującego to swoją nazwą) przewoźnika Polski Bus, pozwala liczyć na podobnie pozytywny wpływ prywatnych operatorów połączeń kolejowych. Polskie koleje wprawdzie nie wyglądają i nie działają już tak siermiężnie, jak jeszcze kilka lat temu, ale nowa, zewnętrzna oferta może je zmobilizować do dalszego i szybszego podnoszenia standardu usług przewozowych. Skądinąd zamilkli jakoś malkontenci pomstujący niegdyś na kosztowny i rzekomo nieuzasadniony zakup zestawów pendolino, które zrobiły prawdziwą furorę i małą rewolucję w przejazdach kolejowych. Pasażerowie pamiętający wygląd i standard wcześniejszych o zaledwie kilka lat składów Intercity (nadal jeżdżących pod szyldem TLK), wiedzą o czym mowa. Być może komercyjna konkurencja przyczyni się do kolejnego (kolejowego...) skoku jakościowego, ale także przełomu cenowego.

Za przejazd pociągiem Leo Express na jego reprezentacyjnej trasie Praga-Ostrawa, liczącej ok. 350 km i pokonywanej w 3 godz. 13 minut (więc dystans i czas przejazdu są porównywalne z połączeniem Warszawa-Gdynia) najdroższy bilet w klasie ekonomicznej kosztuje 93 zł, a w klasie biznes 110 zł. Przy wcześniejszym zakupie ceny są odpowiednio niższe, a ponadto przysługują rozmaite zniżki i ulgi taryfowe (dla emerytów, dzieci, zorganizowanych grup).  Przy zachowaniu podobnych parametrów byłaby to w Polsce atrakcyjna oferta, nawet jeśli wymuszane będą mniej atrakcyjne godziny przejazdów niż zastrzeżone dla PKP. Może więc pierwsze długodystansowe i międzynarodowe połączenie obsługiwane przez komercyjnego przewoźnika kolejowego otworzy nową erę na polskich coraz bardziej zmodernizowanych szlakach kolejowych. I może da to asumpt do zmiany stanowiska tych decydentów i obywateli, którzy uważają, że najlepsze jest wszystko co polskie i państwowe.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje