​Fałszywy ruch

Partia Razem to reprezentacja hipsterskiej i inteligenckiej młodzieży z Warszawy i kilku dużych miast, owładniętej naiwnymi i dziwacznymi koncepcjami politycznymi, wspieranej przez zawsze podatnych na lewoskrętność intelektualistów akademickich oraz żarliwie lansowanej przez dziennikarzy z kilku redakcji. Realizacja ich programów i postulatów sprowadziłaby na Polskę nieszczęście, propagowany przez nich socjalizm nie jest właściwym rozwiązaniem żadnego z ekonomicznych i społecznych problemów, ani gwarantem rozwoju w jakiejkolwiek dziedzinie.

Wykazując cechy sekciarskie, partia Razem odrzuca wszelkie formy politycznego kompromisu i współdziałania z innymi ugrupowaniami i środowiskami, przyczyniając się w ten sposób do dezintegracji lewicy i całej alternatywnej wobec PiS opozycji. Arogancja i dogmatyzm wielu partyjnych działaczy nie pozwala im nawet podać ręki lub wystąpić publicznie z jakimikolwiek politykami innych opcji i orientacji. Pryncypializm, besserwiserstwo i sekciarstwo odstręczają Polaków od partii Razem i skazują ją na marginalizację.

Reklama

Wypowiedziawszy tyle i jeszcze więcej krytycznych uwag o programie, pomysłach i działalności partii Razem, należy jednak stanowczo zaprotestować przeciwko nasyłaniu na nią prokuratorów, z nieskrywaną misją znalezienia podstaw do ewentualnej delegalizacji. Obecny obóz rządzący jest nie bez podstaw oskarżany o tolerowanie prawicowego ekstremizmu, a nawet flirtowanie z nim jako potencjalnym sprzymierzeńcem i sojusznikiem politycznym. Nacjonalizm, rasizm, faszyzm, a nawet nazizm (słynne na cały świat leśne ceremonie w hitlerowskim anturażu) występują coraz liczniej i śmielej w przestrzeni publicznej, a zwłaszcza zamkniętej i konspiracyjnej. Jest to odnotowywane przez obserwatorów krajowych i zagranicznych, ściągając na polskie władze krytykę i potępienie za bagatelizowanie problemu. Jeśli nasłanie prokuratorów na partię Razem ma być świadectwem woli rozprawienia się z politycznym ekstremizmem, to jest decyzją nie tylko fałszywą, ale i kontrskuteczną. Nikt przytomny w Polsce i świecie nie uzna za przejaw zwalczania politycznego ekstremizmu szykan wobec lewicowej partii podejmowanych przez prawicowy rząd utrzymujący przyjazne stosunki z prawicowymi ekstremistami. Nie pomoże także wyrzucenie z rządzącej partii kilku osobników zbyt ostentacyjnie obnoszących się z sympatią do skrajnie prawicowych środowisk lub ze zbliżonymi do nich poglądami, gdy niemal codziennie ujawniają się kolejni. Chcąc oddalić od siebie podejrzenia i oskarżenia o tolerowanie czy wręcz wspieranie politycznego ekstremizmu, rządząca partia powinna najpierw rozprawić się z radykałami prawicowymi, a przynajmniej stanowczo od nich się odciąć. Dopiero wtedy mogłaby się zająć radykałami lewicowymi, którzy rzeczywiście istnieją.

Jest takie słynne i wielokrotnie przytaczane powiedzenie przypisywane błędnie Wolterowi, ale będące bodaj trafną trawestacją jego poglądów i postawy: "nie zgadzam się z twoimi poglądami, ale aż do śmierci będę bronił twojego prawa do ich głoszenia". Na szczęście nie trzeba obecnie umierać za cudze prawo do głoszenia kuriozalnych poglądów, ale należy się o takie prawo upominać gdy jest zagrożone lub naruszane, nie tylko głupimi ustawami, ale także prokuratorskimi interwencjami..

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje