PiS i PO szły ramię w ramię w sprawie reprywatyzacji

Patryk "Hatakumba" Jaki rzucił się z krzykiem na Adama Bodnara. "Zero listów w obronie wyrzucanych na bruk!" - wołał, dokrzykując, że Bodnar broni handlarzy roszczeń.

Patrzę na tę awanturę, na to co PiS w sprawie reprywatyzacji robi, i czego nie robi, i odnoszę wrażenie, że ma dokładnie w nosie wywalanych ze "zreprywatyzowanych" kamienic lokatorów, i że zależy mu przede wszystkim na zadymie, na krzyku, i kopaniu w PO (i innych wrogów). Tak, żeby przy blasku jupiterów TVP odzyskać jedną kamienicę, nie bacząc, że gdzieś z boku znika ich dziesięć.

Reklama

Ja rozumiem, że Bodnar może się PiS-owi nie podobać, że jest dla Jakiego i jego kolegów politycznym wrogiem. Nie gorszą mnie więc ataki na niego, ale bebechy mi się przewracają w środku, gdy widzę ataki głupie i kłamliwe. Akurat w sprawie lokatorów obecny Rzecznik Praw Obywatelskich ma czystą kartę, jest chyba jedynym w Polsce wysokim urzędnikiem, który wyrzucanych na bruk ludzi bronił. Nie od miesiąca, nie od roku, ale już wtedy gdy był przewodniczącym Fundacji Helsińskiej.

Wystarczy zresztą wejść na stronę RPO, by zobaczyć, że sprawy reprywatyzacji i obrony niewinnych ludzi przed jej skutkami, to jeden z ważniejszych obszarów jego działalności.  

Trzeba więc być albo absolutnym dyletantem, dzikiem wyrwanym ze stadionu, albo człowiekiem złej woli, by w takie oskarżenia się pakować.

Zwłaszcza, że Bodnara natychmiast w obronę wzięły organizacje lokatorów, które przez lata, samotnie, toczyły nierówne boje z czyścicielami kamienic.

Doskonale te czasy pamiętam!

To było tak, że III RP, zwycięska "Solidarność" i partie, które się z niej wykluły za punkt honoru postawiły sobie wyplenienie wszystkiego, co kojarzyć się może z Polską Ludową.

To zwycięzcy piszą historię, mówią co jest słuszne, a co nie. I panują nad naszymi umysłami. Przekonania zwycięzców są jak katechizm. Spróbujcie się sprzeciwić! Więc i post-Solidarność je miała. I je powtarzała: reprywatyzacja jest słusznym zadośćuczynieniem za krzywdy wyrządzone przez Polskę Ludową. III RP ma obowiązek naprawienia dziejowej niesprawiedliwości.

Tak "naprawiano", że zakłady pracy z czasów PRL popadały w ruinę, ludzi wyrzucano na bruk, PGR-y szły na śmietnik historii, jako miejsce patologii i pijaństwa. A jednocześnie - zwracano.

Pamiętam ówczesne dyskusje, sam brałem w nich udział. Wysłuchiwałem więc głupich tyrad, że oto przychodzi czas sprawiedliwości po latach komunizmu, że III RP naprawia zbrodnie swej poprzedniczki, i zwraca co zagrabiła Polska Ludowa. A gdy mówiłem o krzywdzie lokatorów, o kupcach roszczeń, o machlojach, które widać gołym okiem, odpowiadano mi opowieściami o cierpiących spadkobiercach, o świętym prawie własności, i raczono etykietkami sympatyka komuny.

Dziś ci sami publicyści, którzy nawracali mnie na wolny rynek, wołają ze zgrozą o "dzikiej reprywatyzacji". Tfu!

Ta szalona wiara, że trzeba oddawać, że wszystko co Polska Ludowa uczyniła, to było zło, jednoczyła walczące z sobą partie i partyjki, które wyrosły z "Solidarności". A Jarosław Kaczyński był tej wiary jednym z najważniejszych kapłanów.  

W Sejmie I kadencji, gdy debatowano nad dekretem Bieruta, który nacjonalizował nieruchomości warszawskie, poseł Bielewicz, występujący w imieniu klubu PC, mówił tak: "Przekreślenie skutków dekretu z 26 października 1945 r. jest wyrazem odchodzenia od rzeczywistości komunistycznej. (...) Tam, gdzie jest to możliwe, należy dokonywać zwrotu gruntów i budynków w naturze." I dodawał taką oto myśl: "Wspomniany dekret przyniósł pewnej grupie mieszkańców Warszawy wymierne i przeliczalne korzyści. Dlaczego nie mieliby oni zwrócić chociażby części tych profitów w drodze na przykład ekstraordynaryjnego podatku?"

To znaczy, proponował, by lokatorzy odzyskiwanych kamienic zapłacili podatek za to, że w nich mieszkali...

Te poglądy środowisko Jarosława Kaczyńskiego starannie pielęgnowało. Już jako prezes PiS, Kaczyński pisał: "Podzielam pogląd, że uporczywa odmowa załatwienia sprawy tak ważnej dla porządku prawnego i moralnego w naszej Ojczyźnie, jak naprawienie krzywd wyrządzonych polskiemu ziemiaństwu przez władze komunistyczne, jest objawem poważnej choroby naszego życia publicznego. Reprezentuję środowisko polityczne, które od zarania III Rzeczpospolitej wypowiadało się za reprywatyzacją".

Nie miejmy złudzeń, i PiS i PO doskonale wiedziały, jak wygląda reprywatyzacja, jakie krzywdy ze sobą niesie. Ale w tej sprawie szły ramię w ramię. Przez lata.

Willę na Żoliborzu Jarosław Kaczyński wykupił za ułamek wartości od miasta Warszawy za czasów Pawła Piskorskiego.

Kamienicę przy ul. Lwowskiej 15 rodzina Hanny Gronkiewicz-Waltz uzyskała za czasów Lecha Kaczyńskiego.

Reprywatyzację w Warszawie prowadziło Biuro Gospodarki Nieruchomościami. Jego urzędników powołał Lech Kaczyński. Hanna Gronkiewicz-Waltz ich nie wymieniła, zapewniając, że im ufa. Jeden z nich został zatrzymany przez ABW...

Atmosferę tych niedawnych czasów oddaje pismo z roku 2012 ówczesnego Rzecznika Praw Obywatelskich Ireny Lipowicz do ministra skarbu. Właśnie w sprawie reprywatyzacji. Jest nim w poruszone kilka wątków, ale najważniejszy jest ten dotyczący praw osób odzyskujących nieruchomości. Że mają kłopoty...

Ta atmosfera, że najważniejsi są spadkobiercy, choćby pojawiający się znikąd, a lokatorzy to mierzwa historii, pękła rok-dwa lata temu.

Nie sądzę, by wpłynęły na to nieszczęścia wyrzucanych na bruk. Raczej proceder przejmowania kamienic stał się już tak bezczelny, to było tak jawne złodziejstwo, że nie można było przejść obok tego obojętnie.

No i PiS wyczuł, że oto pojawia się okazja, by pogrążyć Platformę, jako partię, która żyrowała te machloje. Tak narodziła się komisja ds. reprywatyzacji, i pojawił się wiceminister Jaki, który dyszy, żeby przeczołgać Hannę Gronkiewicz-Waltz. Upokorzyć ją, i pokazać światu, że oto szeryf Jaki rozbija w pył złodziejkę z Warszawy.

Ale co dalej? PiS rządzi dwa lata - dlaczego do tej pory nie uchwalił ustawy reprywatyzacyjnej, a najlepiej takiej, które roszczenia by wygaszała? Kto mu w tym przeszkadza? Bo reprywatyzacja wciąż trwa!

Hej, PiS-ie obudź się! Jesteś za oddawaniem kamienic?

Jeżeli tak, to owszem, dziś czołgasz Gronkiewicz-Waltz, ale za jakiś czas przyjdzie nowy szeryf, i przeczołga - za reprywatyzację - i ją, i Kaczyńskiego, i całą tą nieszczęsną "Solidarność". A lud będzie bił mu brawo.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje