Polska żegluje w stronę Polski Ludowej

Będę łagodny dla obecnej władzy. Te rozmaite panikarskie okrzyki, że oto wpadamy w dyktaturę, że zamach stanu, koniec demokracji i tak dalej, i że nie wiadomo co to będzie, są przesadzone. Raczej wiadomo co będzie. Polska, po 26 latach "budowy kapitalizmu", żegluje w stronę bardzo dobrze jej znaną, dość dobrze oswojoną.

W stronę Polski Ludowej. Bez jej sztafażu, bez jej bohaterów i czerwonych flag, ale z jej zwyczajami.

Myślę wręcz, że to było nieuchronne. Polska Ludowa powstawała, jak to swego czasu określił Jarosław Kaczyński, jako ustrój hołoty dla hołoty. Odlejmy z tych słów propagandową żółć - powstawała dla ludu.

Reklama

Prezydent Andrzej Duda może dziś wołać, że musimy wiedzieć kto był zdrajcą, a kto bohaterem, i inne złe słowa o PRL, ale przecież nie zakrzyczy oczywistego faktu, że to władza ludowa wyciągnęła jego przodków z zaścianków Starego Sącza i Łącka, wykształciła, dała mieszkanie i pracę. Ten awans społeczny, przenosiny z wiosek do miast, był dziełem milionów. To był główny cel polskich komunistów - wykształcić lud, zbudować uprzemysłowioną Polskę, taką bez fabrykantów, kamieniczników i obszarników.

No i się udało. A potem komuniści spłonęli na stosie.

Przesadzam? O nie!

W czasie prezydenckiej kampanii wyborczej Andrzej Duda w Nowym Sączu mówił tak: "Nigdy nie zapomnę tego widoku, kiedy wychodziłem na Rynek w Starym Sączu z moim dziadkiem rano, gdy szliśmy na msze do klasztoru, to ze wszystkich stron szły tłumy ludzi. Dziadek kiwał głową i mówił do mnie, że kolejarze idą na stację, żeby jechać do pracy w ZNTK. Tego widoku już nie ma. I to jest także dzisiejsza Polska. Ilu ludzi miało wtedy pracę, a dzisiaj ilu z nich wyjechało. To właśnie jest wielkie zadanie rządzących, żeby te normalne warunki przywrócić".  

To znaczy, żeby było tak jak za Gierka, ale żeby jeszcze Kościół był ważny. Wtedy będą "normalne warunki".

I słowo staje się ciałem.  

Jeśli chodzi o ustrój polityczny, w którym kierunku on zmierza, zauważył to chyba każdy. Kłania się Polska Ludowa - to znaczy jest premier, jest Przewodniczący Rady Państwa, ale i tak najważniejszy jest I sekretarz partii. Wszyscy inni drżą przed jego wolą. Z sędziami i prokuratorami na czele.

A opozycja? Tej dzisiejszej nic fizycznie nie grozi, ale słowa, które rządzący kierują pod jej adresem nawiązują do dawnych polemik... Że bankruci polityczni, że chcą reaktywować dawny, skompromitowany ustrój, że wysługują się obcym, że są na obcym żołdzie, że lud pracujący miast i wsi ich odrzuca... I że już nigdy do władzy nie wrócą.

Cóż... Jeden z moich znajomych prowadzi zajęcia na Uniwersytecie Warszawskim i daje studentom takie zadanie. Przedstawia im wycinki artykułów z roku 1968 i te z czasów obecnych, z gazet prorządowych, różne cytaty. Oni mają wskazać, kiedy co było napisane. I nie odróżniają...

Te kalki słowne są odbiciem podobnej atmosfery.

Kampania "Wiadomości" przeciwko organizacjom pozarządowym jest z tej logiki myślenia. Bo oto pokazuje się dzieci ważnych osób, aktualnie będących w niełasce u I sekretarza, i snuje się jakieś podejrzenia. Insynuacje. Proszę bardzo, jak bananowa młodzież się rozbija! Jakie tam idą pieniądze! Ale my, związani z ludem, mówimy temu wszystkiemu - nie!

To odwołanie się do ludu przeciwko elitom - zepsutym, które zdradziły, niepolskim, itd. - to także wehikuł między dawnymi czasy a obecnymi. A poza tym - to znany na całym świecie polityczny chwyt. Ale takie w Polsce mamy czasy, że chwyt chwyta...

Tę sytuację czytam jako znak, że w kraju nastąpiło rozerwanie więzi, że znaczne grupy poczuły się wypchnięte, poniżone, wykluczone. Więc teraz chcą rewanżu.

I nikt ich nie napuścił.

Raczej było odwrotnie - to PiS wyłapał społeczne tęsknoty, ciągoty i je zagospodarował.

Zacznę od drobiazgu - wiele w ostatnim czasie było hałasu o tworzone Wojska Obrony Terytorialnej, i o tym, że tworzone będą one na bazie organizacji paramilitarnych. I te organizacje były przez tzw. liberalne media atakowane.

A dla ludzi pamiętających PRL sprawa jest banalna. W Polsce Ludowej też były takie organizacje, Ochotnicza Rezerwa Milicji Obywatelskiej, czyli ORMO, Liga Obrony Kraju czyli LOK, aerokluby... W każdym społeczeństwie są grupy, które lubią wojsko, chcą iść na strzelnicę czy poligon. Więc czemuż się dziwić, że takie organizacje są i dziś?

Czemuż dziwić się, że ludzie patrzą z zainteresowaniem na program Mieszkanie Plus, skoro za Gierka budowano po kilkaset tysięcy mieszkań rocznie, i naprawdę, nie trzeba było być w PZPR, by je dostać... Więc skoro dziś miliony Polaków nadal mieszkają w PRL-owskich blokach, to oczywiste jest, że trudno im pojąć, dlaczego wtedy można było budować mieszkania dla ludu, a teraz nie?

A 500 Plus? Czyż nie przywraca poczucie bezpieczeństwa socjalnego, tego z czasów Polski Ludowej? Że głodu nie będzie? 

A szkoła - cóż bardziej znajomego niż system 8+4?

A duma narodowa? Że Polak potrafi i nie będzie Niemiec pluł nam w twarz?

I takie przykłady można mnożyć.

To nie Kaczyński wyciąga je z rękawa, on raczej je zbiera i przerabia.

Bo to my sami tęsknimy za PRL-em. Za bezpieczeństwem, za spokojem, pewnością pracy i tym, że jak ktoś wyskoczy za wysoko, to szybko zostanie ściągnięty w dół. Tak nas ulepiono.

Więc nie dziwmy się, że znaleźli się ludzie, którzy takie menu nam podają. 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy