Błędy i wypuczenia

Po miesiącu sejmowej awantury panel Ariadna przeprowadził na zlecenie jednej z gazet sondaż, co Polacy o tym myślą. Trzydzieści procent ankietowanych odpowiedziało, że w ogóle o tej sprawie nie słyszało. Kogoś to dziwi? Mnie nie. Próba rozpętania wielkich emocji wokół tego, czy budżet uchwalony w tej zamiast tamtej sejmowej sali jest uchwalony "z wadą prawną" czy bez "wady prawnej" obchodzi normalnego człowieka tyle, co problem, czy dla czyjegoś pełnego zadowolenia powinna być na nim przyłożona pieczątka okrągła, czy podłużna i w którym rogu.

"Opozycja Totalna" powiada, że ten budżet jest nielegalny. Bo, powiada, jak zablokowała główną salę, to na tę drugą jej nie wpuszczano. A jak nagrania z kamer dowiodły, że wpuszczano, to, powiada, nie było kworum. A jak policzono, że było kworum, to, powiada, bo tam były osoby nieuprawnione. A jak się okazało, że były one uprawnione, to... nie pamiętam, ale że w każdym razie nielegalna, bo oni tak mówią. Mam takie ulubione zdjęcie z demonstracji KOD w obronie Józefa Piniora: manifestujący niosą wielki transparent z napisem "Nie i ch... !" (w oryginale oczywiście bez wykropkowania). Mimo użycia ordynarnego słowa ten transparent nadaje się najlepiej na motto, dewizę, program i hasło wyborcze dla PO i Nowoczesnej. Tyle w ich działaniach rozumu i tyle z nich wynika. Plus jeszcze, oczywiście, nieustająca przepychanka między Schetyną a Petru, który ma większy wykrzyknik.

Reklama

Nielegalny jest dla Opozycji Totalnej nie tylko budżet. Nielegalne jest w ogóle wszystko. Nielegalny jest Trybunał Konstytucyjny, jego sędziowie to "dublerzy", nielegalny jest prezydent "łamiący Konstytucję", nielegalny jest Sejm żyjący w trybie 34. posiedzenia, podczas gdy wciąż otwarte i jedynie słuszne pozostaje pamiętne męczeństwem posła Szczerby posiedzenie 33. I w ogóle - z wykrzyknikiem. Wszystko jest nielegalne i dopiero jak Opozycja Totalna stanie się Totalną władzą, to totalnie wszystkich postawi przed Trybunałem, swoim, oczywiście, znaczy, legalnym, i powsadza do pierdla. I Dudę, i Szydło, i Kaczyńskiego, wszystkich, aż po szefów lokalnych klubów "Gazety Polskiej". Nie zmyślam tego - te pogróżki zajmują w wypowiedziach działaczy PO i Nowoczesnej poczesne miejsce, a obsesyjne rojenia swego odlecianego publicysty o wsadzaniu do więzień za udział w klubach "Gazety Polskiej" zamieściła "Gazeta Wyborcza" - skądinąd zresztą gorliwie dziś naśladująca know-how wspomnianych klubów i "Rodzin Radia Maryja" na użytek KOD.

W mediach "Agory" zresztą można znaleźć coraz ciekawsze rzeczy, wczoraj pani Warakomska ze swymi gośćmi ze śmiertelną powagą opowiadały w Radiu Tok FM, że PiS będzie ludziom siłą dokwaterowywał do mieszkań jakichś obcych sublokatorów. A czemu nie? To znaczy, a czemu nie można tak mówić, skoro się już ogłosiło, że "to, co się tu dzieje", to dokładnie to samo, co robili Hitler i Stalin, a nawet gorzej. Jest w końcu ta niezrównana logika, której użyła aktorka Cielecka, wyjaśniając "Newsweekowi", dlaczego musi walczyć z PiS: "Nie chcę, żeby ktoś się wtrącał w moje życie erotyczne". "A ktoś się wtrąca?" "Na razie nie, ale obawiam się, że wkrótce może tak być".

Dla mnie to wszystko jest do przyjęcia, ale pod jednym warunkiem: że Opozycja Totalna wykaże się minimum konsekwencji. Jeśli demokracji w Polsce już nie ma, to siedzenie w parlamencie i pobieranie diet poselskich i subwencji z nielegalnego budżetu jest legitymizowaniem tego ogólnego bezprawia. Jest po prostu kolaboracją z reżimem, uwiarygadnianiem go i mydleniem oczu polskiej i światowej opinii publicznej. Po tym wszystkim, co publicznie naopowiadali, Petru i Schetyna powinni rzucić mandaty i kazać zrobić to samo swoim posłom, udać się da lasu, wykopać tam ziemianki i czekać na przyjazd Timmermansa na białym rubikoniu - no bo na wygraną w wyborach to raczej czekać nie mają po co. Zawsze znajdą się ludzie, którzy zejdą do podziemia wraz z nimi. Tomasz Lis, Jan Hartman, Eliza Michalik, Jacek Żakowski - ci na pewno. Oczywiście nie aż tak, żeby ponosić z tego powodu jakieś wyrzeczenia, ale na pewno wymyślą jakiś symbol - kolor, gadżet, coś do wpinania sobie w ubranie... Zbigniew Hołdys też zapewne będzie nadal dzielnie twittował ze swego ulubionego spa, wzywając lud na barykady.

TVN 24 może wykopać swoją ziemiankę obok i regularnie relacjonować, co tam w równoległym świecie państwa podziemnego, jak postępują obrady rządu cieni i podziemnych rad nadzorczych, jak działa alternatywny Trybunał Konstytucyjny i ile dziś wydał podziemny, jedynie legalny europejski sąd obywatelski, podziemnych wyroków. Pewnie zresztą będzie musiała TVN 24 wykopać dwie ziemianki, bo zaraz się okaże, że są dwa państwa podziemne, jedno PO, a drugie Nowoczesnej, a kto wie, czy obok jeszcze nie wyrosną kolejne, dajmy na to lewicowe i lewicowo-lewicowe.

Państwo myślą, że ja sobie jaja robię ze Schetyny i Petru, o ludziach pokroju pań Pomaski czy Gajewskiej nie wspominając - a ja myślę, że to oni sobie z nas jaja robią. Normalny człowiek może sobie czasem pozwolić na przesadę, ale generalnie przestrzega zasady, że słowa i czyny pociągają za sobą pewne konsekwencje. Nie można kobiecie naubliżać od najgorszych i oznajmić, że się nią brzydzi, a po paru godzinach zadzwonić, jak gdyby nigdy nic, z pytaniem, kiedy wpadnie na kawę. Nie można zapowiedzieć, że jutro nastąpi koniec świata, a jutro przyjść i powitać wszystkich - jak podobno Ryszard Petru powitał swój klub po powrocie z Portugalii - luzackim "cześć, co słychać?" (Cóż za literacka scena, swoją szosą...)

To znaczy - zdaniem działaczy Opozycji Totalnej - chyba właśnie można. Dla nich wszystko wydaje się postmodernistyczną grą, nie niosącą żadnych konsekwencji. Strajk okupacyjny nie oznacza, że się gdzieś strajkuje i okupuje, tylko że się tam wpada od czasu do czasu zrobić selfika i zaśpiewać, a generalnie - rewolucja, oczywiście, na barykady, ludu, ale to nie powód przecież, żeby odkładać zaplanowany wyjazd. Oczywiście, wszyscy oni chętni są polec w walce z pisowskim reżimem, ale tak, jak Wojtek Diduszko - to znaczy polec na chwilę, obfotografować się dla zachodniej prasy, i wstać, zanim ciągnący od ziemi chłód zaszkodzi na zdrowie. A potem, nasyciwszy się mowami pochwalnymi na własnym pogrzebie, wystawić fakturę.  

Mówiąc poważnie, nie bardzo sobie wyobrażam, w jaki sposób środowiska, które tak bardzo odfrunęły od rzeczywistości, chcą być jeszcze poważnie traktowane. Myślę szczególnie o partii, która kontroluje większość samorządów, a jednocześnie zachowuje się jak garstka świrów, nadających ze swej piwnicy, że światem rządzi jakiś horrendalny spisek, a oni pozostali jedynymi nieskażonymi, z których po oczekiwanej zagładzie odrodzi się cywilizacja. A także o mediach, które wytwarzają jakiś groteskowy, wirtualny świat alternatywny, ale jednocześnie chcą normalnie zarabiać pieniądze na ludziach żyjących w tym świecie. Jeśli ktoś tam naprawdę nie chce władzy absolutnej czy autorytarnej dla Jarosława Kaczyńskiego, to powinien przekonać pozostałych do szybkiego resetu, pozbycia się najbardziej ześwirowanych przywódców i stanowczego odcięcia od "błędów i wypuczeń" przełomu roku - bo inaczej do następnych wyborów dotrwają tylko partyjne szyldy, a i to może nie wszystkie.

Słabo to widzę. Tym bardziej, że wariactwo Totalnej Opozycji troskliwie hoduje PiS, starą ostachowiczową strategią "kopania w klatkę z małpą". Żeby nie było ani dnia przerwy. Pękli i wyszli z Sejmu? To teraz Zbyszek weź zgłoś ten apel o usunięcie trzech sędziów z Trybunału. Że nie ma podstawy prawnej, możliwości i w ogóle? Co tam, zobaczcie, jak zaraz zaczną wrzeszczeć, skakać i dalej odstraszać ludzi. I, jak widać po dzisiejszej "Wyborczej" i innych mediach "totalnie opozycyjnych", małpa zawsze się da podpuścić i miota się po klatce aż miło. Tak, żeby odsetek Polaków totalnie nie zainteresowanych debilizmami "życia politycznego", transmitowanego on-line i w telewizji, wzrósł jak najszybciej z tych trzydziestu procent do jakichś siedemdziesięciu, obejmując wszystkich, poza żelaznym elektoratem PiS.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje