PO, czyli Parodia Opozycji

Ogłaszam tak zwaną „totalną opozycję” Strefą Wolną Od Rozumu. Jestem komentatorem politycznym, chwalić Boga, od 27 lat, przez cały ten czas obserwowałem wnikliwie politykę nie tylko krajową, ale takich pajaców jak Schetyna, Petru i ich podwładni, ani takich rozhisteryzowanych idiotów jak Jarosław Kurski, Lis czy Morozowski, z ręką na sercu, nigdy jeszcze nie widziałem.

Im dłużej staram się zrozumieć, o co im chodzi i do czego dążą, tym bardziej upewniam się, że o nic i do niczego. Oni jedynie nienawidzą Kaczyńskiego i PiS, nie mogą pogodzić się z tym, że zostali odrzuceni, i coraz bardziej nienawidzą Polski za to, że wybrała PiS, a ich odtrąciła. Wszystko, co robią i mówią jest dawaniem upustu tej furii, frustracji i nienawiści. Nie ma w tym żadnego politycznego planu, żadnej idei, żadnej logiki. Odsunięci od władzy i nadziei politycy oraz byłe elity, które przestały już być "opiniotwórcze", zachowują się jak wyrzucony z knajpy pijak: ubzdurał sobie, że dla zemsty powybija okna, ale jest zbyt nabuzowany, by w nie trafić kamieniem, więc tylko porykuje i sapie, wykonując nieskoordynowane ruchy.

Reklama

Przez Warszawę przeszedł po raz kolejny Marsz Niepodległości, jak się zdaje, liczniejszy niż kiedykolwiek. W trakcie Marszu zorganizowana grupa nazywająca siebie bodajże "czarnym blokiem" rozwinęła parę banerów o "białej Europie" (czy tylko mnie śmieszy ta nazwa w zestawieniu z hasłami?). Organizatorzy się od tego odcięli, choć przy tej okazji jeden z działaczy Młodzieży Wszechpolskiej, niestety jej rzecznik, wdał się w idiotyczne dywagacje o tym, że Murzyn jej zdaniem nie może być prawdziwym Polakiem, od czego organizacja też się poniewczasie odcięła. Poza tym podczas Marszu, według policji sześćdziesięciotysięcznego (wydaje się to liczba ze dwa razy zaniżoną), nie wybito ani jednej szyby, nie doszło do żadnej szarpaniny ani w ogóle żadnych ekscesów, poza tym, że jakaś pani usłyszała jak ktoś mówi do aspiranta Kulsona "wsiadaj Kulson" i narobiła histerii, że nazwano ją ulubionym określeniem literata Rudnickiego, co TVN-24 grzał chyba przez dwa dni.

Powiedzieć, że z tych kilku banerów na Święcie Niepodległości zrobiono burzę w szklance wody, to nic nie powiedzieć. Tu zrobiono oskarową galę z, za przeproszeniem, pierdnięcia pszczoły w ulu. Tymczasem podjudzane i zdezinformowane przez tutejszą lewicę i salon media zachodnie urządziły histerię o "marszu sześćdziesięciu tysięcy nazistów", wziętą totalnie z niczego. Do kilku banerów o "białej sile" i "celtików" doklejono zdjęcia wrocławskiego prowokatora Piotra Rybaka, palącego przed laty "kukłę Żyda" (za co właśnie został posłany do więzienia) i szmatę z napisem "módlmy się o islamski holocaust", która wisiała na jakimś poznańskim wiadukcie dwa lata temu, wyciągnięto wszystkie "polskie obozy koncentracyjne" i antypisowskie apele opozycji, jakie udało się znaleźć w redakcyjnych archiwach i dodano do tego wyssane z palca "antysemickie hasła", które jakoby też miał ktoś nieść czy skandować, ale nikt ich nie widział i nie słyszał, za to wielu się do nich odniosło.

Media podlegają mechanizmom cytowania siebie nawzajem i odwoływania się do siebie samych, co pozwala im urządzać na światową skalę cykliczne kampanię oburzenia i strachu wokół wydarzeń błahych lub w ogóle niebyłych - przykładem klasycznym, analizowanym już przeze mnie w tej rubryce, był globalny cyrk, jaki rozpętał się wokół zapowiedzi jakiegoś nikomu nieznanego samozwańczego "pastora" z amerykańskiej zapadłej prowincji, że spali Koran - efektem były zamieszki, spalenie kilku ambasad i śmierć kilkudziesięciu ludzi na kilku kontynentach. Obecnie ten mechanizm, zresztą przy kompletnej nieudolności i bierności państwa polskiego, zadziałał przeciwko nam, i w krajach, gdzie zawsze wiedziano o Polsce tyle, że po Warszawie spacerują białe niedźwiedzie, teraz powtarza się bzdury o szalejącym w Warszawie nazistowskim terrorze i Żydach zmuszonych do chowania się w ubikacjach (naprawdę!), z powołaniem na takie "autorytety" jak pani Holland czy były ambasador Schnepf.

Po części jest to samonapędzający się mechanizm działający na zasadzie Jożina z Bażin, po części propaganda inspirowana przez siły, którym Polska zwyczajnie psuje interesy - Gazprom i jego lobbystów, którzy zrobią wszystko by zaszkodzić "trójmorzu", beneficjentów miliardów Sorosa starających się powstrzymać rozprzestrzenianie w Europie "polskiego wirusa" dokładnie tak samo, jak 37 lat temu starali się o to Honecker z Hušakiem, koncerny, które wyprowadzają z Polski nieopodatkowane miliardy i chcą by tak zostało, mafie, które zarabiały na odliczaniu VAT od eksportowanych z Polski telefonów komórkowych, i tak dalej, i temu podobne. Szkodzi nam to, oczywiście, ale bez przesady - dopóki Polska gospodarka ma się dobrze, medialne pomyje będą po nas spływać, a może nawet przysporzą sympatii w oczach tych, którym panujący na Zachodzie oligarchiczny porządek coraz mniej się podoba.

Ale w samej Polsce jej mieszkańcy coś tam jeszcze o Polsce wiedzą, więc tu odbiór tego cyrku musi być zasadniczo odmienny. Tymczasem lider PO urządza konferencję prasową, grożąc, że odwoła rząd za tolerowanie faszyzmu, a jego europosłowie gorliwie i demonstracyjnie zabiegają o idiotyczną rezolucję, grożącą Polsce sankcjami jeśli nie zrealizuje ona rekomendacji Komisji Weneckiej (która, przypomnę, rekomendowała nam zmianę konstytucji), a także nie wprowadzi aborcji na życzenie i bezpłatnej antykoncepcji, nie zaprzestanie represjonowania komunistów, antyfaszystów i demokratów oraz nie zakaże świętowania dnia 11 listopada. Przecież to dla każdego Polaka, poza skrajnie sfanatyzowanymi działaczami KOD i organizacji pokrewnych, jakaś totalna groteska.  

Nawet przy profesjonalnej propagandzie trudno by taki przekaz sprzedać, a propaganda antypisu dawno przestała być profesjonalna. Antypis nienawidzi PiS, ale wierzy, że osiągnie sukces naśladując go. Tyle, że naśladuje swoje własne wyobrażenie o PiS. Naśladuje zwłaszcza "rytuały smoleńskie" - marsze, znicze, miesięcznice. Pan "trójząb" Kasprzak zapowiedział, że będzie organizować miesięcznice w miejscu samospalenia Piotra Szczęsnego, co charakterystyczne, nie 19., kiedy biedna ofiara depresji endogennej i propagandowej histerii antypisu targnęła się na swe życie, ani nie 29., gdy zmarła - ale każdego 10., w kontrze do miesięcznic pisowskich. Pani Gronkiewicz-Waltz, która latami nie zauważała, że ma w ratuszu "zorganizowaną grupę przestępczą", w tempie ekspresowym wmurowała ku czci samobójcy płytę chodnikową, a pewnie zanim znajdzie się w szykowanej dla niej celi zdąży jeszcze przemianować plac Defilad na plac Piotra Szczęsnego vel "zwykłego szarego człowieka". Czekam, kiedy do płyty chodnikowej dojdzie jeszcze płyta z pieśniami ku czci dołączana do "Gazety Wyborczej", bo swoje hymny nagrali już Piotr Bukartyk i Jacek Kleyff - myślę, że nie dadzą na siebie czekać pan Materna od "KOD-kapeli" i pan "ja wam wszystko zaśpiewam" Cwynar, młodemu pokoleniu bardziej znany ze swego filmowego alter-ego w "Misiu", który też ostatnio nagrywał antypisowskie protest-songi dla KOD. Myślę, że przydałyby się też uchwały o upamiętnieniu Piotra Szczęsnego we wszystkich miastach rządzonych jeszcze przez PO i nadawaniu jego imienia placom, ulicom i skwerom.  

(I ponawiam swój apel do TVP o przypomnienie "Samobójcy" Nikołaja Erdmana, z tym korowodem nieudaczników ustawiających się w kolejce błagającej niedoszłego samobójcę, by zrobił to dla ich "sprawy" - naprawdę, fantastyczna i prorocza satyra na upadły salon III RP).

Nie ma takiej bredni, której by dziś total-opozycja nie wykrzyczała, nie ma takiej głupoty, której by nie zrobiła, nie ma takiej szkody dla Polski, przed którą umiałaby się cofnąć, aby tylko na złość Kaczyńskiemu. W tym nie ma już żadnej myśli. Jest złość, frustracja, dekadencja, furia, jakaś totalna lobotomia. I do tego ten Schetyna, który ze swoim głupkowatym uśmiechem wmawia sam sobie, że tendencje sondażowe są dla opozycji korzystne.

Chociaż, to może akurat da się logicznie wyjaśnić. Tendencja jest taka, że poparcie dla PO maleje, ale dla Nowoczesnej maleje jeszcze bardziej. Za pewien czas PO będzie miała 10 proc., ale Nowoczesnej nie będzie - co prawda, PiS, jak Fidesz Orbana, sięgnie 60 proc., ale główny cel Schetyny zostanie w ten sposób zrealizowany.

Możliwe też, że politycy PO i jej propagandyści robią to wszystko, co robią, by wybłagać sobie w Brukseli azyl na jakichś ciepłych synekurach jako ofiary faszystowskich prześladowań. To jedyne logiczne wyjaśnienie, które może się obyć bez hipotezy totalnego zidiocenia z bezsilnej nienawiści i poczucia dziejowej krzywdy. Mnie nie przekonuje, ale uczciwie przedstawiam Państwu tę alternatywę.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje