Pomarańczowi brunatnieją

Wyobraźmy sobie, że Rada Miasta Warszawy postanawia którąś z ulic na terenie dawnego getta przemianować na "Bohaterów SS"? Jak przyjęliby taki pomysł Żydzi i opinia publiczna krajów zachodnich? Jakie padłyby słowa i jakie autorytety uznałyby za stosowne zabrać głos?

Wiem, że to przykład absurdalny, ale tylko tak absurdalny przykład oddaje to, co zrobiła zdominowana przez ukraińskich nacjonalistów rada Lwowa, która właśnie teraz, w 65. rocznicę rzezi wołyńskich postanowiła przemianować jedną z ulic tego zamieszkanego niegdyś głównie przez Polaków miasta na "Bohaterów UPA". Dostaliśmy jako Polacy w pysk, i nie to najbardziej boli - ale to, żeśmy sobie na to w pełni zasłużyli.

Reklama

Postępowanie kolejnych rządów i innych oficjalnych instytucji niepodległej Polski w tej sprawie jest bowiem splotem wyjątkowej głupoty, tchórzostwa i nieudolności. Bez lęku żądamy dziś od Rosji prawdy o Katyniu (i słusznie), ale w kwestii Wołynia sami gorliwie współuczestniczymy w zakłamywaniu zbrodni. A przecież sama jej skala jest przeraźliwa: ofiarą ludobójstwa padło, wedle różnych szacunków, sto, sto dwadzieścia tysięcy Polaków i - pamiętajmy o tym - kilkanaście tysięcy etnicznych Ukraińców, których winą było sprzyjanie polskim sąsiadom, spowinowacenie z nimi, jak określali to banderowcy: "schłopienie".

Ten ostatni fakt jest bardzo ważny, bo wbrew przekonaniu naszych tchórzliwych elit politycznych nie mówimy tu o rozniecaniu polsko-ukraińskich antagonizmów, ale o potępieniu zbrodni wyznawców ukraińskiego hitlerka, Doncewa, dokonanych w imię obłędnej, bliskiej faszyzmowi ideologii, której ofiarami padali nie tylko Polacy, choć oni przede wszystkim.

Przeraźliwa jest nie tylko skala zbrodni, ale i sposoby jej dokonywania. Zapewne hitlerowskie i stalinowskie maszynerie śmierci działały z większym rozmachem, ale SS-manom ani NKWD-ystom nie chciało się rozrywać ludzi żywcem końmi, wydłubywać im oczu, wyrywać języków, rżnąć piłami ani dokonywać innych potworności, w jakich wyspecjalizowali się rezuni z OUN-UPA.

Najbardziej przeraźliwe jest jednak dzisiejsze ukraińskie zakłamanie i polskie przyzwolenie na kłamstwo. Wszystko, na co państwo polskie zdołało się zdobyć, to parę oświadczeń i przemówień wypełnionych bełkotem o bliżej niesprecyzowanej tragedii, sugerujących, że polska ludność Kresów padła ofiarą jakiejś klęski żywiołowej. Niepodległa Ukraina zaś wprost włączyła UPA do narodowego panteonu i z tym samym uporem, z jakim rząd Turcji zaprzecza zbrodni na Ormianach, propaguje kłamliwą tezę o symetrii wzajemnych krzywd. Mało tego, wyciąga rękę do pojednania - na gruncie stwierdzenia: "Polacy zabijali Ukraińców, Ukraińcy Polaków, czas już o tym zapomnieć".

Ukraińska propaganda przypisuje Armii Krajowej odpowiedzialność za śmierć wspomnianych już ukraińskich ofiar terroru OUN-UPA, a potomkowie żołdaków SS-Galizien płodzą elaboraty usprawiedliwiające rzezie tym, iż Polacy rzekomo odmawiali wspólnej walki z Niemcami i masowo wstępowali do niemieckiej policji, aby wespół z hitlerowcami podpalać ukraińskie chaty.

Nie wolno się godzić. Na Wołyniu nie było żadnej wojny domowej, żadnych symetrycznych krzywd. Było masowe ludobójstwo, zaplanowane, przygotowywane latami, dokonane na rozkaz. Nie wolno go porównywać z działaniami polskiej samoobrony. Podczas gdy do żołnierzy AK płynęły rozkazy surowo zakazujące wywierania zemsty na cywilach, kobietach i dzieciach, a za ich złamanie stawiano winnych pod sąd polowy, komenda główna OUN-UPA słała podległym oddziałom dyrektywy, by "niszczyć Polaków z korzeniami", nie tylko mordować wszystkich, kobiety, dzieci i starców, ale burzyć domy i kościoły, wycinać sady, niszczyć całe wsie, tak, by po "Lachach" nie pozostał żaden ślad.

Jak zareagowaliby Żydzi, gdyby niemieccy politycy mówili im: cóż, wyście mordowali nas, my was, czas już o tym zapomnieć! A my reagujemy na takie oferty ochoczo. Bo przecież Wiktor Juszczenko naszym przyjacielem jest. Szczerym demokratą, choć wynosi bandytów z OUN na cokoły, a w swym politycznym zapleczu ciągnie coraz bardziej wpływowych neobanderowców z UNA-UNSO.

Tak się głupi Polacy zapamiętali w popieraniu "pomarańczowych", że nijak spostrzec nie mogą, iż popierają brunatnych.

Dowiedz się więcej na temat: żydzi | OUN | pomarańczowi

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje