Tusk uspokaja. "Duża powódź nie jest spodziewana"

Prognozy są optymistyczne i w najbliższym czasie nie powinno być kolejnych podtopień - zapewnił premier Donald Tusk, który odwiedził dziś Głuchołazy (woj. opolskie), gdzie w wyniku intensywnych opadów deszczu 99 domów zostało zalanych przez lokalny potok.

Premier po spotkaniu z mieszkańcami miejscowości, którzy najbardziej ucierpieli, podkreślał, że zwracali oni uwagę na dużą pomoc ze strony straży pożarnej i solidarność, jaką okazywali im inni mieszkańcy.

Reklama

- Nadzwyczajna solidarność i sąsiedzka, i ludzi z Głuchołaz to jest bardzo optymistyczny sygnał o sposobie reagowania w takich sytuacjach. My (rząd, MSW - PAP) zdecydowaliśmy się, żeby działać prewencyjne. Wszędzie tam, gdzie jest istnieje zagrożenie, chcemy wcześniej wysyłać strażaków, aby ta pomoc była szybka. Czasami szkody psychiczne są większe niż te materialne. Ludzie pozbawieni pomocy mają prawo wpaść w głęboką depresję; człowiek sam nie poradzi sobie z takim żywiołem - zaznaczył Tusk.

"Nie jest spodziewana duża powódź"

Zapewnił też, że osobom, których domy zostały zalane, będzie udzielana pomoc do 6 tys. zł. Przypomniał, że o jej wysokości decydować będzie samorząd. Premier dodał, że mieszkańcy otrzymają też pomoc na odbudowę mostu, zniszczonego w wyniku wezbrania potoku Starynka. Szef rządu zaznaczył, że prognozy na kolejne dni są bardziej optymistyczne i nie powinno dojść do kolejnych wezbrań rzeki. Podkreślił również, że nie jest spodziewana "duża powódź na południu kraju".

Podtopienia w Głuchołazach wystąpiły wskutek nawałnic, które od poniedziałku przechodzą nad Polską. Najtrudniejsza sytuacja była w woj. dolnośląskim, opolskim, małopolskim, lubuskim i wielkopolskim. Zastępca burmistrza Głuchołaz Roman Sambor wyliczył, że w wyniku wieczornych środowych opadów i wezbrania rzeki zalane zostały domy, garaże, posesje i piwnice.

Woda wdarła się do centrum miasta

Najtrudniejsza sytuacja była ok. godz. 21-22 w nocy ze środy na czwartek. Woda wdarła się wtedy do centrum miasta. W pobliżu potoku Starynka, który wystąpił z brzegów, najwyższa fala miała nawet 1,5 do 2 metrów wysokości, a bliżej centrum miasta - kilkanaście do kilkudziesięciu centymetrów.

Fala podmyła też mosty i drogi, zrobiła w nich wyrwy. Nieprzejezdne były drogi powiatowe, wojewódzkie, przez moment także droga krajowa nr 40 na odcinku Głuchołazy - granica państwa. Jedna z podmytych dróg w mieście zapadła się, a wraz z nią jadący do akcji wóz strażacki. Nikomu nic się nie stało.

 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje