Umorzono sprawę zniesławienia b. komendanta policji

Opolski Sąd Okręgowy utrzymał w poniedziałek wyrok Sądu Rejonowego i umorzył sprawę dotyczącą zniesławienia, którą b. komendant powiatowy policji w Strzelcach Opolskich wytoczył policjantce za to, że mówiła, iż jeździł radiowozem, by korzystać z usług prostytutek.

To głośna sprawa związana z ujawnieniem w maju zeszłego roku nagrania rozmowy ówczesnego komendanta wojewódzkiego policji w Opolu z ówczesną naczelniczką jednego z wydziałów komendy w Opolu. Nagranie trafiło do redakcji "Nowej Trybuny Opolskiej", która sprawę opisała. To właśnie na tym nagraniu policjantka mówiła, że strzelecki komendant - zanim awansował na to stanowisko - został przyłapany na tym, jak jeździł radiowozem, by korzystać z usług prostytutek. Rozprawa toczyła się za zamkniętymi drzwiami.

Reklama

W marcu sąd pierwszej instancji umorzył sprawę. Jak mówił wtedy adwokat Witold Ginalski, który reprezentował policjanta ze Strzelec Opolskich, sąd uznał winę policjantki, ale umorzył sprawę ze względu na znikomą szkodliwość społeczną czynu i obciążył kobietę kosztami zastępstwa procesowego.

Ewa Kosowska-Korniak z biura prasowego opolskiego sądu Okręgowego podała, że apelację w sprawie złożyły obie strony. W poniedziałek mec. Ginalski poinformował, że Sąd Okręgowy potrzymał wyrok sądu pierwszej instancji, a policjantka ma pokryć koszty zastępstwa procesowego.

Zaprzeczał informacjom

Były już komendant ze Strzelec Opolskich od początku zaprzeczał informacjom, jakie na jego temat padły w nagranej rozmowie. W lipcu ubiegłego roku skierował do sądu prywatny akt oskarżeni przeciw policjantce. Domagał się oświadczenia ze strony kobiety, iż stwierdzenia, które padły w nagraniu, są nieprawdziwe. Chciał też przeprosin, również na łamach mediów lokalnych. Proces rozpoczął się we wrześniu ub. roku.

Po upublicznieniu nagrania sprawą strzeleckiego komendanta zajmował się wydział kontroli komendy wojewódzkiej policji w Opolu, który ostatecznie odmówił wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec funkcjonariusza, bo "nie znaleziono ku temu żadnych podstaw".

W dniu ujawnienia nagrania w maju ubiegłego roku komendant wojewódzki policji w Opolu został zdymisjonowany i przeszedł na emeryturę. Policjantkę zawieszono na czas postępowania dyscyplinarnego, a potem przeniesiono do innego wydziału. Nadal pracuje w policji - co potwierdziło we wtorek biuro prasowe komendy wojewódzkiej opolskiej policji.

Śledztwo w sprawie założenia ewentualnego nielegalnego podsłuchu byłemu komendantowi wojewódzkiemu policji w Opolu oraz ujawnienia nagrania w mediach zostało umorzone przez Prokuraturę Okręgową w Legnicy. Śledczy uznali, że rozmowę zarejestrowano przypadkiem - za pomocą urządzenia do telekonferencji, a nie podsłuchu.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje