Za głośno na szkolnym boisku? Jest proces

Zamknięcia dostępu do terenu szkoły dla osób trzecich w godz. od 16 do 6 rano i w dni wolne od zajęć domaga się przed sądem w Strzelcach Opolskich mieszkanka Krapkowic, skarżąca się na hałasy dochodzące ze szkolnego boiska.

Sprawa dotyczy boiska przy Szkole Podstawowej nr 1 w Krapkowicach. Jedna z mieszkanek budynku znajdującego się naprzeciw boiska od 2011 roku toczy spór z gminą. Skarży się na hałasującą młodzież, która - jej zdaniem - w sposób nieprawidłowy i niesportowy korzysta z obiektu.

Adwokat Aleksandra Paściak, reprezentująca mieszkankę Krapkowic, powiedziała, że jej klientka domaga się od gminy Krapkowice, której podlega szkoła, m.in. zabezpieczenia bram i furtek szkoły, podwyższenia ogrodzenia do 5 metrów, zbudowania płotów akustycznych, ogrodzenia całego kompleksu oraz przestrzegania regulaminu szkoły. Ma to, jak wyjaśniała prawniczka, prowadzić do tego, by zapewnić mieszkance Krapkowic niezakłócone, wolne od hałasu korzystanie z nieruchomości.

Reklama

Podczas pierwszej rozprawy w środę zeznawały m.in. znajome i klientki mieszkanki Krapkowic, które korzystają u niej z zabiegów kosmetycznych. Mówiły, że gdy przyjeżdżały tam w ostatnich 3-4 latach, były świadkami jak grupy starszej młodzieży przebywające późnym popołudniem lub wieczorem na boisku np. głośno i notorycznie, przez długi czas, uderzały piłką o mur szkoły, słuchały głośno muzyki, w tym piosenek wulgarnych. Relacjonowały też, że młodzież stawała np. pod balkonem kobiety i odnosiła się wobec niej wulgarnie. Z ich zeznań wynika również, że czasem zdarzało się, iż na balkon kobiety wrzucano śmieci, np. plastikowe butelki, a nawet butelkę po wódce.

Podobne zeznania złożył życiowy partner skarżącej. Mówił, że najpierw sam zwracał młodzieży uwagę, ale spotykał się np. z wulgarnymi odpowiedziami. Potem wielokrotnie interweniował w tej sprawie na policji, w szkole czy w gminie - ale bezskutecznie. Zaznaczył, że hałasy dochodzą od strony szkoły przez cały dzień od godz. 6 rano, ale szczególnie uciążliwe są te wieczorne i nocne, bo wszystkie okna mieszkania, w którym żyją, wychodzą właśnie na boisko. Hałasy uniemożliwiają im odpoczynek - nawet przy zamkniętych oknach. Dodał, że odkąd zaczęli wraz z partnerką zwracać uwagę źle zachowującej się młodzieży i odkąd sprawę nagłośniono, on spotyka się z wyzwiskami, a nawet groźbami pod adresem swoim i partnerki.

Proces w sprawie uciążliwych hałasów ruszył po tym, jak nie doszło w sierpniu do ugody między gminą Krapkowice, a skarżącą się, ponieważ stronom nie udało się rozwiązać niektórych punktów spornych.

Wcześniej, w marcu, strzelecki sąd na wniosek kobiety wydał postanowienie, z którego wynikało, że do momentu rozstrzygnięcia sporu boisko ma być zamknięte codziennie po godz. 16. W maju wydłużył możliwość korzystania z boiska do godz. 20.30. W sierpniu sędzia Piotr Stanisławiszyn wyjaśniał, że takie "drastyczne postanowienia" dotyczące ograniczania dostępu do obiektu były wydawane dlatego, że na boisku dochodziło do aktów chuligaństwa, na które nie reagowano, a nie dlatego, że gra się tam w piłkę. Sędzia podkreślał też, że w ostatnich miesiącach w szkole m.in. podłączono monitoring, nasilono patrole straży miejskiej wokół placówki i zatrudniono firmę ochroniarską, która ma reagować na nieprawidłowe zachowania na boisku.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje