Bieszczadzki Woodstock

Festiwal Sztuk Różnych "Bieszczadzkie Anioły" 2008 gromadzi co roku blisko 10 tysięcy osób z całej Polski. Są to przede wszystkim miłośnicy Bieszczad, ale także turyści, którzy pierwszy raz przybyli w Bieszczady.

Wyruszyliśmy z Leska. Jechaliśmy ostrożnie, bo bieszczadzkie "serpentyny" prowadzą przez liczne wzniesienia. Wychylając się przez okna samochodu widzieliśmy lasy i polany. Po 45 minutach dotarliśmy do Dołżycy, gdzie pośród gór stała scena. Było sobotnie południe. Tuż przed sceną znaleźliśmy wolne miejsca.

Reklama

13. sierpnia rozpoczął się w Bieszczadach 8. Festiwal Sztuk Różnych.

Sztuka rodzi się w Bieszczadach

Program Festiwalu jest bardzo urozmaicony. Przez kilka dni odbywają się nie tylko koncerty, ale również spektakle i wystawy. Impreza przyciąga ludzi twórczych, o czym świadczy ogłaszany co roku konkurs na festiwalowy plakat. Wydarzeniem cyklicznym jest także konkurs piosenki. Jego laureaci nagradzani są - w zależności od zajętego miejsca - Brązowym, Srebrnym lub Złotym Skrzydłem, anioła oczywiście. Jakby tego było mało, jury przeprowadza corocznie turniej poetycki pod nazwą "Bieszczadzkie Dusioły".

Inicjatorem przedsięwzięcia, jakim jest Festiwal, był Krzysztof Myszkowski. To on jest solistą i liderem grupy Stare Dobre Małżeństwo oraz członkiem Stowarzyszenia Miłośników Bieszczad "Moje Bieszczady". Stowarzyszenie i Festiwal są mocno ze sobą powiązane, ponieważ główną ideą Stowarzyszenia jest cykliczna organizacja Festiwalu Sztuk Różnych pod nazwą "Bieszczadzkie Anioły" oraz promowanie kultury, sztuki regionu Bieszczad i Beskidu Niskiego oraz tychże regionów.

Jak powiedziała nam Malena Korytkowska, Rzecznik Prasowy Festiwalu: " Na początku odbywały się swobodne koncerty. Artyści z zespołu Stare Dobre Małżeństwo spotykali się w barze Troll w Cisnej i śpiewali do białego rana."

W tym roku Festiwal rozpoczął się w Solince widowiskiem wieńczącym warsztaty pod Matragoną, które odbywały się od 6. do 13. sierpnia. Widowisko "Opowieść szalonego wilka" to teatr i koncert na łonie natury.

Dołżycka "droga do gwiazd"

Istotnym punktem Festiwalu był Turniej Jednego Wiersza, podczas którego jury główną nagrodę przyznało mieszkance Krakowa - Annie Wojnarskiej - Maińskiej za wiersz "Gusła".

W niekonwencjonalny sposób zakończył się 8. Przegląd Piosenki Bieszczadzkiej "Bieszczadzkie Anioły" 2008. Poziom uczestników w eliminacjach był wysoki i ciężkim zadaniem było wyłonienie najlepszych spośród nich. Trzecie miejsce jury przyznało zarówno zespołowi "Chwila nieuwagi", jak i Annie Kosakowskiej. Podobnie wyglądała sytuacja z miejscem drugim. W tym przypadku nagrodzeni zostali jednocześnie: zespół "Skazani na bluesa" oraz Lucjan Wołoszyn. Aby wręczyć nagrody laureatom, na scenę przybyli strażacy, którzy podzielili piłą na dwie połówki brązowe, a następnie złote skrzydło. W ten sposób wręczanie nagród zamieniło się w prawdziwe show. Zwycięzcą Przeglądu został w tym roku Piotr Kędzior.

Po nitce do kłębka?

Na Festiwal zjeżdżają muzycy z całej Polski. W tym roku po raz pierwszy wzięli w nim udział Ślemienianie. Jak wskazuje nazwa zespołu, pochodzą oni ze Ślemienia, położonego w odległości kilkunastu kilometrów od Żywca. Gdy wychodzą na scenę, robi się na niej kolorowo, ponieważ są ubrani w tradycyjne, wzorzyste stroje ludowe. Maciej Cader wyjaśnił nam, że grają na typowych instrumentach górali żywieckich: skrzypcach i kontrabasie. Marzena Cielas, członkini zespołu zdradziła nam jak trafili w Bieszczady podczas tych wakacji: "Dostaliśmy zaproszenie od grupy Stare Dobre Małżeństwo". Założycielką zespołu jest pani Anna Pokusa - Łach. "Jest nas czworo, w tym mój brat - Marcin Pokusa. Gramy od czterech lat na festiwalach góralskich. Marcin nawiązał kontakt z Krzysztofem Myszkowskim."

Zdarzało się, że uczestnik festiwalowego konkursu piosenki stał się potem stałym bywalcem imprezy. Tak było w przypadku Joanny Pilarskiej. W 2005 roku zdobyła II miejsce w Przeglądzie Piosenki Bieszczadzkiej "Bieszczadzkie Anioły" a potem występowała w towarzystwie innych muzyków, śpiewając z nimi.

Z roku na rok przybywa zwolenników Festiwalu, jak również festiwalowych pomysłów. Funkcja Rzecznika Prasowego Festiwalu została wprowadzona w tym roku. Z pewnością ułatwi to przepływ informacji pomiędzy mediami a organizatorami imprezy, którzy podkreślają, że "Bieszczadzkie Anioły" to przede wszystkim zabawa dla publiczności.

Zapach lasu i dźwięk gitary

Impreza odbywała się, jak co roku, w plenerze. Po raz trzeci koncert główny miał miejsce w Dołżycy. Niedaleko sceny znajdowały się parasole, pod którymi przy stolikach zasiadali głodni obserwatorzy festiwalowych zmagań. W powietrzu unosił się zapach pieczonej kiełbasy i szaszłyków. Zapytaliśmy panią Anię Pokusę - Łach co sądzi o atmosferze festiwalu. - Ludzie czują się tu bardzo swojsko, każdy może znaleźć coś dla siebie- oznajmiła nam. To prawda. Na festiwalu artyści prezentują w swym repertuarze piosenki poetyckie, studenckie, turystyczne, muzykę folk i wszelką twórczość autorską, zwykle w konwencji tzw. akustycznej. Na tegorocznej imprezie zagościł też blues, jazz i gospel.

Jednak najwięcej osób przyciąga co roku koncert główny. W jego ramach niezmiennie śpiewają muzycy z grupy Stare Dobre Małżeństwo. Teksty ich piosenek to w dużej mierze wiersze Edwarda Stachury. Nie da się zaprzeczyć, że poezja śpiewana i góry to wyśmienita kompozycja. Pomimo niepewnej pogody i wieczornego chłodu, na koncert przybywa bardzo wielu ludzi. Nie tylko wszystkie ławki przed sceną są zajęte. Cenne jest każde miejsce na trawie, z którego choć trochę widać artystów.

Joanna Baran

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje