Lekarka oskarżona o korupcję

Lekarka rodzinna z Niepublicznego ZOZ w Mielcu (woj. podkarpackie) oskarżona została o przyjmowanie łapówek w zamian za wystawianie zwolnień lekarskich oraz za poświadczanie nieprawdy w dokumentach.

Jak poinformowała zastępca prokuratora okręgowego w Tarnobrzegu Anna Romaniuk, akt oskarżenia w tej sprawie został w środę skierowany do Sądu Rejonowego w Mielcu.

Reklama

Prokuratura zarzuciła 43-letniej Marzenie P-Ż. że przez dwa miesiące, od października do grudnia 2009 roku przyjęła od czterech osób łącznie 600 zł za wystawienie 10 zwolnień lekarskich. Pacjenci płacili jej za jedno zwolnienie od 50 do 100 zł.

Lekarka odpowie jeszcze za wystawianie swojej znajomej Barbarze M. zwolnień, ale bez przyjmowania za nie korzyści majątkowych. Zwolnienia te posłużyły do wyłudzenia zasiłków chorobowych. Według prokuratury Marzena P-Ż. miała ich wystawić 17 w okresie od marca do października 2006.

- Zwolnienia były wystawiane na nazwisko męża Barbary M., który akurat w tym okresie pracował za granicą - powiedziała Romaniuk. Dodała, że M. to pracownica ZUS w Mielcu. Kobieta na podstawie zwolnień wystawionych przez lekarkę wyłudziła prawie 5,5 tys. zł zasiłków chorobowych i została o to oskarżona przez prokuraturę.

Lekarce zarzucono także poświadczanie nieprawdy w dokumentach. Chodzi właśnie o wypisywanie zwolnień lekarskich. Romaniuk dodała, że takich zarzutów Marzena P-Ż. ma postawionych 25, ponieważ w stosunku do dwóch zwolnień wypisanych za łapówki nie udało się ustalić, czy ci pacjenci nie chorowali w rzeczywistości.

Obie kobiety odmówiły składania wyjaśnień; tylko lekarka przyznała się do zarzucanych jej czynów. Grozi jej do 10 lat pozbawienia wolności, drugiej kobiecie - do ośmiu.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy