Na co posłowie wydają pieniądze

Na prowadzenie biura poselskiego posłowie mają do dyspozycji średnio 11 tysięcy zł miesięcznie. Na co posłowie z Podkarpacia je wydają?

Połączenia telefoniczne, przejazdy, wynajem lokali i wynagrodzenia dla pracowników. Wszyscy argumentują, że to wszystko jest niezbędne do prowadzenia działalności parlamentarnej. Nie brak jednak zaskakujących wydatków, takich jak kwiaty za 13 tysięcy złotych, czy artykuły biurowe za 18 tysięcy.

Reklama

Dziennikarze "Super Nowości" sprawdzili jak posłowie z Podkarpacia zagospodarowali przeznaczone im pieniądze na przestrzeni ubiegłego roku.

Są duże sumy

Czy 27 tys. rocznie można wydać na korespondencję i ogłoszenia? Jak najbardziej - czego dowodzi Stanisław Ożóg . - Wydatki te wiążą się z dużymi kosztami zamieszczania ogłoszeń prasowych - tłumaczy poseł PiS. - W ten sposób informuję o istotnych sprawach mieszkańców Podkarpacia. To co mówię, zawsze staram się przekazać także w formie pisanej, ponieważ słowa są ulotne - dodaje. Rekordzistą pod względem wydatków na materiały biurowe, prasę i książki, jest poseł PiS Kazimierz Moskal. Kosztowały go one 18 tys. zł. Z kwotą 22 tys. przoduje on również w kategorii inne wydatki. Pod tą nazwą kryją się w jego przypadku m.in. usługi informatyczne za 13 tys.

Na co jeszcze posłowie przekazują wyjątkowo dużo? Okazuje się, że na kwiaty. Pod względem tego typu wydatków przoduje Andrzej Ćwierz, który przeznaczył na nie aż 13 tys. zł. - Rzeczywiście, jest to duża kwota, jednak bardzo często biorę udział w uroczystościach państwowych i samorządowych, zarówno w Polsce, jak i za granicą - wyjaśnia poseł PiS.

- Niedługo będę towarzyszył panu prezydentowi w uroczystościach związanych z rocznicą katyńską, poza tym systematycznie składam kwiaty na Cmentarzu Orląt Lwowskich, a także w polskich Termopilach, czyli Zadwórzu. Uważam, że nie powinno być nam szkoda pieniędzy na uczczenie pamięci tych, którzy kiedyś tworzyli mocną Polskę. A jako poseł chcę, żeby złożone kwiaty były reprezentacyjne - dodaje.

Trochę mniej, bo ok. 4 tys. zł wydał na kwiaty Zbigniew Chmielowiec (PiS), a 3 tys. Kazimierz Moskal (PiS) i Piotr Babinetz (PiS). Posłowie, co jasne, także wiele telefonują. Najwięcej bo ok. 18 tys. wydał na telekomunikację Wojciech Pomajda. - Mam siedem bur poselskich, praktycznie we wszystkich miastach powiatowych, a dodać trzeba, że telekomunikacja to nie tylko połączenia, ale również łącza internetowe - stąd te koszty - wyjaśnia poseł LiD. - Do podwyższenia rachunków telefonicznych z pewnością także przyczyniają ja się rozmowy międzynarodowe, ponieważ jako członek delegacji OBWE często uczestniczę w roli obserwatora w wyborach za granicą - dodaje.

Bez ekspertyz można żyć

Wiele pól w poselskich rozliczeniach jest jednak pustych. Nasi przedstawiciele nie potrzebują przede wszystkim ekspertyz i opinii, z których skorzystali jedynie: Grażyna Gęsicka (PiS) i Adam Śnieżek (PiS). Mało kto korzysta z taksówek, co zrekompensowane jest kosztami przejazdów samochodem. Posłowie wydają na ten cel średnio od 16 do 35 tys. rocznie. Wyjątkiem jest Stanisław Ożóg (PiS), który "przejechał' jedyne 7 tys. zł. - Znam cenę paliwa i zawsze zastanawiam się zanim przeznaczę na coś pieniądze. Szczególnie publiczne - wyjaśnia. - Staram się uczciwie rozliczać się z przejazdów służbowych, a np. do Warszawy jeżdżę razem z Kazimierzem Moskalem, jego samochodem - dodaje. Co ciekawe, jedynie połowa posłów wynajmuje sale na spotkania z wyborcami. Chlubnym wyjątkiem jest m.in. Mieczysław Golba (PiS), który na wynajem sal przeznaczył aż 11 tys. zł.

Wiktoria Nowak

supnowosci@pressmedia.com.pl

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje