Płacili wykładowcom za zajęcia, których nie było?

Czy w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Jarosławiu doszło do nadużyć finansowych i fałszowania dokumentów?

Dziennikarze "Super Nowości" dowiedzieli się nieoficjalnie, że prokuratura wszczęła w tej sprawie postępowanie. Na razie mnożą się jednak domysły na temat tego, co dzieje się w jarosławskiej Alma Mater.

Reklama

Informacje na temat postępowania w sprawie domniemanych nieprawidłowości w jarosławskiej PWSZ potwierdził prokurator rejonowy w Jarosławiu Marian Haśko.

- W ostatnich dniach wszczęliśmy w tej sprawie postępowanie. Nikomu jeszcze nie postawiliśmy zarzutów. Postępowanie dotyczy nieprawidłowości finansowych i obiegu dokumentów. To dopiero początek, nie mogę udzielić więcej informacji - powiedział lakonicznie prokurator Marian Haśko.

Lewe delegacje, zagadkowe faktury

Z nieoficjalnych informacji wynika, że prokuratura zajęła się sprawą na wniosek policji. Chodzi m.in. o wystawianie lewych delegacji i płacenie wykładowcy lub wykładowcom za zajęcia, które się w rzeczywistości nie odbywały. Pod lupą śledczych znalazły się niektóre zagadkowe faktury za które płaciła szkoła.

Jarosławska uczelnia od dawna ma niezbyt dobra opinię. Szczególnie "sławna" stała się za czasów kontrowersyjnego rektora Antoniego J., obecnie siedzącego w areszcie. Jest on stałym bywalcem sądów, oskarżanym m.in. za groźby karalne wobec dziennikarki, wyłudzanie pieniędzy oraz seksualne wykorzystywanie jednego ze studentów.

Z kolei w zeszłym roku o uczelni stało się głośno, gdy jej senat zwiększył obecnemu rektorowi prof. Zbigniewowi Makiele dodatek funkcyjny o 15 tys. złotych. Tyle nie otrzymuje nawet rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jednocześnie ujawniono wówczas ferment, jaki obecnie panuje na uczelni. Z PWSZ odchodzą kolejni pracownicy naukowi, którzy nie mogą pogodzić się z obecną sytuacją. Odszedł m.in. były rektor PWSZ prof. Roman Fedan, rezygnacje z funkcji wicerektora złożył też prof. Zbigniew Suraj.

Wczoraj nie udało się skontaktować dziennikarzom z prof. Makiełą. Ponoć wyjechał do Izraela na sympozjum.

Szymon Jakubowski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje