Podkarpacie walczy z wielką wodą

Niestety pogarsza się sytuacja w południowej Polsce. W związku z intensywnymi opadami i wezbraniem rzek na Podkarpaciu w piątek alarmy powodziowe obowiązują w powiatach południowej części województwa.

Miejscowość Tokarnia w powiecie sanockim (Podkarpackie) została odcięta od świata. Z jedynego mostu prowadzącego do tej miejscowości wezbrane po deszczach wody Sanu zerwały nawierzchnię.

Reklama

Jak poinformował rzecznik Podkarpackiej Straży Pożarnej, starszy kpt. Marcin Betleja, by naprawić most na miejsce sprowadzono ciężki sprzęt.

W miejscowości Nadolany, również w pow. sanockim, wody Pielnicy uszkodziły nasyp przy rzece. Zerwana ziemia wraz z drzewami wpadła do wody i zatarasowała bieg rzeki, która wylała z koryta. Trwają prace udrażniające.

W miejscowości Ulucz (pow. brzozowski) dwa samochody osobowe, którymi podróżowało pięć osób, ugrzęzły w błocie, a następnie zalała je woda. - Podróżnym nic się nie stało, ewakuowali się do prywatnego gospodarstwa, strażacy będą próbować wyciągać auta, ale będzie to trudne. Na miejsce trzeba iść kilometr pieszo - mówił Betleja.

Alarmy powodziowe obowiązują w powiecie: bieszczadzkim, leskim, sanockim, brzozowskim, strzyżowskim, krośnieńskim, jasielskim, rzeszowskim, przemyskim, oraz dla miast: Krosno, Przemyśl, Rzeszów.

W wyniku bardzo dużego dopływu wody do zbiornika Solina- Myczkowce stan alarmu powodziowego ogłoszono także dla Zespołu Elektrowni Wodnych Solina-Myczkowce.

Stany alarmowe przekroczone zostały na rzekach: San w Sanoku o ok. metr, w Lesku o ponad pół metra, Wisłok w Krośnie o pół metra, a w Żarnowej zbliża się do stanu alarmowego.

W związku z tym zwrócono się do ludności Sanoka mieszkającej wzdłuż Sanu, aby opuściła swoje domy; w Krośnie strażacy pomagają wypełniać worki piaskiem i układać na wałach.

Ponadto strażacy interweniują w przypadku podtopionych budynków, głównie w części południowo-wschodniej województwa.

Betleja dodał, że najwięcej podtopień spowodowanych jest przede wszystkim intensywnymi opadami deszczu, ale w pojedynczych przypadkach podtopienia spowodowały wylewające rzeki i potoki. Pojawiają się także problemy z przejazdem niektórymi lokalnymi drogami z powodu ich zalania.

Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego w Rzeszowie informuje o podtopieniu i zalaniu około 70 gospodarstw i 70 km dróg. Stanisław Rysz z Centrum zaapelował do turystów wypoczywających nad rzekami, by przenieśli się wyżej. Jak wyjaśnił, niegroźnie wyglądający potoczek w ciągu kilku chwil może zamienić się w rwącą rzekę.

W związku z przekroczeniem jeszcze na niektórych odcinkach rzek szczególnie na północy regionu, stanów ostrzegawczych, pogotowie przeciwpowodziowe utrzymywane jest w powiatach: dębickim, łańcuckim, jarosławskim, leżajskim, mieleckim, niżańskim, przeworskim, ropczyckim i stalowowolskim. Podnosi się także poziom Wisły, ale na razie jej wody w regionie płyną poniżej stanów ostrzegawczych.

Prognoza pogody przewiduje dalsze okresowe opady deszczu i burze. Opady miejscami, zwłaszcza w rejonach górskich, mogą być dość intensywne.

Podkarpaccy strażacy łodziami będą ewakuować matkę z trojgiem dzieci w Haczowie koło Brzozowa. Wisłok wylał w tamtym miejscu, a kobieta nie zdążyła uciec z domu. W całym województwie podkarpackim strażacy wypompowują wodę z kilkudziesięciu piwnic, a drogowcy naprawiają drogi i mosty.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje