Polskie przedszkolanki pożądane w Norwegii

Kuszą atrakcyjnym wynagrodzeniem i pakietem socjalnym. Dają niezłą pensję, legalne i stałe zatrudnienie oraz świetny pakiet socjalny. Na internetowych stronach z ofertami pracy za granicą pełno jest ogłoszeń dla polskich przedszkolanek, które zdecydowałyby się podjąć pracę w Norwegii

Norwegowie zapewniają im bezpłatny kurs języka norweskiego, a nawet pomoc w zakwaterowaniu. Nieoficjalnie mówi się, że przedszkolanka może zarobić tam miesięcznie nawet 9 tys. zł netto!

Reklama

Dlaczego Norwegowie szukają przedszkolanek właśnie u nas? Są zadowoleni z polskich pracowników, którzy od kilku lat są tam zatrudniani praktycznie w każdej branży.

Kusząca propozycja

Norwegowie oferują stałe i legalne zatrudnienie u norweskiego pracodawcy na bardzo dobrych norweskich warunkach, pełne ubezpieczenie zdrowotne, które obowiązuje na terenie całej Unii Europejskiej. Zapewniają też odprowadzanie składek emerytalnych potrzebnych do uzyskania tamtejszej emerytury.

Oprócz tego proponują pomoc w zakwaterowaniu, a przed wyjazdem bezpłatny 2,5-miesięczny kurs języka norweskiego. Po przyjeździe do Norwegii zapewniają pomoc w uzyskaniu zasiłku rodzinnego na każde dziecko do 18. roku życia.

Pojadą uczyć dzieci

Zainteresowanie pracą jest olbrzymie i w Polsce, i na Podkarpaciu. - Wpłynęło do nas około 50 cv, z czego około 20 odpowiadało wymaganiom pracodawcy. Były to osoby w różnym wieku, tuż po studiach oraz te po czterdziestce - mówi Dominika Nowak, kierownik biura Adecco Poland w Rzeszowie. - Dziesięć osób już pozytywnie zaliczyło rozmowę kwalifikacyjną i zdecydowało się na wyjazd do Norwegii.

Jak przyznaje Dominika Nowak, duże zainteresowanie pracą przedszkolanek w Norwegii może wynikać z tego, że do tej pory Norwegowie szukali u nas głównie pracowników fizycznych. Ta praca jest nowością, a podobnych ofert na pewno będzie przybywać.

Brytyjczycy szukali u nas nauczycielek

W Wojewódzkim Urzędzie Pracy w Rzeszowie dwa lata temu Wielka Brytania szukała nauczycieli nauczania początkowego. Niestety, zainteresowanie nimi było niewielkie. - Pracodawca wymagał doskonałej znajomości języka angielskiego, jednak dla wielu osób to była zbyt duża bariera - przyznaje Marta Russek z Wydziału Rynku Pracy Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Rzeszowie.

KATARZYNA DRĄŻEK

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje