Pomóżmy rodzicom Oliwki!

- Dziewczynka ma ciężkie uszkodzenie mózgu po okołoporodowym niedotlenieniu, jest w stanie wegetatywnym, którego można było uniknąć.

Już nic więcej nie możemy dla niej zrobić - mówi dr Janusz Witalis, ordynator Oddziału Intensywnej Opieki nad Noworodkiem w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Rzeszowie.

Reklama

Oliwka przyszła na świat 6 stycznia br. Po dwóch godzinach reanimacji w szpitalu w Nisku przewieziono ją do Rzeszowa. Tu spędziła pół roku. Sześć miesięcy codziennego koszmaru walki o każdy oddech, karmienia sondą, odsysania. I wpatrywania się w monitor pulsoksymetru.

Uzdrowić miłością

- W szpitalu nie mogą już pomóc naszej córeczce, dlatego chcemy ją zabrać do domu. Tu będę mogła być z nią cały czas, przytulać, dotykać, całować, ciągle pokazywać jej, jak bardzo ją kocham i jak dużo dla mnie znaczy - mówi nie mogąc powstrzymać łez Anna Michałkiewicz z Ulanowa. - Nie wierzę, że nie ma już dla niej ratunku. Przecież medycyna robi ogromne postępy, może za rok naukowcy odkryją coś, co pozwoli Oliwce rozwijać się, mówić, biegać, iść do szkoły, dorosnąć. Wtedy opowiem jej o koszmarze, który przeżyłam...

Tragiczna godzina

- Żona była pod stałym nadzorem swojej lekarki. Kiedy okazało się, że ma cholestazę ciążową, trafiła do szpitala w Nisku. Byłem pewny, że jest tam pod dobrą opieką - mówi Norbert Michałkiewicz, tato Oliwki.

W czasie porodu przeżyła horror. Na samo wspomnienie łzy napływają jej do oczu, tak samo jak wtedy, gdy tuli do siebie córeczkę. Poród był bowiem ciężki, bardzo ciężki. - Właściwie polegało to na tym, że lekarz położnik wyciskał ze mnie dziecko, uciskając z całej siły mój brzuch - wspomina Anna.

Zmiany w mózgu

Skończyło się tym, czym musiało się skończyć. Dziecko urodziło się z nieodwracalnymi zmianami w mózgu spowodowanymi długim niedotlenieniem. Wymaga całodobowej, terminalnej opieki. Czy był to błąd lekarza odbierającego poród? O tym zadecyduje sąd. W prokuraturze leży już opinia warszawskiego biegłego sądowego, która mówi, że stan Oliwki jest wynikiem nieprawidłowego przebiegu porodu.

- Nie wiem, jak potoczy się dalej ta sprawa, ale gdyby to ode mnie zależało, chciałabym, żeby ten lekarz już nigdy nie pomagał rodzić żadnej kobiecie - mówi Anna. - Żeby już żadnej rodziny nie pozbawił szczęścia posiadania zdrowego dziecka.

Potrzebne wszystko

W tej chwili jednak to jest mniej ważne. Teraz rodzice Oliwki myślą tylko o zabraniu dziecka do domu. Tylko tak dużo im jeszcze brakuje, z tyloma problemami muszą się zmierzyć. Potrzebne im będą strzykawki, cewniki, ssaki do odsysania, sondy do karmienia, koncentrator tlenu, pulsoksymetr, nie mówiąc już o pampersach, odżywkach, gotowych mieszankach do karmienia, środkach higieny... A skąd wziąć na to konieczne fundusze, skoro pan Norbert zarabia niewiele ponad tysiąc złotych, a pani Anna musi być cały czas przy małej i dostaje tylko zasiłek wychowawczy?

ANNA MORANIEC

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje