Poseł chce uzdrawiać sanocki szpital

Poseł Marian Daszyk zwołał społeczną debatę na temat sytuacji sanockiego szpitala. W ten sposób wspólnie z mieszkańcami Sanoka chciał wytyczyć kierunek, w którym szpital powinien pójść.

- Ja ponoszę jednoosobową odpowiedzialność za decyzje jakie podejmuje i tą placówką nie da się rządzić przez takie debaty, panie pośle! - powiedział w pewnym momencie dyrektor szpitala.

Reklama

Marian Daszyk zdecydowanie skrytykował niektóre decyzje podjęte przez dyrekcję. Jego zdaniem sytuacja placówki nie jest najlepsza. - Uważam, że tutaj popełniono wiele błędów. Nie rozumiem dlaczego pralnia, która już jest, nie jest modernizowana, dlaczego nie będzie kuchni na którą poszły duże pieniądze. Dlaczego tak dużo błędów popełniono przy przeniesieniu pogotowia ratunkowego, teraz karetki stoją w różnych miejscach i to na polu - wyliczał poseł.

- Samochody są tak skonstruowane że mogą stać na polu, mój też nie ma garażu - ripostował dyrektor sanockiego szpitala Henryk Przybycień. Dodał, że wszystko co robi jest zgodne z prawem. - Biblią w oparciu o którą działają ZOZ-y jest ustawa, której ja nie łamię, a jeśli jest ona zła to posłowie mogą ją zmienić ? mówił.

Dyrektor przedstawił obecną sytuację szpitala i tendencje w lecznictwie. - Bardzo rosną nam koszty diagnostyki. To dobrze dla pacjentów, ale nie ma odzwierciedlenia w leczeniu szpitalnym. W 2006 roku te koszty w porównaniu z rokiem 2005 wzrosły nam o ponad 300 tys. złotych ? mówił. Chlubą szpitala jest oddany w tym roku do użytku Szpitalny Oddział Ratunkowy. Sanocka placówka musi jednak do niego dopłacać. - W innych regionach takie oddziały otrzymują na swoje funkcjonowanie 7 tysięcy złotych na dobę. Nam Narodowy Fundusz Zdrowia płaci 4 tysiące, a to zdecydowanie za mało ? mówił dyrektor.

Najwięcej emocji wzbudziła dyskusja na temat pomysłu dzierżawy tzw. sztucznej nerki. - Nie rozumiem dlaczego prywatnej firmie opłaca się prowadzenie stacji dializ, a szpitalowi nie ? pytał poseł. Odpowiedzi udzielał mu personel oddziału. - Na 45 m2 mamy sześć stanowisk do dializy, według standardów na jedno stanowisko powinno przypadać 12 m2. My nie spełniamy żadnych norm, protokoły pokontrolne nas nokautują. Szpitala nie stać na budowę oddziału dializ, jeśli go nie wydzierżawimy w najbliższym czasie to wkrótce nas nie ma, znikniemy. Personel odejdzie, a mamy trzynaście pielęgniarek i jednego lekarza nefrologa na cztery powiaty. Sukces sanockiej dializoterapii to właśnie ci ludzie ? mówiła pielęgniarka koordynująca w stacji dializ Agnieszka Brojek. Umowa dzierżawy ?sztucznej nerki? zawarta byłaby z prywatną firmą na 10 lat, pod warunkiem przejęcia całego personelu oddziału.

Sanocki szpital jako jedna z niewielu takich placówek nie ma długu. Jest jednak stary i bardzo ciasny. Często z braku miejsc pacjenci leżą na korytarzach. Zdaniem dyrekcji, wyprowadzenie kuchni i pralni na zewnątrz będzie tańsze i stworzy możliwość adaptacji pomieszczeń pod działalność medyczną.

Grzegorz Bończak

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje