Posłowie piją za rozwój Karpat

Chcesz wiedzieć jak wygląda śłużbowe posiedzenie sejmowej komisji ochrony środowiska na wyjeździe? Z pewnością nie jest nudne.

Wycieczka samolotem w odległy, górzysty zakątek kraju, noclegi w dobrym hotelu, wreszcie alkohol lejący się strumieniami. Tak - według "Faktu" wyglądało wyjazdowe

Reklama

posiedzenie w Bieszczadach tejże komisji.

Choć parlamentarzyści się zmieniają, rządy i koalicje też, zwyczaje polityków są niezmienne. Posłowie każdej kadencji lubili wyjeżdżać w atrakcyjne plenery i bawić się na nasz koszt. Nie inaczej jest i teraz, ujawnia i urozmaica zdjęciami "Fakt".

Pierwsze w tej kadencji Sejmu posiedzenie komisji ochrony środowiska posłowie postanowili zorganizować w Bieszczadach. Dlaczego akurat tam? Ze względu na temat debaty: "O współpracy transgranicznej między Słowacją, Ukrainą i Polską w obszarze Międzynarodowego Rezerwatu Biosfery Karpaty Wschodnie".

Parlamentarzyści polecieli samolotem do Rzeszowa i stamtąd dopiero, wynajętym busikiem ruszyli do Ustrzyk Dolnych.

Tam do swej dyspozycji mieli niemal cały trójgwiazdkowy hotel Lawerta. Wizytę rozpoczęli w hotelowym pubie. A tam złocisty płyn lał się strumieniami. Alkoholowa biesiada zakąszana mięsiwem i ciastami trwała kilka godzin.

Biorąc pod uwagę jakość wyjazdowej pracy naszych polityków pozostaje tylko jedno: zaapelować do Marszałka Sejmu aby nigdy więcej nie puszczał posłów na wyjazdowe komisje za nasze pieniądze, konkluduje "Fakt".

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy