Proboszcz z czekoladkami w kieszeni

Wystarczyły trzy lata, by w księdzu Jerzym Uchmanie zakochał się cały Strażów. Parafianie zgłosili go nawet do ogólnopolskiego konkursu ''Proboszcz Roku'' 2007 i wybrany spośród 83 duchownych, ks. Jerzy trafił do ''Czternastki Wspaniałych''.

Proboszcz żartuje, że wszystko przez to, że o każdej porze dnia można go spotkać, jak pędzi przez wieś na piechotę albo na rowerze. - Do samochodu wsiadam, jak jadę gdzieś daleko, bo i po co mam się izolować od ludzi? A tak przystanę, pogadam i wiem, komu się krzywda dzieje albo gdzie by się nowy chodnik przydał - opowiada ksiądz.

Reklama

- Nie został w tym roku, zostanie w następnym - filozoficznie stwierdza Józef Dziadosz, parafianin ze Strażowa. - Należy mu się jak mało komu. Wśród nagrodzonej czternastki był... najwyższy i najmłodszy. Może jeszcze kilka lat poczekać.

Dziadosz, pytany o księdza plebana, przez kilkanaście minut może wyliczać jego zalety. - Taki chłop! W geście akceptacji podnosi do góry rękę Dziadosz.

- Odkąd 3 lata temu przyszedł do Strażowa, wszystko się zmieniło. W kościele ławki pełne ludzi - to chyba o czymś świadczy. W dodatku dzieci go kochają - wylicza mężczyzna.

43-letni kapłan z komplementów się śmieje. - Żadna tam moja zasługa. Rozumiem ludzi, bo zanim trafiłem do seminarium, przez kilka lat pracowałem fizycznie. Byłem monterem na kolei - opowiada proboszcz ze Strażowa.

Lis-Kula... i ks. Uchman z Kosiny

Urodzony w Kosinie k. Łańcuta duchowny żartuje, że w tej samej wsi urodził się płk Leopold Lis-Kula, a mając takiego historycznego sąsiada, czuje się zobowiązany zrobić coś dobrego dla Strażowa. Przez kilkanaście lat swojej wcześniejszej posługi też się sporo nauczył. W seminarium w Przemyślu był ostatnim rocznikiem kleryków, którzy święcenia kapłańskie otrzymali z rąk abp Ignacego Tokarczuka. Potem trafił do parafii w Pstrągowej, przez 2 lata był wikariuszem w rzeszowskiej katedrze, by w 2004 r. po raz pierwszy zostać proboszczem.

1800 ''owieczek'' pod opieką

- Zadebiutowałem w Strażowie i nawet się nie spodziewałem, że tak pokocham to miejsce i moich parafian. Mam 1800 ''owieczek'' pod specjalną opieką - śmieje się proboszcz.

Parafianie też szybko dostrzegli, że z księdza Jerzego jest nie tylko dobry kapłan, ale jeszcze gospodarz. Przez ostatnie lata odnowił i wymalował kościół, wymienił ławki, wkrótce będzie nowy ołtarz główny. W dodatku okazał się najskuteczniejszym orędownikiem interesów Strażowa w gminie. Tak długo potrafi nachodzić wójta z prośbami o remont drogi, parkingu albo o budowę chodnika, że ten w końcu zawsze kapituluje. - Ze śmiechem przekonuję, że komu, jak komu, ale proboszczowi się nie odmawia - opowiada ks. Uchman.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje