Rektor Antoni J. wyszedł na wolność

W jaki sposób osoba z tyloma zarzutami mogła opuścić więzienne mury? Czy to możliwe, by człowiek oskarżony przez kilka prokuratur o pospolite przestępstwa i skazywany przez sądy nadal cieszył się wolnością?

Czy mając na sumieniu wyłudzenia pieniędzy, groźby karalne, liczne oszustwa, wreszcie zmuszanie innych do homoseksualnych czynności można cieszyć się wolności? Okazuje się, że tak. Pod warunkiem, że taka osoba nazywa się Antoni J. i jest byłym rektorem Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Jarosławiu.

Reklama

Jak dowiedziały się "Super Nowości", były rektor PWSZ w Jarosławiu od co najmniej kilkunastu dni znów przebywa na wolności. Wyszedł, mimo że ma na koncie kilka wyroków skazujących i wciąż toczy się przeciw niemu szereg postępowań karnych, w których grożą mu wieloletnie wyroki.

Nieruszalny rektor?

Sprawy przeciwko eks-rektorowi toczą się od lat. Według prokuratury w czasach kierowania uczelnią dopuścił się m.in. wyłudzenia znacznych kwot pieniędzy, zawyżał liczbę studentów, by pobierać większe dofinansowania ministerialne, wreszcie - co jest jednym z najpoważniejszych zarzutów - na potęgę handlował tytułami magistrów i doktorów. W zamian brał za to spore kwoty pieniędzy (mówi się o sumach od 10 do 30 tys. złotych) i żądał... seksu. Wśród licznych zarzutów są również groźby karalne wobec lokalnej dziennikarki oraz wykorzystywanie uczelni do prywatnej kampanii wyborczej.

Antoni J. zasłynął również jako pirat drogowy. Kilkakrotnie stawał przed sądami za wykroczenia i przestępstwa drogowe. Mimo odebrania mu prawa jazdy nadal jednak kierował samochodem. W 2008 roku odsiedział za to krótki wyrok, po czym... znów siadł za kółkiem uciekając przed usiłującymi go skontrolować policjantami.

W ciągu ostatnich kilku lat kilkakrotnie Antoni J. decyzją sądu był tymczasowo aresztowany, ścigany był też listem gończym, za uporczywe nie stawianie się w sądzie. W zadziwiający sposób zawsze jednak szybko wychodził na wolność. Ostatnio schwytano go w listopadzie zeszłego roku. Wypuszczono jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia. Sam były rektor wielokrotnie publicznie chełpił się licznymi układami w świecie polityki, wymiaru sprawiedliwości i hierarchów kościelnych. Silnie związany był z radiem Maryja.

Poseł Kulesza zapowiada interwencję

Dlaczego były rektor na którym ciążą tak poważne zarzuty i wyroki wciąż cieszy się wolnością. Na to pytanie nikt z licznych rozmówców, z którymi skontaktowali się dziennikarze "Super Nowości", nie był w stanie powiedzieć. - Jestem w szoku. To skandal, że ten człowiek nie siedzi w więzieniu. To niestety bardzo źle świadczy o naszym wymiarze sprawiedliwości. Ściga się u nas ludzi za kradzież batonika, czy bułki, a wypuszcza osobę, której udowodniono stokroć poważniejsze przestępstwa - irytuje się poseł Tomasz Kulesza, jednocześnie szef uczelnianego konwentu. I zapowiada skierowanie w tej sprawie zapytania do ministra sprawiedliwości.

"Ja tu jeszcze wrócę!"

Z informacji dziennikarzy wynika, że były rektor przebywając na wolności nie próżnuje. Spotyka się z byłymi i obecnymi pracownikami uczelni. Zapowiada ponoć, że niebawem znów obejmie rządy w PWSZ. Jednej z niedawno zwolnionych pracownic miał nawet powiedzieć: "nie martw się, ja niedługo tu wrócę".

Szymon Jakubowski

Czytaj również:

GENIUSZ PODKARPACIA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy