Smarty i poppersy coraz bardziej popularne

Działa jak extazy, silnie uzależnia psychicznie. Uwaga na smarty i poppersy - tabletki, które można kupić w Dębicy. Legalnie, przywożone przez wracających z Anglii mieszkańców powiatu dębickiego.

I nie tylko - narkotyk ten dostępny jest też na aukcjach internetowych. Polskie prawo jest bezsilne, gdyż środki te zawierają dozwolone substancje odurzające, które nie znajdują się na zakazanej liście.

Reklama

Zgodnie z prawem

Smarty przyjechały do naszego kraju wraz z powracającymi emigrantami. Ich nazwa pochodzi od angielskiego smart drugs, czyli sprytne narkotyki. Ten, który je tak nazwał, wiedział, co robi.

Działanie jest bardzo podobne do narkotyków, które na naszym rynku znajdują się od dawna. Tak samo uzależniają i prowadzą do zupełnego wyniszczenia organizmu.

Problemem jest to, że substancja czynna BZP znajdująca się w smartach, nie jest zabroniona przez polskie prawo.

Najbardziej znanym smartem z BZP jest ten zawierający n-benzylpiperazynę. Cena opakowania z pięcioma tabletkami waha się od 30 do 50 złotych. Zależy od ilości BZP w tabletce. Po zażyciu tego środka człowiek odczuwa niesamowity przypływ energii i euforii. Skutki jednak z euforią nie mają wiele wspólnego. Działa identycznie jak extazy. Silnie uzależnia psychicznie.

Nie wszystkie smarty zawierają substancje BZP. Właściciele popularnych w Anglii smart shopów zastępują BZP np. mieszankami wyciągów z roślin orientalnych, wzbogaconych ogromną ilością kofeiny i środkami wspomagającymi odurzenie poprzez bezpośrednie działanie na układ nerwowy. Przykładem takiego narkotyku mogą być poppersy, które wdychane powodują lekkie otępienie. Te substancje są równie niebezpieczne jak BZP. Ich wyeliminowanie z rynku jest obecnie niemożliwe.

Smarty w powiecie

Wielu emigrantów z powiatu dębickiego, wracając do kraju przywozi takie środki. Nie boją się, bo ich przywiezienie do Polski i sprzedaż nie jest zabroniona. Można je kupić w dębickich dyskotekach, u znajomych dealerów. Nawet przebywający w Anglii, głównie młodzi ludzie, którzy do tej pory z handlem narkotykami nie mieli nic wspólnego, dostrzegli szanse na dorobienie paru złotych.

- Przywiozłem kilka opakowań - mówi jeden z nich. Specyfik, jego zdaniem, bardzo szybko się rozszedł, więc po kolejnym wyjeździe na wyspy zrobił większy zapas.

- Nie czuje się winny tego, że ktoś to bierze. Skoro prawo tego nie zabrania to, w czym problem? Jak zabronią, to nie będę tego przywoził - mówi.

Policja bezsilna

Ściganie osób, które zajmują się sprzedażą bezpośrednią smart drugs lub też przez internet jest w zasadzie niemożliwa. Dopóki substancja BZP i inne składniki pozostałych smartów nie znajdą się na liście substancji zabronionych, ich sprzedaż i zażywanie jest legalne.

W Krajowym Biurze Przeciwdziałaniu Narkomanii powiedziano nam, że prace nad nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii trwają. Niebawem BZP zostanie wciągnięte na listę. Jednak pozostaje sprawa smartów bez BZP.

W Komendzie Powiatowej Policji w Dębicy również dano nam do zrozumienia, że dopóki nie jest to przestępstwo, to ściganie nie wchodzi w rachubę.

- Wiadomo, że taki problem istnieje, ale nie można tego zatrzymać - mówi asp. szt. Wenancjusz Matysek.

rar

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje