W Bieszczadach rozbił się szybowiec; pilot lekko ranny

Szybowiec typu "Mucha" Aeroklubu Bieszczadzkiego spadł dzisiaj po południu w Bezmiechowej Górnej z niewielkiej wysokości na stok wzgórza. 38-letni doświadczony pilot ze złamaną ręką trafił do szpitala.

Jak poinformowała policja w Lesku, prawdopodobną przyczyną upadku szybowca był silny podmuch wiatru. Wersji tej nie wyklucza także dyrektor Aeroklubu Piotr Bobula.

Reklama

- Na razie nie wiadomo, co było powodem wypadku. To musi zbadać komisja, ale jedną z przyczyn mógł być np. niekontrolowany podmuch wiatru - powiedział Bobula. Dodał, że niska wysokość, z jakiej spadła maszyna oraz krzewy i kąt nachylenia stoku zamortyzowały upadek i dlatego pilot odniósł tylko lekkie obrażenia.

RMF/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy