Zabójca Ali Gładysz uniknie więzienia?

Obrońca Mariusza B., który jadąc bez prawa jazdy zabił 16-letnią Alę Gładysz i ciężko ranił jej rodzeństwo, domaga się dla oskarżonego maksymalnego złagodzenia kary. Zamiast odsiadki, żąda kary więzienia w zawieszeniu.

W grudniu Sąd Rejonowy w Brzozowie skazał Mariusza B. z Hłudna, za spowodowanie tragicznego wypadku samochodowego, na 2 lata i 8 miesięcy więzienia . 17-latek, który nie posiada prawa jazdy, a mimo to jeździł samochodem ojca, wjechał w czwórkę idących poboczem dzieci. 16-letnia Ala Gładysz zginęła na miejscu, wgnieciona przez auto w metalowe ogrodzenie. O rok młodsza, przybrana siostra Aneta, trafiła w ciężkim stanie do szpitala, gdzie przeszła kilka poważnych operacji i czeka ją długa rehabilitacja. Z kolei 13-letni Marek miał poważne złamanie nogi.

Reklama

Zbyt surowa kara?!

- Obrońca oskarżonego złożył do sądu w Brzozowie apelację od nieprawomocnego wyroku. Wnosi o zmianę wyroku na karę 2 lat pozbawienia wolności w zawieszeniu - informuje Janusz Ohar, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krośnie.

- Obrona zarzuca "rażącą niewspółmierność kary" do czynu i postawy oskarżonego. Twierdzi, że jest ona zbyt surowa, gdyż Mariusz B. podczas procesu wyraził skruchę. Zdaniem obrony, kilka miesięcy, jakie oskarżony spędził w areszcie podczas procesu, to dla niego traumatyczne przeżycie i wystarczająca kara.

Rodzice Ali twierdzą, że skrucha zabójcy ich dziecka, jaką okazał w sądzie, była tylko pozorna i nie ma po niej śladu, od kiedy zaraz po odczytaniu wyroku Mariusz B. został zwolniony z aresztu.

Śmieje nam się w nos

- On nic z tego, co się stało, sobie nie robi. Ledwo wyszedł z aresztu, od razu poszedł pić pod sklep. Specjalnie jeździ koło naszego domu z kolegami, gwiżdże i się śmieje. Jeszcze się chwali wszystkim wokół, że tak szybko na wolność wyszedł - wzdycha Małgorzata Gładysz, matka Ali.

Nie wnieśli apelacji

- Jak jeden z sąsiadów zwrócił mu uwagę, że zamiast pić powinien się modlić, bo dziecko zabił, to warknął na niego "A co, ku....a?! Twoje?! To się nie wtrącaj! - dopowiada Stanisław Gładysz. Gładyszowie zdruzgotani śmiercią Ali i zmęczeni procesem, który kosztował ich wiele nerwów i bólu, pogodzili się z wyrokiem sądu i nie wnieśli apelacji.

Urszula Pasieczna

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy