Zginęła w pociągu śmierci

W piątkowej katastrofie kolejowej zginęła Lidia Litwin, 23-letnia dziewczyna ze Świlczy pod Rzeszowem. Kochała ludzi, kochała świat, kochała życie. Była zawsze uśmiechnięta i radosna. Niezwykle życzliwa i chętna do pomocy.

Tak Lidię Litwin wspominają wszyscy znajomi. Nie chcą uwierzyć, że mówi się już o niej była...

Reklama

W październiku miała rozpocząć ostatni rok studiów biologicznych na Uniwersytecie Jagiellońskim. Studiowała też drugi kierunek, bohemistykę, czyli naukę o języku i kulturze Czech. To były jej ostanie studenckie wakacje. Stały się ostatnimi w jej życiu.

- Rozmawiałam z nią kilka dni temu - mówi Kamila, szkolna koleżanka Lidki mieszkająca po sąsiedzku w Świlczy.

- Właśnie skończyła 23 lata. Potem pojechała do Czech. Uwielbiała muzykę. Wybierała się do Pragi na koncert Iron Maiden.

Z grupą przyjaciół Lidka zwiedziła Ostravę. Do pociągu EuroCity Lidka wsiadła w piątek kilka minut po godzinie dziesiątej. Chwilę później pociąg zatrzymał się jeszcze w Ostravie Svinov. Potem zaczął się rozpędzać...

Katastrofa

- Wyjechałem zza zakrętu z planową prędkością 135 km/godz. - mówił mediom tuż po katastrofie maszynista pociągu.

- Zobaczyłem, że trzysta metrów przede mną na tory spada coś z wiaduktu. Włączyłem awaryjne hamowanie. Nie miałem szans zatrzymać pociągu. Uciekłem do korytarza bezpieczeństwa w maszynowni lokomotywy.

Rozpędzony 540-tonowy pociąg uderzył w leżące na torach przęsło wiaduktu. Wszystko zawirowało. Wagony zaczęły wpadać na siebie i wylatywać z torów. Uderzyły w stojące na sąsiednim torze wagony towarowe z tłuczniem.

- Siedziałem w pierwszym wagonie - opowiadał pan Adrian zaraz po zdarzeniu - Coś chrupnęło, jakby pękły linki, wagon zaczął hamować, gwałtownie szarpnęło i przechylił się na bok. Posypało się szkło. Wszędzie było pełno krwi. Ranni ludzie jęczeli, prosili o pomoc. Wraz dziewczyną wyszliśmy przez rozbite okno, a krew płynęła między naszymi nogami. Chwilę później pojawili się ratownicy.

Niepokój

Od początku było wiadomo, że w katastrofie zginęli ludzie i że jest wielu rannych. Liczby podawane przez serwisy informacyjne zmieniały się przez wiele godzin. W Konsulacie Generalnym RP w Ostravie uruchomiono telefony informacyjne.

Państwo Litwinowie ze Świlczy wiedzieli, że Lidia jechała tym pociągiem. Jej telefon nie odpowiadał. Dzwonili do konsulatu i do ministerstwa, dzwonili do czeskich szpitali. Na liście rannych córki nie było. To dawało nadzieję.

Brak kontaktu z Lidzią niepokoił jednak coraz bardziej. Wieczorem wsiedli w samochód i pojechali do Czech. W sobotę nad ranem poznali straszliwą prawdę. Rozpoznali ciało córki.

To była wspaniała dziewczyna

Jerzy Cypryś, były dyrektor II LO w Rzeszowie, do którego chodziła Lidka, doskonale pamięta wybitną uczennicę. Długo milczy usłyszawszy tragiczną wiadomość.

- To była jedna z tych uczennic, przy której człowiek cieszy się, że został nauczycielem - mówi wreszcie łamiącym się głosem. - Zawsze pełna radości i chęci zdobywania wiedzy.

- Znałyśmy się z orkiestry szałamaistek - wspomina Ewa Wojtaszek. - Na zgrupowaniu w Myczkowcach miałyśmy jeden pokój. Lidka grała na helikonie. Była zawsze spokojna i uśmiechnięta. Nawet na próbach siedziałyśmy obok siebie. Dziś dowiedziałam się o...

- Nie mogę w to uwierzyć... - mówi Kasia Kołodziej, przyjaciółka Lidii ze studiów. - Dwa dni temu pisałyśmy ze sobą przez Internet, a teraz już jej nie ma...

Lidka nie tylko studiowała. Bardzo angażowała się w życie akademickie. Realizowała wiele projektów. Do niedawna koordynowała międzynarodową wymianę studentów w programie Erasmus. Tak zapisała wspomnienie z pierwszego spotkania z zagraniczną studentką:

- Umówiłyśmy się w "Żaczku", gdzie mieszkała. Czekałam na nią w hallu. W pewnym momencie obok mnie usiadła nieznajoma dziewczyna. Wydawało mi się, że również na kogoś czeka. Po jakimś czasie, zniecierpliwiona przedłużającym się czekaniem, postanowiłam zadzwonić do mojej podopiecznej. W tym samym momencie do dziewczyny obok też ktoś zadzwonił. Okazało się, że to... ja.

Na portalu "Nasza-klasa" Michał, 20-letni brat Lidii, napisał:

Trwają formalności związane z przewiezieniem Lidki do Polski. Z naszych obecnych informacji wynika, że nastąpi to nie wcześniej niż pod koniec przyszłego tygodnia.

Autor: KRZYSZTOF ROKOSZ

Koleżanki ze studiów mówią o Lidzi:

- Jedyne, co w tej chwili jestem w stanie powiedzieć, to że nie znałam drugiej tak wesołej i miłej osoby jak Lidka... Zawsze uśmiechnięta i pełna energii, mądra, sympatyczna i koleżeńska.

- Kasia Pawłowska.

- Brak mi słów. Czemu zawsze odchodzą dobrzy ludzie? - pyta Paulina B.

- Jestem w szoku! - mówi Monika Straciło. - W radiu słyszałam, że w katastrofie w Czechach zginęła Polka, ale nawet nie pomyślałam, że to mnie dotknie tak bardzo osobiście. Pamiętam, jak uczyłyśmy się razem do egzaminu, jak razem panikowałyśmy i śmiałyśmy się. Lidka była bardzo sympatyczną, otwartą i pozytywnie nastawioną osobą. Zawsze bardzo miło się z nią rozmawiało. Była nastawiona na ludzi. Umiała słuchać i czuło się, że to zainteresowanie jest szczere, prawdziwe.

- Zawsze uśmiechnięta, miła, pozytywnie zakręcona. Będzie nam tego brakować, Lidziu!!! - Barbara Chruścicka.

- Gdyby tak można było cofnąć czas. Gdyby tak można było rozmawiać z Lidzią. Gdybyśmy potrafili to zrozumieć. - Marzena Płodzień.

- Rany Boskie. Nie mogę w to uwierzyć. - Magdalena Wrona.

- Lidka, będę tęsknić za Tobą. - Magdalena Gawęska.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje