B. księgowa skazana. Ma oddać blisko 830 tys. zł

Blisko 830 tys. zł ma oddać firmie z Siemiatycz (Podlaskie) jej była księgowa, skazana na 2 lata więzienia w zawieszeniu przez Sąd Okręgowy w Białymstoku. Sąd uznał ją za winną przywłaszczenia takiej sumy w ciągu 13 lat, poprzez podbieranie mniejszych kwot.

Zawieszając karę więzienia na 5 lat, sąd wziął pod uwagę wcześniejszą niekaralność oskarżonej, a także chciał dać jej możliwość naprawienia szkody finansowej wyrządzonej firmie. Wydany w poniedziałek wyrok nie jest prawomocny.

Reklama

Sprawa trafiła do prokuratury po zawiadomieniu złożonym przez spółkę.

Zarzut postawiony jej ówczesnej głównej oskarżonej dotyczył tego, że w latach 1999-2012 miała przywłaszczyć z kont firmy ponad 827,5 tys. zł. Prokuratura zarzuciła jej, że jako osoba upoważniona do operacji finansowych, dokonywała wpłat pieniędzy spółki na własne konta, pobierała je w gotówce z kasy firmy a w informacjach finansowych o stanie gotówki, które sporządzała, podawała nieprawdziwe dane.

Zarówno w śledztwie, jak i przed sądem oskarżona nie przyznała się do zarzutów. Przed sądem odmówiła składania wyjaśnień. W wyjaśnieniach złożonych w prokuraturze mówiła, że pieniądze wypłacała bez pokwitowania jednemu z dwóch współwłaścicieli spółki na jego żądanie, a ten miał przeznaczać je na własne potrzeby, np. budowę domu.

Kobieta mówiła wówczas, że została kozłem ofiarnym, kiedy wyszło na jaw, ile pieniędzy brakuje w kasie, mówiła, że przez kilkanaście lat nie była robiona inwentaryzacja finansów firmy. Zapewniała też, że nie ma żadnych oszczędności, spłaca kredyt hipoteczny, korzysta z pomocy finansowej teściów i rodziców.

Białostocki sąd okręgowy nie miał jednak wątpliwości, że do popełnienia przez nią przestępstwa doszło a te wyjaśnienia uznał za linię obrony.

Kluczowym dowodem była opinia biegłego, który dokładnie zbadał sytuację finansową firmy z Siemiatycz oraz m.in. operacje finansowe na koncie oskarżonej kobiety (odkrył tam wpłaty na w sumie ponad 343 tys. zł, które nie były ani zarobkami kobiety ani nie pochodziły z żadnych innych jasnych źródeł).

W ocenie sądu, na kwotę zapisaną w akcie oskarżenia złożyło się kilkaset mniejszych kwot, które były systematycznie podbierane z pieniędzy spółki. W uzasadnieniu wyroku sąd zwrócił też uwagę na postępowanie współwłaścicieli firmy, którzy księgowej wręcz bezgranicznie ufali i nie przywiązywali większej wagi do dokumentacji finansowej przedsiębiorstwa.

Tym samym wyrokiem sąd uniewinnił drugą księgową spółki. Zwrócił m.in. uwagę na to, że to dzięki niej sprawa wyszła na jaw, gdy zainteresowała się bilansem finansowym firmy pod nieobecność głównej księgowej.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy