Białystok: Kryzysowa sytuacja w Uniwersyteckim Dziecięcym Szpitalu Klinicznym

Z powodu protestu w Uniwersyteckim Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Białymstoku brakuje pielęgniarek. Wstrzymano planowe przyjęcia pacjentów, przyjmowani są tylko chorzy w stanach zagrożenia życia.

Pielęgniarek brakuje, bo zdecydowana większość z nich wzięła kilkudniowe zwolnienia lekarskie. To w ramach protestu przeciwko braku spełnienia ich postulatów płacowych.

Reklama

Dyrektor szpitala Anna Wasilewska zapewnia, że mimo niepełnej obsady pielęgniarskiej, bezpieczeństwo pacjentów jest zapewnione. "Zostawiliśmy lekarzy rezydentów. Mamy studentów szóstego roku, którzy pomagają, jak mogą w doprowadzaniu pacjentów na badania" - informuje dyrektor szpitala. Anna Wasilewska zapowiada, że być może dojdzie do łączenia oddziałów. 

Dyrektor szpitala powiedziała, że na razie nie dojdzie do zamknięcia żadnego oddziału w szpitalu, tylko ograniczenia przyjęcia chorych. "Podjęłam kroki dotyczące przekierowania pacjentów do szpitala wojewódzkiego na oddział pediatryczny w celu zmniejszenia liczby pacjentów, żebym miała możliwość połączenia oddziałów" - podkreśla Anna Wasilewska. Informuje również, że jeżeli będzie taka potrzeba, to pacjenci będą przekierowywani do innych szpitali w województwie. Na razie zabezpieczono tam 10 miejsc. 

Co dalej?

O sytuacji poinformowano wojewodę podlaskiego. Pielęgniarki chciały 400 zł podwyżki od 1 lipca, w negocjacjach zeszły do 215 zł, ale usłyszały, że podwyżki nie są możliwe. Nie wiadomo, czy dojdzie do kolejnych rozmów protestujących z dyrekcją szpitala.
UDSK to jedyny specjalistyczny szpital dla dzieci w regionie. Pracuje w nim około 400 pielęgniarek. Placówka przyjmuje rocznie około 20 tysięcy małych pacjentów.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje