Białystok: Więzienie w zawieszeniu dla taksówkarza za pobicie klientki

Więzienie w zawieszeniu, 20 tys. zł zadośćuczynienia dla poszkodowanej i dwuletni zakaz wykonywania usług przewozowych - taki wyrok zapadł w piątek przed Sądem Rejonowym w Białymstoku w procesie taksówkarza oskarżonego o pobicie klientki.

Skazany ma też kobietę pisemnie przeprosić, wziąć udział w programach korekcyjno-edukacyjnych dla sprawców przestępstw z użyciem przemocy, ma też dozór kuratora. Wyrok nie jest prawomocny.

Reklama

Według aktu oskarżenia, w kwietniu 23-letni taksówkarz odwoził do domu cztery młode kobiety wracające z imprezy. W czasie jazdy ta z nich, która siedziała obok kierowcy, zwróciła mu uwagę, że jedzie dłuższą trasą, zakwestionowała też wysokość rachunku za kurs.

Obustronnie złamana żuchwa

Kierowca w wulgarny sposób kazał jej się nie odzywać, potem doszło do ataku fizycznego z jego strony, dziewczyna otrzymała ciosy w twarz, była też kopana. Obrażenia były poważne, miała m.in. obustronnie złamaną żuchwę. 

Oskarżony nie przyznał się, w postępowaniu przygotowawczym odmówił składania wyjaśnień. Przed sądem mówił, że zarzucono mu oszustwo i to pasażerka była stroną atakującą, a gdy zobaczył, że pieniędzy nie dostanie - odjechał.

Sąd uznał jednak, że to jedynie linia obrony. W jego ocenie, zebrane dowody nie pozostawiają wątpliwości, że na zwrócenie mu uwagi taksówkarz od razu zareagował wulgarnie, kazał kobietom wysiadać, jedną z nich szarpał, a potem uderzył kilka razy w twarz, też ją kopał. Gdy upadła i przez pewien czas nie podnosiła się, nie udzielił pomocy i odjechał. 

Zeznania kluczowym dowodem

Kluczowym dowodem były zeznania kobiet. Sąd uznał je za "spójne, logiczne, wzajemnie się uzupełniające". "Panie nie próbowały wybielać siebie. Wszystkie zgodnie przyznały, że faktycznie nie były osobami trzeźwymi, natomiast nie były w takim stanie spożycia alkoholu, który by zakłócał odbiór rzeczywistości" - mówiła sędzia Beata Wołosik.

Zwróciła też uwagę na dokumentację medyczną obrażeń i opinię biegłego medycyny sądowej. 

Sędzia zaznaczyła, że przestępstwa dopuścił się taksówkarz i miało ono miejsce w trakcie realizacji usługi. "Oskarżony, zdaniem sądu, swoim działaniem godził w zaufanie społeczeństwa do osób, które wykonują tego rodzaju zatrudnienie" - mówiła sędzia Wołosik.

Zakaz działalności

Dlatego sąd zastosował też, jako środek karny, 2-letni zakaz działalności polegającej na przewozie osób. "Stopień naruszenia obowiązków, które ciążyły na oskarżonym jako na taksówkarzu był tak rażący, że celowym jest wyeliminowanie go na 2 lata z grona osób, świadczących tego typu usługi" - dodała sędzia. 

Przypomniała też, że nie było skruchy ani przeprosin. Okolicznościami łagodzącymi, które zdecydowały o warunkowym zawieszeniu kary więzienia na 3 lata, był młody wiek i wcześniejsza niekaralność. 

Robert Fiłończuk

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje