Chce pieniędzy za konia, którego zarekwirowało wojsko

89-letni mieszkaniec Łap koło Białegostoku od ponad roku stara się o odzyskanie pieniędzy za konia, którego na początku drugiej wojny światowej odebrano jego rodzinie na rzecz wojska. W domowym archiwum zachował się dokument, z którego wynika, że za zwierzę należy mu się 700 ówczesnych złotych, których nigdy nie wypłacono. Była to znaczna kwota, dlatego teraz syn właściciela walczy o wypłatę zaległych pieniędzy.

W rozmowie z Radiem Białystok wyjaśnił, że otrzymane we wrześniu 39. roku pokwitowanie upoważniało jego rodzinę do odbioru pieniędzy w urzędzie skarbowym. Zapowiedział również, że w przypadku odmowy zwróci się do Prezydenta RP.

Reklama

Podobnymi roszczeniami do tej pory zajmowały się już urzędy skarbowe w Wysokiem Mazowieckiem i Białymstoku oraz Wojewódzki Sąd Administracyjny.

Wszystkie były oddalane. Niedawno podobny wniosek trafił też do Podlaskiego Urzędu Wojewódzkiego, który także odmówił wypłaty odszkodowania.

Przedstawicielka urzędu Monika Mróz powiedziała, że roszczenie powinno być zgłoszone w ciągu 12 miesięcy od ustania działań wojennych. Sposób ich egzekucji określa rządowe rozporządzenie z 11 sierpnia 2004 roku - wyjaśniła.

Z prawnego punktu widzenia wnioskodawca może jeszcze wytoczyć proces cywilny skarbowi państwa o zapłatę. Niewykluczone, że tak się właśnie stanie. Ówcześnie odebranego konia wyceniono na 700 złotych, 89-latek ocenia, że dziś powinno to być 28 tysięcy złotych.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy