Hajnówka: Marsz ku czci pamięci żołnierzy wyklętych

Kilkaset osób przeszło w sobotę ulicami Hajnówki (Podlaskie) w marszu ku czci pamięci żołnierzy wyklętych. Zorganizowały go środowiska narodowe m.in. ONR. Marszowi towarzyszyły protesty, zarówno przed nim, jak i w trakcie.

Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych obchodzony jest 1 marca. 

Reklama

I Hajnowski Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych został zorganizowany przez Obóz Narodowo-Radykalny w Białymstoku, Narodową Hajnówkę oraz Stowarzyszenie Historyczne im. Danuty Siedzikówny "Inki".

Zwrócili się o patronat prezydenta

O marszu zrobiło się głośno, gdy jego organizatorzy poinformowali, iż mają dla swojej inicjatywy patronat prezydenta RP, o który się zwrócili. 15 lutego Kancelaria Prezydenta RP podała, że Andrzej Duda nie objął marszu patronatem.

Pojawiły się protesty różnych środowisk, m.in. partii politycznych SLD, Partii Razem, Platformy Obywatelskiej, która współpracuje z Forum Mniejszości Podlasia tworzonym przez działaczy środowiska prawosławnego. Powstała petycja do prezydenta RP i prymasa Polski, którą w internecie podpisało kilkaset osób, wsparli ją też m.in. samorządowcy z Hajnówki. Wszyscy protestujący akcentowali, że marsz  upamiętnia m.in. kpt. Romualda Rajsa ps. "Bury", którego oddział 70 lat temu dokonał pacyfikacji pięciu wsi zamieszkanych przez ludność białoruską wyznającą prawosławie.

W sobotę przed marszem pikietę w Hajnówce zorganizowała SLD; wzięło w niej udział ok. 20 osób. Trzymali transparenty: "Wieczna pamięć ofiarom Burego", "Bury nie nasz bohater". Szef podlaskich struktur SLD Krzysztof Bil-Jaruzelski mówił, że upamiętnienie podczas tego marszu osoby Rajsa jest "prowokacją", bo stał się on bohaterem tego marszu, a - jak zauważył - "nie najlepiej kojarzy się na tych terenach". Dodał, że żołnierzy wyklętych było wielu patriotów, ale "znaleźli się też wśród nich zwykli bandyci".

Jeden z organizatorów marszu, prezes Stowarzyszenia Historycznego im. Danuty Siedzikówny "Inki" Bogusław Łabędzki przed jego rozpoczęciem mówił dziennikarzom, że celem marszu jest upamiętnienie wszystkich żołnierzy wyklętych, w szczególności tych pochodzących z tego regionu. Odnosząc się do postaci "Burego" powiedział, że to nie jest marsz tylko ku jego czci. Dystansował się też do plakatu i ulotek promujących marsz, na których widniała podobizna Romualda Rajsa.

Nie doszło do incydentów

Marsz, w którym wzięło udział kilkaset osób, przeszedł ulicami Hajnówki w sobotę po południu. Odbył się bez incydentów, jednak podczas  marszu dochodziło do utarczek słownych między jego zwolennikami i przeciwnikami.

Uczestnicy mieli ze sobą flagi biało-czerwone, trzymali transparenty m.in. "Cześć i chwała bohaterom" a także wielkoformatowy plakat ze zdjęciami żołnierzy wyklętych, w tym zdjęciem "Burego". Wznosili też okrzyki m.in. "Bury, Bury nasz bohater", "Armio wyklęta - Hajnówka o was pamięta", "Cześć waszej pamięci żołnierze wyklęci".

Marsz zakończył się złożeniem kwiatów pod tablicami upamiętniającymi Zygmunta Szendzielarza "Łupaszkę" oraz Danutę Siedzikównę "Inkę" w kościele pw. Cyryla i Metodego. Przed kościołem miał miejsce kolejny protest. Wzięło w nim udział kilkanaście osób, trzymano transparent m.in. "Prawosławni nie chcą Burego".

Zimą 1946 r. oddział kpt. Romualda Rajsa ps. Bury spacyfikował sześć wsi k. Bielska Podlaskiego: Zanie, Zaleszany, Końcowizna, Szpaki i Wólka Wygonowska. Pion śledczy IPN, który prowadził śledztwo dotyczące pacyfikacji, przyjmuje, że ofiar było w sumie 79 (według członków społecznego komitetu rodzin - o trzy więcej), w tym 30 furmanów, z których usług oddział korzystał, przemieszczając się po okolicy.

Instytut przyjął kwalifikację prawną zbrodni ludobójstwa. W 2005 r. umorzył śledztwo m.in. dlatego, że po wojnie prawomocnie zakończyło się postępowanie wobec części sprawców, inni już nie żyli, a pozostałych nie udało się ustalić. W 1995 roku Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego unieważnił, wydane po wojnie przez sąd wojskowy, wyroki śmierci wobec Romualda Rajsa i Kazimierza Chmielowskiego (jego zastępcy). Obaj skazani zostali wtedy zrehabilitowani.

W styczniu i na początku lutego m.in. radni Bielska Podlaskiego i powiatu hajnowskiego przyjęli uchwały, oddające hołd ofiarom pacyfikacji z 1946 roku.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje