Nastolatka odpowie za zabójstwo w afekcie

Za zabójstwo w afekcie odpowie 17-letnia białostoczanka, licealistka, która śmiertelnie pchnęła nożem swego 26-letniego znajomego.

Do zabójstwa doszło w połowie stycznia, ale długo trwało przygotowanie specjalistycznej opinii biegłych. Akt oskarżenia trafił we wtorek do Sądu Okręgowego w Białymstoku.

Reklama

Oskarżona przebywa w areszcie, przyznała się do zarzutów. Grozi jej do 10 lat więzienia - poinformowała szefowa Prokuratury Rejonowej Białystok-Południe Bożena Kiszło.

Ciało mężczyzny znaleziono w mieszkaniu nastolatki. Policję zawiadomiło pogotowie, do którego zadzwonił ojciec dziewczyny, którego ona sama zawiadomiła. Z sekcji zwłok wynika, że śmiertelny był jeden cios w serce, drugi, zadany przez dziewczynę, był powierzchowny.

Dziewczyna i chłopak stanowili parę, spotykali się od prawie roku. Z ustaleń śledztwa wynika, że 17-latka chciała zakończyć tę znajomość lub przynajmniej zmienić jej charakter, na relacje koleżeńskie.

Biegli ocenili, że choć dziewczyna nie ma zaburzeń osobowości, jej stan psychiczny nie był najlepszy, zauważyli stany lękowo- depresyjne związane właśnie z tym, że nie widziała wyjścia z sytuacji, bo chłopak nie godził się na odejście, a wręcz groził, że coś jej zrobi jeśli go zostawi.

Prokurator Kiszło zaznaczyła, że ustalenie motywu i ocena poczytalności dziewczyny były najtrudniejszymi zadaniami w śledztwie. Po długiej obserwacji 17-latki biegli psychologowie i psychiatrzy ocenili, że dziewczyna działała pod wpływem "silnego wzburzenia usprawiedliwionego okolicznościami" i jej zdolność do rozpoznania znaczenia tego czynu i kierowania swoim postępowaniem była "w znacznym stopniu ograniczona".

Według śledczych, przebieg zdarzeń był taki, że najpierw doszło do zbliżenia seksualnego (dziewczyna twierdzi, że wbrew jej woli). Według jej zeznań, gdy chłopak podjął próbę ponownego zbliżenia, pod wpływem emocji uderzyła go nożem, który był na szafce obok (służył do krojenia ciasta).

- Biegli ocenili, że takie zachowanie jest typowe dla afektów, spiętrzenia emocji - dodała Kiszło. Przywołała orzecznictwo z którego wynika, że często zdarza się tak, że w przypadku kumulacji stresu, nawet błahe z pozoru zachowanie może być ujściem do negatywnych emocji.

Dziewczyna swoimi problemami w tym związku nie dzieliła się z rodzicami, nie prosiła też o pomoc nikogo innego. - Nie rozmawiała nawet z matką ofiary, z którą miała bardzo dobry kontakt. Nie umiała się odnaleźć - powiedziała Kiszło.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje