Podlaskie: Nie odnaleziono osób, które wpadły do Narwi

Z powodu zapadającego zmroku podlaska policja poinformowała o zakończeniu niedzielnych działań poszukiwawczych dwóch mężczyzn, którzy wskoczyli do rzeki Narew w sobotę wieczorem. W poniedziałek z rana zostanie podjęta decyzja, czy poszukiwania będą wznowione.

Poszukiwani byli dwaj mężczyźni, którzy wskoczyli do rzeki Narew z mostu Hubala w Łomży (woj. podlaskie) w sobotę wieczorem. Według informacji przekazanych PAP przez policję, najpierw do rzeki skoczył jeden mężczyzna, a następnie za nim wskoczył drugi, który - według świadków zdarzenia - chciał ratować pierwszego.

Reklama

Jak poinformowała PAP mł. asp. Ewelina Szlesińska z łomżyńskiej policji, w sobotę działania poszukiwawcze trwały do godz. 23.00. Zostały wznowione w niedzielę rano i trwały przez cały dzień.

Poszukiwania zakończyły się w niedzielę przed godz. 21.00 z powodu zapadającego zmroku, co stwarzało niebezpieczeństwo dla płetwonurków, którzy brali udział w akcji poszukiwania zaginionych.

Brak nowych informacji o zaginionych

Policja przekazała, że niedzielna akcja nie przyniosła nowych informacji o zaginionych, nie natrafiono też na żadne ich ślady, czy fragmenty odzieży. 

"Policjanci przeszukali teren wzdłuż rzeki do granic powiatu łomżyńskiego w kierunku Nowogrodu" - powiedziała mł. asp. Szlesińska.

Według niej, decyzja o tym, kiedy i w jakiej formie działania poszukiwawcze na rzece Narew będą wznowione, zostanie podjęta w poniedziałek.

Na chwilę obecną nie są znane szczegółowe okoliczności zdarzenia, ani dokładny jego przebieg. Nie ma informacji o mężczyźnie, który jako pierwszy skoczył do wody. 

"Wiadomo jedynie, że drugi z mężczyzn, który wskoczył do wody, ma 28 lat i pochodzi z woj. warmińsko-mazurskiego" - powiedziała mł. as. Szlesińska.

Podlaska policja poinformowała, że w poszukiwaniach brali udział policjanci i strażacy z Łomży oraz 7 płetwonurków. Zaangażowanych było pięć łodzi, samolot Straży Granicznej, patrol z psem tropiącym, członkowie łomżyńskiej Grupy Ratowniczej Nadzieja oraz Straż Rybacka, która do poszukiwań wykorzystywała sonar.

Małgorzata Półtorak

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL